W Stronę Ojca i no co ty Tato
Rozwód jako rewolucja
29.07.2008.

Najważniejszym założeniem postępowania sądów rodzinnych jest pozbycie się ojca. Dopóki ojcowie są w swoich rodzinach, żyjący z rozwodów specjaliści nic nie zarabiają. 
Analiza rodzinnego systemu prawnego na podstawie: Stephen Baskerville The Salisbury Review, tom 21, nr 4

 

 

"Chyba najbardziej diaboliczną cechą przemysłu rozwodowego jest jego zdolność do włączania tylu ludzi, także jego krytyków.    Poprzez tworzenie problemów, a następnie wydawanie rządowych pieniędzy na ich rozwiązywanie ta maszyna sprawia, że wszyscy zainteresowani są w utrzymywaniu dzieci bez ojca.  Nawet krytycy mają interes w tym, żeby móc coś krytykować."   - Stephen Baskerville

Od jakiś trzydziestu lat na Zachodzie trwa cicha rewolucja. Większość ludzi zdaje sobie obecnie sprawę ze społecznych konsekwencji epidemii rozwodów: wzrost liczby samotnych matek oraz masowy przyrost dzieci wychowywanych bez ojców. Ludzie są świadomi, że otwarto w ten sposób puszkę Pandory pełną problemów społecznych. Prawie wszystkie jednostkowe i społeczne patologie biorą się z wychowywania dzieci bez ojca: przestępczość, nadużywanie używek, niechciane ciąże, wagarowanie, samobójstwa i wiele innych. Wychowanie bez ojca jest w znacznie większym stopniu powodem patologii społecznych niż nędza czy dyskryminacja rasowa.

Już same w sobie problemy te są bardzo niepokojące. Rzadko kiedy wspomina się, że są one także przyczynkiem do ogromnego powiększenia władzy i kompetencji państwa. I w rzeczy samej taka właśnie jest sytuacja w przypadku rozwodów. W odróżnieniu od konsekwencji społecznych, polityczne skutki rozwodów są praktycznie nieznane, mimo iż w ostatecznym rozrachunku mogą one okazać się najbardziej niebezpiecznymi.

Po trzydziestu latach nieskrępowanego dostępu do rozwodów, wielu ludzi - w tym także i urzędnicy państwowi - jest obecnie zawodowo i materialnie zainteresowanych promowaniem rozwodów. Dziś bowiem rozwód nie jest już czymś zjawiskowym, ale raczej praktyką, bazującą na olbrzymim biurokratycznym imperium, które infiltruje władze krajowe i lokalne oraz sektor prywatny.  W Stanach Zjednoczonych sprawy o rozwody i opiekę nad dziećmi stanowią ponad połowę procesów cywilnych, to swoista dojna krowa systemu sądowniczego, która daje prace i zarobki dla rzeszy osób związanych zarówno z sektorem prywatnym, jak i państwowym, w takich zawodach jak sędziowie, adwokaci, psychoterapeuci, specjaliści ds. negocjacji, doradcy, pracownicy społeczni, personel opieki nad dziećmi i wielu innych.

Konsekwencje rozwodu, które dotykają dzieci są siłą napędową tego rozwijającego się biznesu.  Ta rozwodowa rewolucja doprowadziła do rozrostu państwowo-prywatnej armii prawników, pracowników społecznych i psychoterapeutów, którzy oddają się badaniu problemów dzieci, w szczególności wychowujących się z jednym rodzicem. Wielu z nich to kobiety o poglądach feministycznych. Nieważne jak głośno ludzie związani z przemysłem rozwodowym będą krzyczeli o niedoli wychowywanych bez ojców, biednych i wyrażających skłonności do używania przemocy dzieciach, obiektywnym faktem jest iż to właśnie oni mają interes w tym, by było takich dzieci jak najwięcej.  Aby tak się stało należy usunąć ojca.

Powszechnie wiadomo, że ojcowie mają gorszą pozycję w sprawach o opiekę nad dziećmi. Dzisiejszy żargon polityczny przyczyn tego faktu upatruje w "dyskryminacji" i "uprzedzeniach płciowych". Ale to nawet nie jest połowa prawdy. Istnienie sądów rozwodowych i ich wielkiego otoczenia determinowane jest przez istnienie rozbitych rodzin z jednym rodzicem wychowującym dzieci. Najważniejszym założeniem postępowania sądów rodzinnych jest więc:  pozbyć się ojca. Dopóki ojcowie są w ich rodzinach, żyjący z rozwodów specjaliści nic nie zarobiają. Dlatego też pierwsze co robi sąd rodzinny po wezwaniu ojca na sprawę rozwodową - nawet jeśli ten nie zrobił niczego zdrożnego i nie zgodził się na rozwód - to odebranie mu praw do opieki nad jego dziećmi. Matki też są ofiarami sądów rozwodowych, gdzie ojcowie stają się ich głównymi konkurentami.

Gdy ojciec zostaje wyeliminowany, to państwo zastępuje go w roli opiekuna i żywiciela dzieci. Poprzez odsunięcie ojca, państwo tworzy także szereg problemów, których rozwiązaniem musi się zająć: ubóstwo wśród dzieci, wykorzystywanie ich, przestępczość wśród młodocianych oraz szereg innych problemów dotykających dzieci wychowywane przez jednego rodzica. W ten oto sposób rozwody to samonapędzająca i wciąż rozrastająca się maszyna. Przymusowy rozwód to doskonałe narzędzie, za pomocą którego władza państwa wciąż się rozrasta.

Rozwód bez orzekania o winie to stworzony dla klas średnich odpowiednik pomocy państwowej, który doprowadza do powstania samotnie wychowujących dzieci rodzin - tak jak państwo opiekuńcze robiło to wśród biedoty. W Stanach Zjednoczonych, które zapoczątkowały ten trend, wszystkie ważniejsze instytucje przemysłu rozwodowego pierwotnie były instytucjami pomocniczymi państwa opiekuńczego. Zaliczamy do nich takie instytucje jak: sądy młodzieżowe i rodzinne, czy usługi opieki i wsparcia dzieci. Instytucja rozwodu bez orzeczenia o winie rozszerzyła zasięg tych "usług" na klasę średnią, bo stamtąd można było czerpać pieniądze i władzę polityczną.

Podobnie jak za państwem opiekuńczym, tak i za rozwodem i przyznawaniem opieki nad dziećmi stoją prawie wyłącznie kobiety. Choć rządy nieustannie twierdzą, że ojcowie "porzucają" swoje dzieci, to jednak stwierdzenie to, ani rzekoma zgoda rodziców na większość rozwodów, nie znajduje potwiedzenia w faktach.  Ostrożni badacze, tacy jak Sanford Braver z Państwowego Uniwersytetu w Arizonie, twierdzą iż w dwóch trzecich przypadków wnioski o rozwód składane są przez kobiety, zwykle bez podania prawnego uzasadnienia.  Mimo to adwokaci i feministki mówią o zupełnie innych cyfrach. Shere Hite, znana badacz kobiecej seksualności, dowiodła że "91% rozwiedzionych kobiet twierdzi, że decyzję o rozwodzie podejmują one, a nie ich mężowie".

Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę emocjonalne i finansowe korzyści, jakie przemysł ten oferuje rozwiedzionym matkom, w tym opiekę nad dziećmi i hojne zasiłki oraz inne profity, niezależnie od okoliczności. Amerykańsko-kanadyjska grupa badaczy stwierdziła, że "to kto dostanie opiekę nad dziećmi jest zdecydowanie najważniejszym czynikiem decydującym o złożeniu pozwu rozwodowego." To, co zwykliśmy nazywać "rozwodem" w rzeczywistości jest porywaniem dziecka w majestacie prawa.
Dopóki ojcowie są w ich rodzinach, żyjący z rozwodów specjaliści nie zarobią nic. Dlatego też pierwsze co robi sąd rodzinny po wezwaniu ojca na sprawę rozwodową - nawet jeśli ten nie zrobił niczego zdrożnego i nie zgodził się na rozwód - to odebranie mu praw do opieki nad jego dziećmi.

Gdy ojciec traci prawa do opieki nad dzieckiem, staje się człowiekiem wyjętym spod prawa, który może być napastowany przez różnych urzędników. Kontakt z jego własnymi dziećmi jest wykroczeniem poza ramy prawne i może stać się podstawą do aresztowania ojca, jeśli odbywa się on poza wydzielonymi godzinami i miejscami. Tylko własny ojciec może zostać aresztowany za przypadkowe spotkanie się ze swoim dzieckiem w miejscu publicznym, takim jak zoo czy kościół. W Stanach Zjednoczonych ojców aresztuje się za wykonywanie bez zezwolenia telefonów do swoich dzieci lub za nieautoryzowane wysyłanie im kartek świątecznych.

Ojcowie nagminnie wzywani są do sądów i szczegółowo wypytywani o ich życie prywatne. A ich dokumenty, konta bankowe oraz mieszkania muszą być zawsze otwarte dla urzędników państwowych. Wszystko, co ojciec powiedział do swojej małżonki lub dzieci, może być wykorzystane w sądzie przeciwko niemu. Jego zwyczaje, gesty, rozmowy, zakupy i relacje z własnymi dziećmi stają się przedmiotem wnikliwych badań ze strony sądu.

Mimo zakazu więzienia za długi, ojciec może być przetrzymywany w więzieniu bez sądu za nie zapłacenie nie tylko alimentów, ale nawet i opłat za adwokatów i psychoterapeutów, których nigdy nie prosił o pomoc. Sędzia może zawezwać niekaranego obywatela, który nic złego nikomu nie zrobił, i zarządać jego zarobków lub wsadzić go do więzienia.
Gdy ojciec zostaje wyeliminowany, to państwo zastępuje go w roli opiekuna i żywiciela dzieci.  Poprzez odsunięcie ojca państwo tworzy także szereg problemów, których rozwiązaniem musi się zająć: ubóstwo wśród dzieci, wykorzystywanie dzieci, przestępczość wśród młodocianych oraz szereg innych problemów dotykających dzieci wychowywane przez jednego rodzica.  W ten oto sposób rozwody to samonapędzająca i wciąż rozrastająca się maszyna.  Przymusowy rozwód to doskonałe narzędzie, za pomocą którego władza państwa wciąż się rozrasta.

Logiczną konsekwencją przymusowych rozwodów jest to, że zmuszany do nich jest nie jeden lecz oboje rodziców. Matki są nie tylko nakłaniane do rozwodu za pomocą korzyści finansowych lecz także są naciskane by to uczynić groźbami wobec ich dzieci. W ubiegłym roku Departament Opieki Społecznej w Massachusetts zarządał od Heidi Howard by rozwiodła się z mężem, w przeciwnym razie grożąc jej utratą dzieci. Stało się tak mimo iż władze przyznały, że w domu nie była używana przemoc. Kiedy Heidi odmówiła pracownicy opieki społecznej odebrali jej dzieci i próbowali odebrać małżeństwu prawa rodzicielskie. Dziennikarz "Massachusetts News" Nev Moore twierdzi, że takie wypadki zdarzają się często w tym regionie.

Przepisy prawa rodzinnego karają za wykonywanie tak podstawowych praw jak wolność słowa i druku. Wiele sądów za przestępstwo uznaje krytykę wyroków sądów rodzinnych lub nawet publiczne rozmawianie na temat spraw prawa rodzinnego. Pod pozorem "prywatności rodziny" rodzicom zabrania się otwarcie mówić w jaki sposób państwo przejęło kontrolę nad ich dziećmi. W Australii przestępstwem jest jeśli któraś ze stron publicznie komentuje działania sądów rodzinnych, nawet bez podawania konkretnych przykładów spraw.

Sądy rodzinne w Australii, USA i Wielkiej Brytanii zamknęły strony internetowe prowadzone przez organizacje ojcowskie. W Wielkiej Brytanii, Australii i Kanadzie przywrócono archaiczne przepisy zabraniające krytyki sędziów po to, by ścigać organizacje ojcowskie. W USA sędziów nie można podać do sądu, ale oni mogą podać do sądu obywatela, który ich skrytykuje. Konfiskata własności także może zostać użyta do kryminalizowania poglądów politycznych. Po zeznaniach w Kongresie Amerykańskim krytykujących działania sądów rodzinnych Jim Wagner z Georgia Council for Children's Rights został pozbawiony praw do opieki nad dwójką swych dzieci oraz nakazano mu zapłacić 6 000 dolarów za adwokata, którego nigdy nie zamawiał. Gdy okazało się, że nie jest w stanie zapłacić takiej sumy - został aresztowany.

Ta wzbierająca fala histerii z powodu "przemocy w rodzinie" wydaje się być inspirowana w dużej mierze z tych samych pobudek. "W całym tym zamieszaniu związanym z przemocą w rodzinie chodzi o to by wyrwać dzieci ich ojcom" - pisze John Waters, dziennikarz Irish Times. "Kiedy już zabierze się ojca, to potem zabiera się i matkę." Donna Laframboise z kanadyjskiej gazety National Post badając działania organizacji chroniących maltretowane kobiety stwierdziła, że są one "fabryką rozwodów na masową skalę", a ich celem nie jest ochrona kobiet lecz promowanie rozwodów. Organizacje takie, często finansowane ze środków budżetowych, składają oświadczenia pod przysięgą bez pokrycia przeciwko ojcom, na podstawie których sędziowie odbierają im prawa do dzieci. Specjalnie powołane do tego celu sądy przemocy rodzinnej w Kanadzie mają uprawnienia do usunięcia ojca z domu i przejęcia jego mieszkania nawet przy domniemaniu występowania przemocy w rodzinie.

Rozwody, a nie przemoc w rodzinie, stoją także za epidemią nakazów zatrzymania, które wydawane są rutynowo bez dowodów popełnienia przestępstwa, a które doprowadzają de odzielenia ojców od ich rodzin i mieszkań.  Prawie 90% sądów w Nowej Południowej Walii przyznaje, że prewencyjne nakazy zatrzymania były wydawane w sprawach rozwodowych - często na prośbę adwokata - by pozbawić ojca dostępu do jego dzieci. Elaine Epstein, była przewodnicząca Stowarzyszenia Prawniczek z Massachustts, pisze że nakazy zatrzymania wydawane są "na prawo i lewo". "Wszyscy wiedzą, że nakazdy zatrzymania i wypuszczenia wydawane są właściwie każdemu, kto o nie się zwróci - fakty zupełnie się nie liczą." - pisze.

Dodatkowo ojców kryminalizuje się za pomocą alimentów, które są pieniężnym paliwem machiny rozwodowej. To taka asekuracja jednostronnych rozwodów i kolejna zachęta dla wszystkich biorących udział w procesie odsuwania dzieci od ich ojców. Władze twierdzą, że niezapłacone alimenty to jeden z bardziej nieuczciwych, destrukcyjnych i oszukańczych procederów skierowanych przeciwko państwu. W sfinansowanym przez rząd USA badaniu Stanford Braver ujawnił, że większość ojców płaci alimenty w całości i na czas, a rzekome "zaległości" występują nie w księgach państwowych lecz w raportach prowadzonych przez matki. Żaden urzędnik ani badacz nie podważył rezultatów badań Bravera. Wciąż jednak mają miejsce coraz bardziej srogie "rozprawy" i aresztowania.

Latem ubiegłego roku "Liberty magazine" opublikował dokumenty, które świadczyły o tym, że tzw. "deadbeat dads" ["leniwi tatusiowie"] są po większej części wymysłem urzędników państwowych i systemu sądowniczego, które w ten sposób tworzą przestępców, których później sądzą. We wielu regionach wytyczne dotyczące alimentów ustalane są przez organy ścigania, czyli policja sama pisze prawo. Urzędnicy ci mają uprawnienia do odseparowania ojca od dzieci, nałożenia niemożliwych do spłacenia alimentów, a potem aresztowania ojca, który nie będzie ich płacić.
Przepisy prawa rodzinnego karają za wykonywanie tak podstawowych praw jak wolność słowa i druku.  Wiele sądów za przestępstwo uznaje krytykę wyroków sądów rodzinnych lub nawet publiczne rozmawianie na temat spraw prawa rodzinnego.   Pod pozorem "prywatności rodziny" rodzicom zabrania się otwarcie mówić w jaki sposób państwo przejęło kontrolę nad ich dziećmi.

Procesy o alimenty działają przy domniemaniu winy, "gdzie obciążenie dowodowe może być przesunięte na oskarżeonego" zdaniem Amerykańskiej Krajowej Konferencji Stanowych Zgromadzeń Ustawodawczych, która wypowiedziała się za energicznymi działaniami w tych sprawach. Wbrew prawu zwyczajowemu i konstytucji USA sądy orzekły, że "nie wszystkie procesy o niepłacenie alimentów muszą odbywać sie przy udziale ławy przysięgłych", a dalej "biedni podsądni nie mają prawa do adwokata z urzędu." Tak oto ubodzy rodzice tracą swoje dzieci dosłownie "bez ich winy" są jedynymi oskarżonymi, którzy muszą udowodnić swoją niewinność bez adwokata i ławy przysięgłych.

Skutek - sprawy takie jak Darin White z Brytyjskiej Kolumbii. Bez żadnych dowodów przestępstwa White'owi zabroniono kontaktu z jego dziećmi, wyrzucono go z domu i nakazano zapłacić na rzecz dziecka i żony sumę przekraczającą dwukrotnie jego dochód oraz koszty procesowe rozwodu, na który nigdy się nie zgodził. Po ogłoszeniu wyroku White powiesił się na drzewie. "Nie ma nic nadzwyczajnego w tym wyroku" - wyjaśnił sędzie Sądu Najwyższego Brytyjskiej Kolumbii, który wskazał na fakt, iż sędzia stosował standardowe wytyczne dotyczące alimentów.

Urzędnicy z Kanady, Australii i Wielkiej Brytanii przyznają, że były przypadki ojców, którzy na skutek wyroku sądu rodzinnego popełnili samobójstwo. Epidemia samobójstw została opisana przez Augustine Kposowa z Uniwersytetu w Kaliforni w piśmie "Journal of Epidemiology and Community Health." Kposowa uważa, że samobójstwa są rezultatem wyroków sądów rodzinnych. Doniesienia medialne na temat tego badania natomiast podkreślają brak "organizacji wspierających ojców".

Dlaczego nie ma żadnych głosów sprzeciwu? Chociaż budzą się media konserwatywne, to jednak cisza konserwatywnych polityków jest ogłuszająca, biorąc pod uwagę fakt iż wszystkie hasła o aktywizmie sądowym, wzmaganiu się biurokracji i ideologicznym ekstremizmie znajdują swoje potwierdzenie w zjawisku wojny przeciwko ojcom. "Chyba najbardziej diaboliczną cechą przemysłu rozwodowego jest jego zdolność do włączania tylu ludzi, także jego krytyków.  Poprzez tworzenie problemów, a następnie wydawanie rządowych pieniędzy na ich rozwiązywanie ta maszyna sprawia, że wszyscy zainteresowani są w utrzymywaniu dzieci bez ojca. Nawet krytycy mają interes w tym, żeby móc coś krytykować."

W Kanadzie i Stanach Zjednoczonych ustawodawstwo dot. przemocy w rodzinie zapewnia olbrzymie ilości pieniędzy z federalnego budżetu dla państwowych i lokalnych organizacji. Wraz z nimi idą apele o "ochronę porządku prawnego", chociaż skutkiem jest tu raczej odwrócenie uwagi od ścigania przestępców na ściganie ojców. Tak samo system alimentów jest napędzany przez pieniądze budżetowe, którymi wynagradza się rządy lokalne za każdy zebrany dolar, co napełnia lokalne kiesy i zachęca urzędników do wyciśnięcia kolejnych pieniędzy (po tym jak doprowadzili do rozwodu) z jak największej ilości ojców.

Szczególnie podejrzane są rządowe plany "promocji ojcowstwa", które przydzielają dotacje administracji lokalnej i organizacjom z celem "ponownego połączenia ojców z dziećmi". Jednak bazują one na założeniu, że najpierw trzeba ich oddzielić od siebie. To, co reklamuje się jako programy mające na celu ułatwienie "dostępu i wizyt" w rzeczywistości jest nadzorowanym kontaktem w specjalnych ośrodkach, za który ojcowie muszą płacić. "Promocja dobrego ojcowstwa" oznacza sponsorowane przez państwo reklamy telewizyjne, w których aktorzy grają ojców opuszczających swoje dzieci.  Pewien amerykański stan otrzymuje pieniądze budżetowe na wdrażanie "pięciu zasad dobrego ojcowstwa", do których zaliczamy: "kochaj moje dzieci" oraz "na każdym kroku okazuj szacunek matce moich dzieci".  Nie można uciec od pytania jakiego rodzaju kary państwo wymierzy tym ojcom, którzy nie okażą wystarczająco dużo "miłości" i "szacunku".

Przymusowy rozwód nie jest narzędziem tylko w rękach sędzi-tyranów, bezdusznych adwokatów i doktrynalnych feministek, ale także nowej klasy politycznej, której interesie leży podporządkowanie życia prywatnego nadzorowi państwowemu. Całkiem niedawno dwóch konserwatywnych badaczy na łamach "Journal of Political Economy" argumentowało, że rozrost biurokracji rządowej w XX wieku ma u swych podstaw głównie dopuszczenie do głosu kobiet. Kobiety, bardziej niż mężczyźni, poparły utworzenie państwa opiekuńczego. Ale: "dlaczego mężczyźni i kobiety mają odmienne interesy polityczne?" - pytają John Lott i Larry Kenny -  "gdyby nie było rozwodów? interesy mężczyzn i kobiet byłyby pozornie bliższe sobie. Z założenia stawianego przez nich pytania wynika odpowiedź: Wraz ze wzrostem liczby rozwodów coraz więcej kobiet będzie obarczanych kosztami wychowania dzieci." Konserwatyści zaakceptowali feministyczny argument o tym, że państwo jest tarczą chroniącą kobietę przed kosztami rozwodu do którego doszło z winy mężczyzny. Ale przecież to nie zachowanie mężczyzn jest główną przyczyną rozwodów. Państwo opiekuńcze i rozbudowane państwo nie są więc barierą dla rozwodów, ale stanowią warunek wstępny dla nich. Rozwód jest bronią polityczną - i to bardzo ofensywną! - której używają te same lobby biurokratyczne i ideologiczne, które próbują z kolei podważyć i upolitycznić ojcostwo oraz zwiększyć władze i zasięg państwa, które ma poradzić sobie z konsekwencjami tych procesów.

Co więc może powstrzymać działanie maszyny jednostronnych rozwodów?

Jednym z haseł intelektualistów, którzy zbuntowali się przeciwko ideologiczno-biurokratycznym dyktaturom w Europie Środkowej była "apolityczna polityka". przeciwstawianie się ideologii nie inną ideologią, ale odideologizowaniem, opór wobec upolitycznieniu poprzez tworzenie zdrowych instytucji "społeczeństwa obywatelskiego" i życia prywatnego. To właśnie ojcom najbardziej potrzebna jest dziś taka filozofia działania. W obliczu wszystkich programów "przywracania ojcowstwa" takich jak Fathers Direct należy podkreślić, że koniec końców oczywiście tylko ojcowie mogą przywrócić ojcostwo. Prawie że z definicji - tylko ojcowie mogą "ocalić" dzieci poprzez odnowę rodziny, w której będą uczestniczyli.

Czyniąc to ojcowie mogą także z powodzeniem odnowić kulturę polityczną, która od trzydziestu lat tonie w bagnie permanentnego buntu. Ciężkie położenie ojców, w jakim znaleźli się obecnie, pokazuje nam jak ta rozwodowa "rewolucja" wpędziła nas w nowy, wspaniały, quasi-Freudowski świat, w którym atakowane są już nie tylko tradycyjne instytucje, ale także osoby prywatne, tylko dlatego że dzierżą najbardziej podstawowy atrybut autorytetu w społeczeństwie ludzkim - są głowami rodzin. Przyszłość pokaże czy ojcowie sprostają temu wyzwaniu.



Na podstawie: Stephen Baskerville The Salisbury Review, tom 21, nr 4 (lato 2003)

 
## #

Stephen Baskerville jest profesorem na Wydziale Nauk Politycznych w Uniwersytecie Harward.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Ciekawy artykul chociarz go tylko przejrzalem. Widze iz sa tam zwroty jakich ja uzywam. I nie wiem co jest komentarzem autora tego artykulu a co jest cytatem Stepphpen Baskerville.

Zauwazylem pare twierdzen na temat Australii z ktorymi musialbym sie nie zgodzic.

Najwazniejsze jest to ze osoba na wysokim stanowisku podaje kilka kluczowych stwierdzen. Pisze ze sa to moje zwroty ale w rzeczywistosci to ani moje ani Stephena bo to jest po prostu logiczne stwierdzenie faktow.

Proponuje aby uzywac przy kazdej okazji zwrotow: przemysl sadowniczy; porwanie dzieci, i tym podobne.

Pozwole sobie wymienic pare moich hasel ktore sie zgadzaja z tym co zdazylem zobaczyc w tym artykule.

'Jak wygladaloby spoleczenstwo gdyby sedziowie mieli placone tylko za kazde ocalone malzenstwo a nic za kazde rozbite jak to ma miejsce obecnie'?

Tu widac sprawe ze obecnie sady nie maja interesu pomoc ale rozbic.

'Zabranie prawne dziecka od ktoregokolwiek rodzica bez dobrego powodu jest porwaniem niczym rozniacym sie od porwania przez mafie lub terrorystow.'

'To co powszechnie nazywa sie prawem jest w rzeczywistosci bezprawiem. Krzywdzenie dzieci na cale zycie, i obojga ich rodzicow nie jest w interesie naszych tylko dzieci sedziow i prawnikow. To jest zbrodnia przeciwko niewinnym dzieciom, ich obojgu rodzicom i spoleczenstwu'.

Rozpowszechnianie w spoleczenstwie antyspolecznych, fanatycznych i nonsensowych filozofii jak feminizm, post modernizm, podrywanie znaczenia naturalnej roli mezczyzny w rodzinie jako glowy rodziny i inne, wprost oslabiaja naturalny porzadek rodzinny. Pozbawienie glowy rodziny jest rownoznaczne ze zniszczeniem tej rodziny. Kobiety maja naturalna tendencje do dbania o dzieci a nawet o meza ale nie o rodzine jako calosc. Mezczyzni raczej odwrotnie, maja tendencje i nature aby dbac o calosc rodziny a nie skupiac sie na czlonkach rodziny. Sa naturalne funkcje podobnie jak w swiecie zwiarzat. Mlodymi opiekuja sie lwice i one sie staraja o pozywienie, natomiast lwy naturalnie bronia calosci rodziny a nie dbaja o pozywienie ktore oczekuje ze bedzie im dostarczone. Inaczej mowiac inne sa naturalne funkcje matki a inne ojca i obie funkcje sa rownie wazne. Rzad/sad nigdy nie ulepszy natury. Pozbywajac sie ojca, matka nie ma instynktu ocalania rodziny jak ojciec ma. I ojciec probujac walczyc o rodzine wyda wiele pieniedzy na ktore tylko czekaja prawnicy i sedziowie.

Jest nienaturalne i nielogiczne aby bylo wogole mozliwe aby sedzia byl w stanie zadbac o cudze dzieci lub cudza rodzine. Jest naturalne i logiczne ze dba o swoje interesy jakimi sa pieniadze z procesu i utrzymanie stanowiska.

Konieczne jest stwierdzenie bardzo oczywiste:

'Najlepszym interesem wszystkich dzieci jest aby mialy obojga rodzicow w jednym domu i na raz i to kochajacych sie.'

Nie znam decyzji sadu ktora by do tego zmierzala, a znam ogromna liczbe decyzji ktore wlasnie gwalca te naturalne potrzeby dzieci. Wiec zaden sad nie dziala w najlepszym interesie dzieci, i klamie ze tak dziala czyli czyni niesprawiedliwosc czyli nieprawosc. Czyli jest to przestepstwo zalegalizowane.

Artykul powinien byc nieco bardziej formalny czyli pokazac wyraznie cytaty, i podac referencje aby je mozna bylo uzywac w w oficjalnych dialogach.

Takze jest nieco dlugi lub powinien miec krotkie wnioski.

Wiele wyjasnien tego typu wywodow podalem na forum i tym razem pod pseudonimem commonsense.
Niektore z tytulow do polecienia.
Analogia autobusu, Sad Salomona, Piaskownica, Bez sadow nie mozna zyc, wybrane dokumenty...

Napisał Jan Mistrz, dzień 08/15/2008 o 12:56

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.