W Stronę Ojca i no co ty Tato
Strategia przywracania równowagi praw do wychowania dziecka skonfliktowanych rodziców
07.05.2008.
Wzrastająca od kilku lat aktywność organizacji pozarządowych broniących praw ojca sygnalizuje problemy rodzinne odbiegające od powszechnie znanych  w których to kobieta jest najczęściej stroną pokrzywdzoną. Tym razem ojcowie uwikłani w konflikty rodzinne  walczą o odzyskanie utraconych praw do kontaktów z dziećmi.

Fakt pojawienia się coraz bardziej prężnego ruchu społecznego skupiającego takie osoby, może stanowić znaczący sygnał zmian w relacjach rodzinnych w których pozycja i autorytet mężczyzny są zagrożone przez dominującą postawę kobiety, w kierunku ograniczania czy wręcz pozbawiania partnera praw do wychowania ich wspólnego dziecka.

Środowiska skupiające organizacje ojcowskie dają do zrozumienia, że obecna koniunktura Sądów rodzinnych, orzekających niesprawiedliwie na korzyść matek, doprowadza do potęgowania konfliktów.  Z psychologicznego punktu widzenia, sytuacja deprywacji i dyskomfort psychiczny osób pozbawionych kontaktów z dziećmi, żyjących w  poczuciu wyrządzonej krzywdy i nie mogących  zaspakajać potrzeby emocjonalnej więzi z nimi może rzeczywiście prowadzić do eskalacji napięć, radykalizacji zachowań i zwiększania agresywnych postaw poszkodowanych ojców. 

Wikłanie się w wieloletnie, moralnie i finansowo obciążające procesy sądowe rodzinne i nierzadko karne może też skutkować spadkiem motywacji do pracy, stanami depresyjnymi, załamaniem psychicznym a nawet chorobą psychiczną rodzica o wysokim poziomie wrażliwości, silnie uczuciowo związanego ze swoim potomkiem i mniej odpornego na stres.

Zatem zajęcie się problemem, jako czynnikiem zagrażającym zdrowiu psychicznemu, jest niewątpliwie ważne i potrzebne. Podejmując się badań nad przyczynami tego wyjątkowo złożonego zjawiska, istotne jest ustalenie czy rzeczywiście pojawił się problem dyskryminacji rodziców płci męskiej, o której mówią zrzeszeni w organizacjach ojcowie manifestujący często silnie negatywne emocje do kobiet, zwłaszcza feministek.   W rozważaniach nad problemem ważne jest więc ustalenie, czy i w jakim stopniu ich protesty są podbudowane słusznymi przesłankami. A także,  jaka jest skala zjawiska na tle rozwodzących się par posiadających dzieci.  Czy stanowi nowy, niekorzystny fenomen społeczny który wymaga podjęcia konkretnych działań i udoskonalenia systemowych rozwiązań?  

Najbardziej istotną kwestią badawczą pozostaje poznanie  mechanizmów powodujących  narastanie protestów „rodziców drugiej kategorii”. Pod tym kątem dokonana wstępna analiza dokumentacji sądowej kilkunastu przypadków „dyskryminowanych ojców” wskazuje dość jednoznacznie, że problemy jakie ich dotknęły są związane przede wszystkim z zaostrzonymi procedurami prawnymi w obszarze tzw. przemocy w rodzinie. Każdy z badanych został oskarżony o stosowanie przemocy fizycznej bądź psychicznej wobec partnerki a w niektórych przypadkach także o molestowanie seksualne własnego dziecka, najczęściej w wieku przedszkolnym.  

Istotny wpływ na podejmowane przez sąd decyzje odebrania praw badanym ojcom a nawet ustanowienia wobec niektórych sankcji karnych, miały opinie wydane przez Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne. Sporządzane niezbyt rzetelnie, budzą poważne zastrzeżenia z naukowego punktu widzenia, przede wszystkim z racji wykorzystywania w badaniach dzieci  pseudonaukowych metod projekcyjnych dających możliwości dowolnej interpretacji wyników. Żadne badania empiryczne nie potwierdziły ich wartości diagnostycznej. Wiadomo także, że wartość opinii formułowanych w oparciu o metody projekcyjne nie różni się niczym od opinii formułowanych w sposób losowy.

W opiniach RODK zwraca uwagę również  brak zachowania należytego dystansu do wypowiedzi stron konfliktu. Nadmierne sugerowanie się biegłych opiniami matek przy jednoczesnym ignorowaniu faktów przedstawianych przez ojców, z góry traktowanych jako tych którzy stosują przemoc może sprzyjać postawieniu diagnozy na  niekorzyść tych drugich.

Jest też dalece wątpliwe, by badanie w RODK, najczęściej jednorazowe,  dawało wystarczającą podstawę do obiektywnej i rzetelnej oceny sytuacji wewnątrzrodzinnej, relacji między jej członkami i wnioskowania o kompetencjach wychowawczych obojga rodziców.

Odrębną kategorię problemów stanowi powoływanie przez sądy na świadków, zwłaszcza w sprawach dotyczących oskarżeń o tzw. molestowanie seksualne, nawet 3-letnich dzieci i traktowania ich jak osób dorosłych. Jako  swoiste kuriozum sądownicze przeczy ono nie tylko zdrowemu rozsądkowi ale i urąga podstawowym prawom rozwojowym. Brak wymaganego minimum kompetencji psychologicznych, zwłaszcza w zakresie rozwoju procesów mowy i myślenia, które dziecko powinno posiadać, by  mogło świadomie uczestniczyć w zeznaniach, sprzyja wadliwości decyzji sądów posiłkujących się takimi zeznaniami jako dowodami w sprawie. Orzekający biegli przeceniają również swoje możliwości oceny  prawdomówności dzieci. wykazujących  naturalną  skłonność do fantazjowania (konfabulacji) i mieszania fikcji z rzeczywistością. Ignoruje się wiedzę naukową wskazującą, że małe, kilkuletnie  dzieci z racji swojej niedojrzałości psychospołecznej,  bardzo łatwo ulegają sugestii dorosłych i podporządkowują się ich oczekiwaniom.  W tym kontekście nie mniej znaczący jest sygnalizowany przez poszkodowanych ojców coraz częstszy problem manipulowania dzieckiem przez matkę i kreowania negatywnego wizerunku ojca.  

Uznający się za pokrzywdzonych ojcowie powołują się często na występowanie tzw. syndromu Gardnera – PAS, z kolei ostro krytykowanego przez radykalne feministyczne środowiska. Aczkolwiek ekspertyza naukowa sporządzona na zlecenie Biura Rzecznika Praw Dziecka zachowuje dalece idącą ostrożność w zakresie posługiwania się w diagnostyce klinicznej syndromem PAS, nie wyklucza istnienia zjawiska wikłania dziecka w konflikt małżeński i manipulacji przez jednego z rodziców. Niestety, w praktyce biegli, być może z braku czasu,  nie analizują często wnikliwie sprawy i nie biorą pod uwagę możliwości manipulowania dzieckiem przez jedną ze stron konfliktu. Ponadto nie posiadają oni jeszcze wystarczającej wiedzy pozwalającej na rozpoznawanie samego zjawiska psychomanipulacji, m.in. ryzyka indukowania dziecku fałszywych wspomnień.

Reasumując, można postawić  tezę, że problemy protestujących ojców ściśle się wiążą ze zwiększoną restrykcyjnością prawa wobec sprawców tzw. przemocy domowej. Nadmierna psychologizacja i ideologizacja przepisów prawnych dotyczących „przemocy w rodzinie”  przy jednoczesnym braku wypracowanych właściwych procedur diagnozowania problemu sprzyja powstawaniu szeregu nieprawidłowości a nawet nadużyć zarówno ze strony członków rodziny uwikłanych w konflikt jak i zaangażowanych w problem biegłych, terapeutów oraz funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości.    

Jednym z atrybutów obecnej, niekorzystnej dla ojców sytuacji jest interpretowanie rzeczywistości społecznej przez pryzmat upowszechniających się doktryn feministycznych. Powstały w wyniku nasilonej propagandy deficyt równowagi płci na niekorzyść mężczyzn, nie sprzyja uwrażliwianiu społeczeństwa na autentyczne problemy psychologiczne z jakimi borykają się narażeni na bariery mentalne i brak zrozumienia ojcowie pozbawieni możliwości kontaktów ze swoimi dziećmi. Ważne jest więc przełamywanie zaistniałych stereotypów, zwłaszcza zbyt jednostronne i upraszczające, także przez specjalistów, ujmowanie problemów związanych z konfliktami rodzinnymi i myślenia schematami postrzegania rodziny głównie jako miejsca opresji kobiet.  

I najważniejsza sprawa: poprawa procedur diagnozowania zjawiska przemocy w rodzinie, zwłaszcza  w zakresie badań psychologicznych dzieci, zmniejszy ryzyko stawiania nierzetelnych i krzywdzących opinii przez biegłych, mających często decydujący wpływ na wyroki  sądu rodzinnego i karnego. Konieczne staje się zaangażowanie do tego celu ośrodków naukowych wyspecjalizowanych w analizowaniu problematyki rodzinnej i zdrowia psychicznego w aspekcie psychomanipulacji i psychologii wpływu, które wypracują bardziej skuteczną metodologię diagnozowania omawianych problemów. Bez odpowiedniego zaplecza naukowego trudno będzie oczekiwać poprawy funkcjonowania sądów rozstrzygających w  psychologiczne skomplikowanych z reguły sprawach skłóconych rodziców walczących o prawa do opieki nad swoim potomstwem.

 

 

Najważniejsze wykorzystane źródła;

 

  1. Draheim S.E. O wszczepianiu dzieciom pseudopamięci, czyli manipulacji w dobrej wierze. W: Zdankiewicz-Ścigała, Maruszewski., Wokół psychomanipulacji. Wyd. SWPS, Warszawa 2003.
  2. Gujska B. Witkowski T. Bezprzedmiotowy spór o syndrom Gardnera.

          . www.stopmanipulacji.pl

  1. Gujska B. Absurdy diagnostyczne. 3-letnie dziecko świadkiem w sądzie. www.stopmanipulacji.pl
  2. Gujska B. Molestowanie pamięci. Rzecz o nowym fenomenie psychologicznym i jego skutkach społecznych. Fronda. Warszawa 2006.
  3. Namysłowska I., Heitzman J., Siewierska A., Ekspertyza wykonana na zlecenie Biura Rzecznika Praw Dziecka dotycząca syndromu Gardnera – PAS jako wyodrębnionej jednostki chorobowej oraz jego przydatności w orzecznictwie sądów rodzinnych.
  4. Witkowski T. Psychomanipulacje. Biblioteka Moderatora. Taszów 2006.
Barabara Gujska . Doktor nauk humanistycznych. Epistemolog. Naukowo związana ze "Szkołą Genewską", której twórcą jest psycholog Jean Piaget. Obecnie specjalizuje się w problematyce zagadnień dotyczących zdrowia i higieny psychicznej. Kieruje Sekcją ds. Zagrożeń Psychologicznych i Psychomanipulacji przy Polskim Towarzystwie Higieny Psychicznej.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


22.11.2017.