W Stronę Ojca i no co ty Tato
Ojcowie bez prawa do dzieci
09.10.2008.
Dziennik opisuje tragedie ojców, którzy miesiącami czekają na spotkanie z dzieckiem. Chaos, ciągnące się po pół roku sprawy i rażąca nieudolność państwa. A w tle tragedie tysięcy polskich ojców, których w majestacie prawa można na wiele miesięcy pozbawić prawa do widywania się z własnymi dziećmi. Procesy przed sądami rodzinnymi można by radykalnie skrócić, gdyby nie jedna blokująca je instytucja. To rodzinne ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne. Bez ich opinii żadna sprawa nie jest w stanie ruszyć z miejsca - pisze DZIENNIK.

Piotr Majkowski, 47-letni biznesmen z Poznania, po raz ostatni widział swojego 2,5-letniego syna pół roku temu. Teraz zdarza mu się spędzić z nim kilka chwil, jeżeli wytropi go, gdy w pobliżu nie ma matki. "Mam pełnię praw rodzicielskich, płacę alimenty, sąd nie nałożył na mnie żadnych ograniczeń, ale mimo to prawo traktuje mnie jak obcego człowieka" - wylicza w rozmowie z DZIENNIKIEM.

Dla większości ludzi sprawa wydaje się jasna i bez drugiego dna. Majkowski powinien pójść do sądu i uzyskać postanowienie ustalające długość kontaktów z synem. Problem w tym, że on już to zrobił. Sprawa ruszyła i sąd zgodnie z prawem nakazał zasięgnięcie opinii specjalisty z rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego (RODK). Według procedury powinien on odbyć rozmowę z obojgiem rodziców i dzieckiem oraz orzec, czy między ojcem i synem nie występują patologiczne zachowania. Majkowski nie protestował, uznał, że procedura jest całkowicie rozsądna: ma chronić dzieci przed pedofilią i przemocą. I nagle pojawiła się ściana. "Kolana pode mną się ugięły, gdy dowiedziałem się, że w Poznaniu czas oczekiwania na takie badania wynosi siedem miesięcy, a na opinię kolejny miesiąc" - mówi.

Zacisnął zęby i czeka. A przy okazji modli się, żeby w wyznaczonym terminie dziecko pojawiło się na badaniach. Z informacji Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 5 proc. przypadków matka nie dotrzymuje takiego terminu. Wystarczy oświadczenie, że dziecko miało katar.

Artur Bartczak, niespełna 30-letni pracownik firmy telekomunikacyjnej z Warszawy, znalazł się w podobnej sytuacji jak Majkowski. Też poszedł do sądu. Też był pewien, że wygra i że nie straci swojego 2-letniego syna. "Dwa miesiące temu odbyła się rozprawa, sąd odesłał akta do RODK" - mówi.

Sprawdziliśmy, jak wygląda czas oczekiwania w dużych polskich miastach. W Zabrzu terminy wyznaczane są na za sześć miesięcy, w Szczecinie - za 4,5 miesiąca, w Warszawie i Wrocławiu jest nieco lepiej, tylko 3 miesiące. Ostatnio, już po sprawie Majkowskiego, sytuacja poprawiła się w Poznaniu. Ale tu dalej na badanie trzeba czekać opinię czekać trzeba 3 miesiące. W przypadku złej woli matki każdy z tych okresów można przedłużyć do ponad roku.

Co do patologiczności całego systemu nie ma praktycznie żadnej różnicy zdań. "Mamy za mało specjalistów, za mało etatów, prośby o ich zwiększenie nie skutkują" - mówi szefowa RODK w Zabrzu Danuta Cyran. Ministerstwo Sprawiedliwości odbija piłeczkę. "Od kilku lat prowadzona jest analiza przyczyn długiego oczekiwania na opinie RODK, ale w większości przypadków są to przyczyny leżące po stronie ośrodków" - oznajmiła DZIENNIKOWI przedstawicielka resortu Wioletta Olszewska.

Piotra Majkowskiego nieszczególnie interesują przyczyny sporu dwóch instytucji. "Mnie zależy tylko na kontaktach z dzieckiem" - mówi.

czytaj całość w papierowym wydaniu Dziennika

źrodło : Dziennik, Błażej Linowski
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


22.11.2017.