W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Promocja na zlewozmywaki do końca roku.

Zamów nasz biuletyn




Dziecko po rozwodzie
04.02.2007.

Kiedy Jacek rozwiódł się z żoną stracił też kontakt ze swoją córką Marysią. Jacek cierpi, bo chciałby jak najwięcej czasu spędzać ze swoim dzieckiem, nadal wspólnie je wychowywać. Mama Marysi się na to nie zgadza.  Rozstanie u każdego zostawia blizny, ale zacząć trzeba od oczywistości: dzieci są bardziej bezbronne i zależne, więc za rozstanie rodziców płacą z reguły najwięcej.

Dziecko po rozwodzie

 

 

Kiedy Jacek rozwiódł się z żoną stracił też kontakt ze swoją córką Marysią. Jacek cierpi, bo chciałby jak najwięcej czasu spędzać ze swoim dzieckiem, nadal wspólnie je wychowywać. Mama Marysi się na to nie zgadza.

Rozstanie u każdego zostawia blizny, ale zacząć trzeba od oczywistości: dzieci są bardziej bezbronne i zależne, więc za rozstanie rodziców płacą z reguły najwięcej.

 

Bywa tak, że ojciec odchodzi, zakłada nową rodzinę i nie interesuje go, jak sobie radzi była żona i dzieci z dawnego związku. Czasem, choć rzadko, odchodzi matka. Ja mam tuż obok sytuację, w której matka zabrania ojcu widywać się z córką nastolatką. I szczerze mówiąc, przykro mi na nią patrzeć. Ale po kolei...

Jacek zdecydował się odejść od żony, która często go upokarzała, przy której czuł, że jest do niczego. Uwielbiał swoją córkę Marysię, ale kiedy spotkał kochającą, oddaną, ciepłą kobietę, postanowił rozejść się z żoną. Jest szczęśliwy w nowym związku, a jednocześnie ogromnie cierpi, nie mając kontaktu z córką. Pisał i dzwonił do niej, chciał zaspokajać jej potrzeby nawet kosztem nowego związku, ale była żona nie tylko nie pozwalała mu odwiedzać córki, ale ciągle mówiła jej coś złego o ojcu ("Zostawił nas dla jakiejś baby, to znaczy, że nigdy cię nie kochał", "Zawsze był obłudny i fałszywy", "Nie chcę, żebyś miała cokolwiek wspólnego z takim człowiekiem").

Jacek zadzwonił do mnie załamany, kiedy dostał z powrotem nierozpakowaną paczkę z prezentem gwiazdkowym dla Marysi. Mówił: "Chyba muszę zrezygnować ze swoich starań, bo przecież nie mam szans. To, że Marysia nie chce nawet czytać listów ode mnie i rzuca słuchawkę, kiedy dzwonię, strasznie mnie boli. Może będzie lepiej i dla niej, i dla mnie, jeśli po prostu zniknę z jej życia?".

Starałam się uprzytomnić mu, że to nie ma sensu. Chętnie przekonywałabym o tym innych ojców ogarniętych podobnymi wątpliwościami i matki, które próbują wybudować mur pomiędzy dzieckiem i byłym mężem, chociaż on z powodu rozwodu nie przestał przecież być ojcem.

Mówiłam do Jacka: "Musisz uzbroić się w cierpliwość, ból dziecka trwa długo, nawet gdy nie podtrzymuje go matka. Marysia tęskni za tobą, brakuje jej ciebie i musi cię za to ukarać. Jeśli nie chce cię widzieć i nie czyta twoich listów, to nie dlatego, że cię nie kocha, tylko wręcz przeciwnie: im jesteś ważniejszy, tym bardziej boli ją twoja nieobecność i tym gorzej może cię traktować. Ale to się zmieni. Jeśli się na nią nie obrazisz i nie zniechęcisz jej, pewnego dnia zmieni zdanie i będziecie mieć duże szanse na dobry układ".

Jacek nie bardzo chciał mi wierzyć, dopytywał, skąd wiem, że tak będzie...

A ja po prostu słyszałam dziesiątki opowieści o dzieciach, które po rozwodzie reagowały może nie tak mocno jak Marysia, jednak podobnie: spotykały się z ojcem niechętnie, nie chciały o niczym z nim rozmawiać ani nic razem robić. Były zamknięte w sobie i ponure. A jednak znaczna część tych historii miała happy end: kontakty stopniowo się poprawiały, rozmowy były coraz bardziej serdeczne, aż w końcu - raczej po dwóch latach niż po dwóch miesiącach od rozwodu - dziecko powiedziało: "Tato, kocham cię".

No właśnie, dzieci, które odsunęły się od ojca, wracają do niego, ponieważ go kochają i potrzebują. I tego zwykle nie potrafi zmienić nawet najbardziej ostra i wojownicza postawa matki. Może ona nastawiać dziecko przeciwko ojcu, a ono - po okresie buntu i demonstrowania odrzucenia - poszuka drogi do niego. I znajdzie ją.

Co do Marysi jestem tego pewna, bo Jacek bardzo się stara: często pisze i dzwoni, bardzo skrupulatnie posyła jej mamie alimenty, regułą są nie tylko prezenty na urodziny czy na Gwiazdkę, ale też spore sumy na początek roku szkolnego i przed wakacjami. Marysia w głębi duszy wie, że może na niego liczyć. A jej mama?

Dla byłej żony Jacka mam dużo współczucia. Jej walka jest skazana na przegraną: jeśli nawet uda się odciągnąć Marysię od ojca, to tylko na pewien czas. Później taka taktyka obróci się przeciwko niej. Córka może zacząć ją oszukiwać, jeśli będzie spotykać się z ojcem potajemnie. Może stracić do niej zaufanie, gdy przekona się, że ojciec to nie żaden łajdak, tylko całkiem przyzwoity facet. Może mieć pretensje o lata oddalenia i wrogości, a kiedyś w dorosłości nawet wypomnieć, że to matka nauczyła ją nie ufać mężczyznom i bać się ich.

To nie koniec strat. Polegają one też na dobrowolnym wyrzeczeniu się pomocy i oparcia ojca w sprawach dotyczących córki. Choroby, kłopoty szkolne, rozmaite większe zakupy, wakacje, zajęcia pozaszkolne - w tym wszystkim Jacek mógłby być dla niej wyręką. On świetnie rozumie, że przestając być mężem, nadal jest ojcem. Jest gotów wiele zrobić, żeby dobrze wywiązać się z tej roli. A postawa mamy Marysi żywo przypomina chłopca, który wychodząc na mróz bez czapki ogłaszał: "Na złość babci odmrożę sobie uszy".

Miałam wrażenie, że po naszej rozmowie Jacek zaczął patrzeć na sytuację bardziej optymistycznie, chociaż jeszcze kilka razy dzwonił do mnie zrozpaczony nowym raniącym zachowaniem Marysi i jej mamy. Myślę jednak, że już wkrótce może ode mnie chcieć nie podtrzymania na duchu i odpowiedzi na pytanie "Jak wytrwać bez kontaktów z dzieckiem?", tylko porad, jak spędzać z córką czas. Kiedy się nie mieszka razem, ta sprawa może urosnąć do sporych rozmiarów kłopotu.

Ojcowie po rozwodzie bardzo często skarżą się, że z dziećmi jakoś nie klei się im rozmowa, nie wychodzi zabawa, a na spacerach jest drętwo i nudno. Z reguły rozwiedzeni rodzice uważają, że jest to skutek rozwodu, i takie przeświadczenie bardzo ich demobilizuje: "No bo cóż ja mogę zrobić, jeśli dziecko tak bardzo przeżywa nasze rozstanie?".

Staram się uprzytomnić im, że chyba nie inaczej było przed rozwodem. Teraz poczucie winy wobec dzieci i lęk przed odrzuceniem przez nie spowodowały, że ojciec - poprzednio nieuważny - zaczął się bardziej przyglądać swojej roli.

I wtedy, i teraz środek zaradczy jest taki: zacząć uczyć się kontaktowania w nowej sytuacji i budowania układu z dziećmi od nowa. A wtedy stanie się jasne nawet dla niecierpliwych, że potrzeba dużo czasu, wysiłku i uwagi. Bo żadne plany nam się nie udadzą bez znajomości własnych dzieci. Dopiero kiedy się je zna, można im proponować rzeczy ciekawe. Ciekawe dla nich, choć niekoniecznie dla nas. No właśnie, tak brzmi druga recepta: dowiedz się, czego one chcą, a potem spróbuj to zrealizować. A trzecia wskazówka przypomina o przewadze robienia nad mówieniem.

Ci wszyscy, którzy łudzili się, że poprzez rozmowę można nawiązać kontakt z dziećmi, muszą poszukać innego pomysłu. Z nimi trzeba robić coś atrakcyjnego i prawdziwego: wspólnie naprawiać meble, budować płot, piec ciasto, szyć strój karnawałowy i sto tysięcy innych rzeczy. Wtedy jest szansa, że nawiąże się rozmowa, a razem z nią kolejne nitki wzajemnej więzi. A przede wszystkim - co w kontaktach z dziećmi, zwłaszcza po rozwodzie, jest ogromnie ważne - pojawi się też radość i dobry humor, żarty i śmiechy. Przecież o to nam właśnie chodziło, prawda? W każdym razie, Jacek twierdzi, że gdyby tak mu się układało z Marysią, byłby szczęśliwy.

Anna Dodziuk
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


27.11.2014.