W Stronę Ojca i no co ty Tato
Analiza sytuacji rodzinnej młodzieży niedostosowanej, ze szczególnym uwzględnieniem roli ojca
14.05.2008.
W rodzinie, pod czujnym okiem, koniecznie obydwojga rodziców, w poczuciu bezpieczeństwa, dziecko rozpoczyna przyszłą drogę życiową, rozwija więź emocjonalną i społeczną, kształtuje własne stosunki międzyludzkie, w układzie: dziecko- rodzice- rodzeństwo- dziadkowie, podejmuje się pełnienia nowych funkcji społecznych, uczy się ich realizowania oraz pokonywania trudności, a przede wszystkim odpowiedzialności.

Wszystkie te naturalne przedsięwzięcia wychowawcze i samowychowawcze w rodzinie, towarzyszące rozwojowi i uspołecznianiu dziecka, są bardzo ważne w jego teraźniejszym i przyszłym życiu oraz w jego psychofizycznym rozwoju.

            Rodzina jest ogniwem i pomostem wprowadzającym kolejne pokolenia do społeczeństwa i jego kultury. Mimo, że na przestrzeni dziejów podlegała ciągłej ewolucji i przeobrażeniom cywilizacyjnym, to nie uległa destrukcji i nie pozwoliła sobie wytrącić czołowej funkcji wychowawczej.

            Relacje między rodzicami, a dziećmi są trwałym elementem struktury życia rodzinnego. Nadają one określony sens różnym zachowaniom i czynnościom rodziców i ich dzieciom oraz stosowanym metodom wychowawczym, wzmacniającym lub osłabiającym jakość więzi emocjonalnych.

            Kondycję socjokulturową rodziny określa wartość i skuteczność opieki rodzicielskiej oraz poziom i poprawność w zakresie funkcji opiekuńczych, socjalizacyjnych i kontrolnych, ważnych dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego dziecka.

            Zależność tę doskonale rozumiał Papież Jan Paweł II. Rolę rodziny w procesie wychowawczym, w sposób niezwykle obrazowy przedstawia w swym,,Liście do rodzin Gratissimam sante”[1].

Widzi ją w następujących obszarach:

a) Przykład osobisty rodziców, którzy są pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami jest niezastąpiony i konieczny po to, by młody człowiek bez wahania, czy zwątpienia, wchodził na drogą dobra, jakie jest wpisane w jego serce (tamże s. 76).

b) Miłość rodzicielską i akceptację, która powinna być normą i duszą, dziecko ma znajdować od momentu poczęcia, aż po proces dorastania.

c) Rodzice, chcąc wychowywać, muszą pracować sami nad sobą, gdyż tylko w ten sposób ich trud będzie owocny (tamże, s. 77).

d) Kobieta i macierzyństwo w wychowaniu dzieci mają miejsce szczególne.

e) Rodzice powinni być świadomi faktu, że wychowują dziecko nie tylko dla siebie, ale też dla zadań, które podejmie w przyszłości.

f) Więzi nawiązane w rodzinie, powinny być naturalne, naznaczone miłością i autorytetem oraz oparte na wzajemnym zaufaniu. Tylko wtedy jest nadzieja na prawidłową komunikację oraz zgodność stylu życia między rodzicami i dziećmi.

            Autentyczność powyższych zasad potwierdza bogata literatura pedagogiczna.

            Oto kilka przykładów:

            K. Pospiszyl[2] podkreśla bardzo wysoką współzależność, pomiędzy wadliwymi postawami rodzicielskimi, a stopniem wykolejenia młodzieży.,,Im większy odsetek nieprawidłowych postaw i wadliwych stosunków wychowawczych, panujących w rodzinach badanych, tym wyższy stopień wykolejenia młodzieży.

            W. S. Kowalski[3] stwierdza, iż w rodzinach dysfunkcyjnych, częściej niż w rodzinach dobrze funkcjonujących, rodzice dobitniej demonstrują swoją dezaprobatę wobec dzieci (chłód uczuciowy, brak akceptacji i zainteresowania, odrzucenie), a uboga wiedza o wychowaniu i patologiczne modele zachowań rodziców destabilizujące funkcjonowanie rodziny drastycznie obniżają poziom i potencjał wychowawczy środowiska rodzinnego i negatywnie rzutują na przebieg i efekty rozwoju psychospołecznego młodzieży.

            J Rostowski[4] mówi o niezaspokojonych potrzebach, niepełnosprawnych aspiracjach intelektualnych i konsumpcyjnych, jako źródła frustracji i zaburzonych zachowań dzieci i młodzieży.

            Z kolei S. Forward[5] uważa, iż,,bolesna spuścizna po toksycznych rodzicach, przejawia się w postaci trudności w układaniu sobie życia z partnerem, w podejmowaniu decyzji, także w różnych formach depresji”.

            Powyższe przykłady jednoznacznie przemawiają za tym, iż w dużej liczbie rodzin warunki wychowawcze, nie gwarantują młodzieży harmonijnego i wszechstronnego rozwoju, a często wyzwalają u nieletnich postawy aspołeczne, przejawiające się w zachowaniach niezgodnych z powszechnie przyjętymi normami społecznymi i prawnymi. Potencjał wychowawczy tych rodzin bywa niedostateczny, niewystarczający, niepewny, niestabilny, nieprzewidywalny, pełen błędów i deficytów. Nawet, jeśli któryś z elementów jest silniejszy, to inne czynniki konstytuujące system socjalizacyjny, swoją słabością dyskredytują i deformują pozytywne przejawy prób wychowawczych podejmowanych przez rodziców.

            Wg L.Pytki[6] nie ma absolutnych miar, rodzajów i poziomów nieprzystosowania społecznego w oderwaniu od kontekstu społeczno- kulturowego, w jakim funkcjonuje jednostka. Pojęcie nieprzystosowania społecznego jest więc niejasne, zmienne i uzależnione od arbitralnych niekiedy ocen i rozstrzygnięć przedstawicieli szeroko rozumianej kontroli społecznej. Najogólniej można je określić jako wszelkie formy zachowania, będące przejawami wadliwego reagowania na istniejące obyczajowe, moralne oraz prawne standardy i oczekiwania społeczne. Jest ono synonimem wadliwego funkcjonowania społecznego jednostki w przypisanych jej przez system społeczny rolach.

            Według A. Makowskiego[7], dzieci niedostosowane społecznie mają bardzo słabe oparcie w rodzinie, ubogie dziedzictwo kulturowe, nie tylko dlatego, że wychowujący je rodzice mają spore deficyty w tej sferze, ale także z tego powodu, że pasmem transmisyjnym dziedzictwa kulturowego, wzorców, wartości, norm, dorobku intelektualnego jest przede wszystkim więź intelektualna.

            W rodzinach tych relacje między rodzicami, a dziećmi są często partnerskie, na zasadzie, że rodzice są starszym rodzeństwem, więc nie ponoszą odpowiedzialności. W takich warunkach dziedzictwo, o którym wyżej mowa jest kruche, a struktury osobowości słabe, także te, które są zaangażowane w przyjmowanie wartości. Dzieci te mają wprawdzie rozum i serca, ale słabsze sumienia.

            Żyją też w ciągłym napięciu, w ciągłym pogotowiu. Muszą być czujne, gdyż żyją w nieprzewidywalnej rzeczywistości. To napięcie emocji sprawia, że mają problemy emocjonalne, deficyty kulturowe, brak im odporności na niepowodzenia, nie są zdolne do dłuższego i konkretnego wysiłku.

            Gdy wkraczają w życie społeczne w szkole i na podwórku, szybko orientują się, że są gorzej ubrane i bardziej brudne od swych rówieśników, często nie rozumieją ich słownictwa i nawet, gdy się bardzo starają, to niewiele to daje. Przestają więc wierzyć we własne siły, a jedyną namiastką poczucia sprawności jest spryt, czyli dostrzeganie i wykorzystanie okazji. Jakakolwiek długotrwałość działania jest poza ich wyobraźnią. Wybierają więc drogę na,,skróty”, czyli kradzieże, środki psychotropowe, uzależnienia od środków elektronicznych, które podobnie jak używki odcinają od cierpienia i izolacji. Autorytet formalny też nie działa. Np. nauczyciel może być autorytetem nie dlatego, że jest nauczycielem, ale wtedy, gdy dziecko może na niego liczyć. Ocenianie, pouczanie egzekwowanie jest łatwe, ale nie sprawdza się, gdyż dzieci zazwyczaj nie mają okazji przekonać się o korzyściach płynących z posiadania wzorców. Uczenie zasad i norm wydaje się mało skuteczne, gdyż to one same wybierają sobie zasady i normy. Wcześniej czy później dzieci te trafiają do placówek opiekuńczo- wychowawczych, jednak nierzadko jest to dalszy ciąg ich traumy. Doświadczają izolacji od środowiska rodzinnego, które, mimo, że patologiczne, to było dla nich jedynym oparciem. Zdarzają się dramaty, których dowodem są choćby ucieczki z placówek.

            A. Makowski[8] w swej książce pt. ,,Niedostosowania społeczne młodzieży i jej resocjalizacja”, powołując się na Marię Grzegorzewską[9], synonimy niedostosowania społecznego, ujmuje w kilkanaście równoważników zdań.

Warto je przytoczyć:

1. Chęć wyżycia w płaszczyźnie negatywnej.

2. Odwrócenie zainteresowań od wartości pozytywnych.

3. Podziw i zainteresowanie dla tzw. złych czynów.

4. Cynizm i brawura w tym względzie.

5. Nieżyczliwy stosunek do człowieka.

6. Stałe kontakty z otoczeniem.

7. Wyłamywanie się i zrzucanie winy.

8. Niechęć do pracy i nauki.

9. Brak poczucia odpowiedzialności za życie swoje i innych.

1o. Życie chwilę, przygodą i awanturą.

11. Duża wyobraźnia i brak hamulców krytycyzmu.

12. Sugestywność.

13. Wagary, włóczęgostwo, kradzieże, oszustwa, szantaże.

            Skoro głównym źródłem niedostosowania społecznego dzieci i młodzieży jest rodzina, warto jej poświęcić chwilę uwagi.

            Bogata literatura tego tematu oraz moje wieloletnie doświadczenie wychowawcze, skłaniają mnie do postawienia tezy iż ,,Brak ojca w rodzinie lub jego zaburzone relacje z własnym dzieckiem, zwiększają podatność na demoralizację dziecka”, innymi słowami patologia rodzinna przybiera na sile wszędzie tam, gdzie w procesie wychowawczym szwankuje rola ojca, nawet wtedy, gdy jest on przyczyną dysfunkcyjności rodziny.

            Oto kilka przykładów na poparcie tej tezy, czerpanych z literatury pedagogicznej:

            E. M. Hetherington[10] stwierdza, że brak ojca, albo niewłaściwe sprawowanie roli rodzicielskiej, może zaburzyć jedną z podstawowych sfer zachowania się człowieka, czyli płeć. Stopień identyfikacji chłopca z ojcem i przejęcie przezeń cech męskich jest wyższy w rodzinach, w których ojciec podejmuje więcej ważnych dla rodziny decyzji, niż tam, gdzie dominującą pozycję zajmuje matka. Wyłączenie się ojca z aktywnego uczestnictwa w procesie wychowawczym, jest faktem bardzo dla dziecka szkodliwym.

            Hoffman M. L.[11] na podstawie analizy zachowania się młodzieży szkolnej stwierdza, że:

a) Identyfikacja chłopca z ojcem, ma wpływ na właściwy rozwój norm moralnych, co skutkuje brakiem poczucia winy, w przypadku ich naruszenia.

b) Stosowanie siły przez ojca, skutkuje powierzchownym przyswajaniem norm moralnych, który przejawia się m. in. brakiem zdolności do rozumienia drugiego człowieka.

c) Surowe metody wychowawcze współwystępują z tendencją do zwierzeń u dzieci, lecz są one tylko wskaźnikiem braku dojrzałości i potrzeby uległości.

d) Nieobecność ojców w wychowaniu wpływa jednak negatywnie na rozwój uczuć moralnych dziecka, zwłaszcza chłopców, którzy w mniejszym stopniu przejawiają poczucie winy i nie akceptują upomnień.

e) Istnieje też silny związek między różnymi formami sprawowania przez ojca funkcji rodzicielskich, a przestępczością.

            Lynn D. B[12]    powołując się na rozprawę doktorską J. Nasha, pisaną na Uniwersytecie w Edynburgu stwierdza, że,,identyfikacja z ojcem oraz silne przywiązanie do niego, nie jest szkodliwe dla dziecka, podczas gdy zbyt silny związek emocjonalny z matką, czasem może opóźnić proces uspołecznienia, a nawet stać się przyczyną wyraźnych zaburzeń w jego zachowaniu.

            Autor podkreśla też fakt, że matka ma dać dziecko światu, a z kolei zadaniem ojca jest pogłębienie miłości do dziecka o elementy bardziej obiektywne i mniej osobiste. Ojciec musi umieć wziąć miłość dziecka, a może to uczynić jedynie wtedy, gdy potrafi dostroić się do jego potrzeb i zainteresowań tak, aby wzbudzić w nim zaciekawienie jego ojcowskim światem.

            K. Pospiszyl[13], w swej książce,,Ojciec, a rozwój dziecka” podkreśla, że chłopcy wychowywani bez ojców, częściej wykolejają się niż ci, w których wychowywaniu ojciec aktywnie uczestniczył. Powodem wykolejenia się jest protest chłopca przeciwko kobiecej dominacji, brak odpowiedniego nadzoru, brak odpowiednich wzorców zachowania się mężczyzny, traumatyzujące dziecko przeżycia, wypływające z zaniku więzi rodzinnych.

            W kolejnej swej pozycji książkowej,,Ojciec, a wychowanie dziecka”[14], K. Pospiszyl zwraca uwagę na fakt, że sama obecność ojca w życiu dziecka nie wystarczy. Musi on jeszcze prezentować odpowiedni poziom rozwoju duchowego.

            Podstawowym zadaniem mężczyzny wg niego, jest doprowadzenie do wyważenia u dziecka dwóch, do pewnego stopnia przeciwstawnych pierwiastków: kobiecości i męskości. Występują one w pewnym stopniu niezależnie od płci, a chodzi o to, żeby u chłopca pierwiastek kobiety był tylko dodatkiem, a nie głównym elementem.

            Agnieszka Wysoczańska, w swym artykule,,Docenić ojca”[15] wylicza szereg problemów, jakie dotykają dzieci z powodu zakłóconych relacji z własnymi ojcami:

            Są to:

1. Kłopoty w doświadczaniu niezależności.

2. Kłopoty w rozwijaniu umiejętności życiowych.

3. Niepewność siebie, słabsze ego.

4. Nadpobudliwość, nerwowość.

5. Mniejsza motywacja do działania.

            Przykłady z literatury tematu pragnę poprzeć też wynikami własnej analizy dokumentacji, za 2007r, będącej własnością Sądu Rodzinnego w Kielcach.

            Dotyczy ona rozmiaru i skutków patologii, dotyczącej omawianej kwestii.

Oto jej wyniki:

 

OJCOWIE DZIECI BADANYCH POD KĄTEM DEMORALIZACJI

Wykres nr 1.

Ilość badanych dzieci -107.

 

 

 

 

LEGENDA:

 

A ( 16 ojców-15%) – obecni w życiu dziecka i sprawdzający się w roli rodzica.

 B (43 ojców-40,5%) – nie uczestniczy w życiu dziecka.

C (35 ojców-32,5%) – obecni w życiu dziecka, ale nie sprawdzający się

w roli rodzica (alkohol, przemoc).

D (2 ojców – 2%) – bierni, wycofani, ale nie negatywni.

E ( 11 ojców-10%) – nie uczestniczy bezpośrednio w wychowywaniu

dziecka z powodu jego pobytu w placówce opiekuńczej lub rodzinie zastępczej.

 

 

STOPIEŃ DEMORALIZACJI DZIECI

WYSTĘPUJĄCY W POSZCZEGÓLNYCH GRUPACH ICH OJCÓW:

Tabela nr 1.

Grupa

Ojców.

Lekki

Umiarkowany.

Wysoki.

Inne.

Kontakt z narkotykami.

Choroba psychiczna.

Upośledzenie umysłowe.

A(16)

B(43)

C(35)

D(2)

E(11)

9

27

16

1

4

16

13

1

-

-

5

-

1

-

-

-

1

-

-

-

-

-

1

-

 

 

            Przedstawione wyżej dane liczbowe pokazują rozmiar zjawiska. /tylko 16(15%) ojców sprawdza się w roli rodzica- p. A.

Aż 43(40,5%) ojców nie uczestniczy w wychowaniu swoich dzieci- p. B.

Kolejnych 35(32,5%) ojców wprawdzie uczestniczy w tym procesie, ale zupełnie się w tej roli nie sprawdza- p. C.

Ojcowie z pozycji B i C tworzą więc łącznie niechlubną statystykę. Jest to 78 (72,5%) ojców, którzy są po prostu złymi rodzicami.

To oni i ich dzieci są przede wszystkim klientami sądów rodzinnych. (patrz wykres nr 1)

Także stopień demoralizacji ich dzieci jest wprost proporcjonalny do liczby ojców należących właśnie do grupy B i C, czyli tych, co najbardziej zaniedbali swoje rodzicielskie obowiązki (patrz tabela nr 1).

            Skoro więc jedną z głównych przyczyn niedostosowania społecznego są niezaspokojone potrzeby psychiczne dziecka, z drugiej zaś bezdyskusyjna jest rola ojca w tym procesie, to spróbujmy przywrócić mu jego naturalną rolę w tej kwestii.

            Ta właśnie niepowtarzalna rola odsyła nas do najgłębszy podstaw ludzkiego istnienia. W związku z powszechnością tego doświadczenia, wydaje nam się, że na temat ojcostwa powiedziano już wszystko, a jednak ojcowie nie wiedzą, że ich zwyczajne ojcostwo jest dla nich samych wyzwaniem, zadaniem i pytaniem zarazem. Ojcostwo jako źródło życia jest taką sama tajemnicą, jak samo życie, Ojcostwo nie jest prostą funkcją biologiczną, a raczej akceptacją wszystkich niespodzianek, jakie wiążą się z nową osobą pojawiającą się w naszym życiu. Ojcostwo to proces, który ciągle trzeba doskonalić, to ciągła nauka i praca nad sobą. Dlatego istotą ojcostwa jest obecność w sensie filozoficznym oraz zaufanie, dawanie dobra, a nade wszystko- bezwzględna akceptacja. Być dobrym ojcem, to być obecnym w kryzysach, które są nieodłącznym elementem życia. W tym sensie ojcostwo odnawia się każdego dnia, ale pod warunkiem, że dziecko i ojciec żyją w tym samym świecie. Jest to problem odpowiedzialności i dojrzałości do bycia ojcem od początku.

            Społeczeństwa bogatego Zachodu i odzyskanego Wschodu cierpią na deficyt normalnych ojców, którego główną przyczyną jest nietrwałość rodziny. Przywracania normalności nie da się dokonać bez twórczego uwzględnienia zmian społecznych, gdyż po prostu,,sprawy zaszły za daleko” i nie wystarczy już odwoływanie się do prostego modelu patriarchalnego. Nie jest zatem obojętne dla współczesnych społeczeństw to, czy ojcowie są, czy ich nie ma w życiu ich dzieci.

            Polityka prorodzinna powinna więc tak funkcjonować, by pozwolić kobietom wyjść z domu, a mężczyznom z kolei do niego wejść. Z dziećmi po prostu trzeba być, spędzać z nimi czas, dawać poczucie bezpieczeństwa.

            Kobiety mentalnie przygotowane są na różne scenariusze, a mężczyźni- nie. Oni poczuwają się do obowiązku zarabiania na utrzymanie rodziny, im jest trudniej być głową rodziny i uczestniczyć w jej życiu, w sposób partnerski.

            Prawda ta jest jeszcze bardziej bolesna w przypadku ojców pijących, a takich w rodzinach patologicznych jest większość. To oni najczęściej nie sprawdzają się w roli żywiciela rodziny, obrońcy i nauczyciela, a przy tym są pewni, że już wszystko stracone. Owszem, są to ważne aspekty ojcostwa, ale nie kluczowe.

            Każdy ojciec, pijący, czy nie, który z różnych przyczyn zaniedbał swoje obowiązki wobec rodziny, musi pokonać własną pychę, która przypomina mu jego wszystkie ojcowskie grzechy, aby zrozumieć, że są one do odpokutowania. A przecież nawet te nieodwracalne straty są niczym wobec możliwości odbudowy relacji z własnym dzieckiem.

            Na szczęście rodzi się u nas ruch społeczny na rzecz odpowiedzialnego ojcostwa 22.06.2007r. w gmachu Sejmu R. P. odbyła się konferencja poświęcona roli i miejscu ojców we współczesnej rodzinie, zorganizowana przez Komisję Rodziny, Polityki Społecznej Senatu R. P., pod patronatem marszałka B. Borusewicza, pod hasłem: ,,Wzmocnić ojcostwo”[16].

            Wzięli w niej udział artyści, politycy, działacze społeczne i związkowi- polscy i zagraniczni.

            Oto kilka ciekawych wypowiedzi: Krzysztof Putra- senator, wicemarszałek Senatu w 2007r.

.....(Nie wolno nam traktować żon, ani dzieci w sposób przedmiotowy. Ojcostwo, to najważniejsza rola w życiu.) (Jeśli rodzina jest harmonijna, inaczej też funkcjonuje społeczność wokół nas i całe społeczeństwo, a wtedy łatwiej dokonać pozytywnych zmian).

            Władysław Sidorowicz- działacz solidarnościowy:

.....(Dziś być ojcem, to znaczy sprzyjać rozwojowi zawodowemu żony i sprawiedliwemu podziałowi pracy w rodzinie, a także brać odpowiedzialność za rodzinę). (Nieodzownym elementem ojcostwa jest także partnerstwo z żoną. Tak, jak dojrzewa się do ojcostwa, tak dojrzewa się także do tego partnerstwa).

            Robert Frydrych- artysta:

....(Bez duchowości trudno jest być ojcem dojrzałym. Tylko w ten sposób, dzieci nauczą się zasad, wartości oraz bycia człowiekiem. Element duchowy w dojrzewaniu do ojcostwa jest najważniejszy).

 

            Były to pomysły na tworzenie polityki prorodzinnej, sprzyjającej odpowiedzialnemu ojcostwu, na którą składa się m. im. polityka działania w sferze ekonomicznej i styl postępowania pracodawców.

 

            Ewa Tomaszewska- senator R. P. podkreśla rolę państwa we wspieraniu rodziny, w tym ojców poprzez mądre przedsięwzięcia, programy i ustawodawstwo, aby uniknąć destrukcyjnych zjawisk, niszczących polską rodzinę.

            Dariusz Cupiał- Inicjatywo Tato.net dostrzega konieczność tworzenia pewnej kultury społecznej, sprzyjającej odpowiedzialnemu ojcostwu, opartej także na mocnych mechanizmach ekonomicznych.

            Ken Confield- z National Center of Fathering w USA proponuje 3 rozwiązania, będące elementem polityki prorodzinnej: a) zachęta podatkowa, b)profesjonalne kształcenie sędziów rodzinnych, c)finansowanie programów wychowania do życia w rodzinie w szkołach.

 

Sławomir Lasek

[1] Jan Paweł II, List do rodzin Gratissimam sante, s. 12., za Balicki 2007, s. 75, Szkoła Specjalna, 5/2007, s. 375.

[2] K. Pospiszyl, Psychologiczna analiza wadliwych postaw społecznych młodzieży, PWN, Warszawa, 1973. s. 37.

[3] W. S. Kowalski, Kwestionariusz stosunków między rodzicami i dziećmi, A. Roe. M. Siegelman, Warszawa, 1983.

[4] J. Rostowski, Współczesne zmiany w postawach wobec dzieci, Problemy Rodziny 5/1993, s. 3.

[5] S. Forward, Toksyczni rodzice, Warszawa, 1993.

[6] L. Pytko, Pedagogika resocjalizacyjna, Wybrane zagadnienia, s. 95.

[7] A. Makowski, Niedostosowanie społeczne młodzieży i jej resocjalizacja, Wydawnictwo Naukowe, PWN, Warszawa, 1994, s.30.

[8] A. Makowski, Niedostosowanie społeczne młodzieży i jej resocjalizacja, Wydawnictwo Naukowe, PW, Warszawa, 1994, s. 83.

[9] M. Grzegorzewska, Szkolnictwo Specjalne, w Encyklopedia wychowania,t.3, Warszawa, 1937, s. 182.

[10] E. M. Hetherington, A. develomental Study of the offset ot sex of the, dominant potent and the sex rou preferencje identifuation and initiation on Ichildren ,,Journelof Personalisty and Social Psychology”, 1962, Vel 2 s. 188-194.

[11] M. L. Hoffman..: Identification and conscienie development. ,,Child Development, 1971, (b) Vol. 42.

 s. 171-189.

[12] D. B. Lynn: The father. His role in the child development, Montrrey, 1974. s. 89.

[13] K. Pospiszyl, Ojciec, a rozwój dziecka, wydawnictwo Akademickie ,,Żak”, Warszawa, 2007.

[14] K. Pospiszyl, Ojciec, a wychowanie dziecka, Wydawnictwo Akademickie ,,Żak”, Warszawa, 2007.

[15] A. Wysoczańska, Zakład Psychologii Klinicznej, Instytut Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego,  Świat Problemów, Docenić ojca, 1/2007, s. 20.

[16] Remedium 9/2007, s. 15.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


21.11.2017.