W Stronę Ojca i no co ty Tato
Rozmowa zamiast klapsa
17.07.2008.

Pamiętamy z dzieciństwa naszego ojca, który często był taki odległy, niedostępny.  Często woleliśmy „zejść mu z oczu”, tak jak w kawałach wymykaliśmy się z domu bo wiedzieliśmy, że czeka nas lanie pasem albo inna kara.

 

Niestety wciąż wielu rodziców uważa, że dziecko a w szczególności chłopak „wyrośnie na ludzi” tylko wtedy gdy dostanie lanie pasem. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej! Jeżeli udało się nam skończyć studia, dostać dobrą pracę itd. to z pewnością nie jest tak dlatego iż dostawaliśmy lanie pasem od swojego ojca!
Jeżeli jesteśmy „weekendowym ojcem” nasz wpływ na wychowanie dziecka (często niezależnie od nas) jest mocno ograniczony, nie jesteśmy w stanie być z naszym dzieckiem we wszystkich ważnych dla niego czy niej momentach, nie możemy interweniować we wszystkich sytuacjach kryzysowych z prostego i prozaicznego powodu nie mieszkamy ze swoim dzieckiem. Jeżeli chodzi o karanie dziecka powinny nas obowiązywać dwie główne zasady – nie używamy NIGDY przemocy fizycznej i karzemy za rzeczy, które stały się w naszej obecności. Nie można np. karać dziecka za to, że było niegrzeczne, coś złego czy niebezpiecznego dla siebie zrobiło gdy to nie my nim/nią się opiekowaliśmy. Wiadomo, że najmłodsze dzieci nie zrozumieją dlaczego są karane jeżeli kara nie jest wprowadzona niezwłocznie po zdarzeniu uznanym przez nas za takie wymagające reperkusji. Starszemu dziecku można wytłumaczyć za co jest karany – tylko zastanówmy się czy aby na pewno chcemy sami siebie wpisywać w sterowym złego karzącego ojca, po co? Jeżeli mamy taki okazjonalny kontakt z dzieckiem nie marnujmy czas na karanie naszej pociechy, starajmy się spożytkować dany nam czas jak najlepiej.
Ważne jest też żeby nie popaść w kolejną skrajność – a mianowicie pamiętamy z dzieciństwa srogiego ojca, którego zdarzało się nam nienawidzić więc za wszelką cenę staramy się stać jego przeciwieństwem. Nigdy nie karzemy, ba nawet nie zwracamy uwagi naszemu dziecku, staramy się by wszystko było po myśli naszej pociechy. Dziecko wtedy traktuje czas spędzany z nami jako możliwość decydowania o wszystkim wyżycia się czy wręcz szansy na spełnienie wszystkich zachcianek. Niestety taka sytuacja wcale nie jest korzystna dla dziecka – maluch orientuje się, że nie jesteśmy w stanie niczego zakazać, nie ustanawiamy żadnych reguł itp. Dziecko w takiej sytuacji nie czuje się dobrze. Maluch bez w względu na wiek powinien wiedzieć „na czym stoi” to znaczy czego po nas może się spodziewać, jakie poniesie konsekwencje itp. Nie jest też dobrym pomysłem by nasze dziecko każdy pobyt z ojcem traktowało jako odskocznie od życia z matką – to do czego powinniśmy dążyć do po pierwsze wspólny model wychowania, po drugie takie same zasady dotyczące kar i nagród. Nie zapominajmy, że często wiele uwagi poświęcamy na wymyślaniu i wprowadzaniu kar a zupełnie zapominamy o nagrodach. Nagradzanie dziecka jest naprawdę cudownym zajęciem i warto mu się w mądry sposób poświęcić! Niech dziecko wie jakie jest dla nas ważne, że cieszymy się z jego/jej osiągnięć! Dbajmy o to by system kar był zrównoważony systemem nagród!
Nasze dziecko powinno nas zapamiętać jako rodzica, który ustala reguły, czasem karze ale często nagradza, a przede wszystkim nie jest wyniosłym i odległym człowiekiem tylko naszym tatą!

Dota Szymborska, redaktor naczelna portalu www.wczesnaedukacja.com kontakt: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


12.12.2017.