W Stronę Ojca i no co ty Tato
Chrońmy dzieci? Chrońmy siebie!
28.05.2008.

Diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach. Generalnie trudno zgodzić się na przemocą wobec najsłabszych. Sęk w tym, że ci pozornie najsłabsi nie zawsze nimi są. Inna wygląda sytuacja przemocy wobec 5 -latka, inaczej wobec 15 -latka, chociaż obaj są formalnie dziećmi. Wielokrotnie zdarza się, że nieletni wyrostek używa przemocy wobec samotnej matki, nauczyciela, wychowawcy itd.

Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że ci starsi będą to prawo wykorzystywać! Wystarczy przypomnieć sytuację nauczyciela z pewnej szkoły, któremu uczniowie włożyli kosz ze śmieciami na głowę.

Joanna Kluzik Rostkowska wyszła z inicjatywą monitoringu dzieci. Gdyby miało to dotyczyć wszystkich dzieci, byłby to ciekawy eksperyment społeczny, choć chyba trochę rodem z „Roku 1984.” Bardzo ucieszył mnie lekki dystans i pewne zastrzeżenia jakimi podzieliła się z dziennikarzami minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.


Słusznie twierdzi Fedak, że wprowadzenie takiego systemu nie załatwi problemu przemocy w rodzinie. Jak podkreśliła w rozmowie z PAP, najważniejsza jest zmiana podejścia społeczeństwa do krzywdzenia dzieci i uświadamianie, że każdy powinien na takie przypadki reagować. Na pewno każdy z nas niejednokrotnie spotkał się choćby na ulicy z sytuacją przemocy wobec dzieci. Bardzo wyraźnie widać, że ta przemoc stosowana wobec dzieci jest „puszczeniem nerwów”, objawem słabości, nieradzenia sobie z dzieckiem, z sytuacją, a nie jakąkolwiek filozofią wychowawczą!


Minister Fedak twierdzi, że w naszym kraju nadal funkcjonują metody wychowawcze polegające na biciu dzieci. Nie zgodzę się z tą tezą. Uważam, że w rodzinie, tak samo zresztą jak w placówkach – najpierw jest przemoc, która jest wyrazem słabości wychowawczej. A potem nazywanie przemocy, metodą wychowawczą. Jest to tylko przykrywka, racjonalizacja, wytłumaczenie i usprawiedliwienie tej przemocy.


Jolanta Fedak mówi: "Dlatego chcemy zakazać w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie stosowania przemocy, zwłaszcza kar cielesnych wobec dzieci"

Diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach. Generalnie trudno zgodzić się na przemocą wobec najsłabszych. Sęk w tym, że ci pozornie najsłabsi nie zawsze nimi są. Inna wygląda sytuacja przemocy wobec 5 -latka, inaczej wobec 15 -latka, chociaż obaj są formalnie dziećmi. Wielokrotnie zdarza się, że nieletni wyrostek używa przemocy wobec samotnej matki, nauczyciela, wychowawcy itd. Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że ci starsi będą to prawo wykorzystywać! Wystarczy przypomnieć sytuację nauczyciela z pewnej szkoły, któremu uczniowie włożyli kosz ze śmieciami na głowę.

Sam zakaz bicia dzieci jest słuszny. Jeśli jednak będą przewidziane za przekraczanie tego zakazu poważne sankcje, to trzeba się nad tymi zapisami bardzo pochylić. Nie wystarczy ogólne stwierdzenie, że za małego klapsa nikt nie trafi do więzienia.

Taki zakaz nie będzie dotyczył tylko przemocy domowej, ale także każdej innej.

Pani minister powołuje się na inne kraje, w których te zapisy z powodzeniem się stosuje. W Anglii dobro dziecka jest nadrzędną sprawą. Bardzo przestrzega się tam praw dziecka. Efekty są nieszczególne.

Bezmyślne chronienie dzieci doprowadza do nieraz do fatalnych skutków. Młodzież w ośrodkach czuje się bezkarnie, bo opiekun musi być „profesjonalny”, czyli spokojnie reagować na przemoc wobec siebie. Jak normalny człowiek ma reagować na kogoś, kto dzień w dzień próbuje go uderzyć, albo wręcz bije?

Efekt jest taki, że w Anglii dzieci się nie wychowuje. Mogą sobie na wszystko pozwalać, a opiekunowie muszą unikać zarówno ciosów ze strony podopiecznych, jak pilnować, żeby nie zostać oskarżonym o przemoc. Jakakolwiek, nawet najmniejsze podejrzenie kończy się na policji. Natychmiast wszczyna się postępowanie, śledztwo, przesłuchania, pobranie odcisków palców, DNA i stosowną adnotacją w dokumentach.

Dlatego nie ma sensu popełniać tych samych błędów i nie można mówić tylko o ogólnikach w stylu „chrońmy nasze biedne dzieci ustawą”. Trzeba rozmawiać o konkretnych zapisach.

Wydaje się, że potrzebna jest po wielostronna debata nt. przemocy. Tymczasem my w Polsce debatujemy od wydarzenia do wydarzenia. Najpierw była przemoc w szkole czego efektem było wprowadzenie... mundurków.

Teraz, dyskutując o karach cielesnych, nie zapominajmy o przemocy w szkole. Skuteczne wprowadzenie zakazu kar cielesnych będzie skutkowało nie tylko w domu i nie tylko w ewidentnych przypadkach nadużyć.

W szczególnie trudnej sytuacji staną nauczyciele, wychowawcy pracujący z agresywną młodzieżą. W wielu placówkach – przemoc wychowanków wobec opiekunów jest nagminna. Więc nie można pozwolić, żeby prawo, które ma chronić słabszych było orężem agresywnej młodzieży w walce z wychowawcami.

Jest sprawą oczywistą, że fizyczna przemoc jest głupia i nie przynosi pożądanych efektów wychowawczych. Wbrew pozorom nie jest przejawem siły rodzica/opiekuna tylko wychowawczą porażką.



Źródło: PAP


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:

Odwiedza nas 1 gość
17.11.2017.