W Stronę Ojca i no co ty Tato
Skupmy się na ofiarach, a nie pedofilach.
16.03.2008.
Brukowce krzyczą z okładek gazet – zabić pedofila, pedofil złapany itd. I w tym całym ferworze często zapomina się o ofiarach. Paradoksalnie w tym całym zamieszaniu najmniej istotne stają się ofiary. Politycy zręcznie wykorzystują okazję – obiecując zaostrzenie kar itd. Tymczasem za tą całą wrzawą kryje się mnóstwo problemów, które schodzą na dalszy plan.

Na szczęście od pewnego czasu wraca temat przesłuchań dzieci, które są ofiarami przemocy. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że przesłuchiwanie nieletnich jest bardzo trudne. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że dzieci molestowana prawie zawsze są zastraszane przez sprawców. Dziecko ma niekomfortową sytuację, zwłaszcza jeśli stało się ofiarą członka rodziny. Często bardzo się tego wstydzą, czują się winne. Dzieci niejednokrotnie są zastraszane, albo uczone trzymania się określonej wersji wydarzeń. Pojawia się więc kolejny problem – zbadania przez biegłego na ile zeznania dziecka są prawdziwe.


W 1997 roku wprowadzono pewne zmiany w Kodeksie Postępowania Karnego mające na celu ochronę dziecka – świadka. Niestety, jak pokazały badania Moniki Czyżewskiej. Niewiele się wtedy zmieniło. Dzieci zazwyczaj zeznawały w sądzie w obecności oskarżonego! W połowie przypadków przesłuchaniu nie towarzyszył biegły. Rzadko stosowano separację oskarżonego od rodziny! A średni okres między zawiadomieniem o przestępstwie a wyrokiem wynosił 16 miesięcy! Dziecko było wzywane do sądu średnio 2-3 razy. Na 133 wezwanych dzieci, odbyły się 34 niepotrzebne wizyty w sądzie! Również niezwykle rzadko korzystano z prawa do przeprowadzenia przesłuchania w przyjaznym dla dziecka pomieszczeniu.


Podobno teraz wiele zmieniło się na lepsze. Jak donosi Rzeczpospolita, coraz częściej dzieci przesłuchiwane są w specjalnych pokojach. Świadków do 15 roku życia przesłuchuje się tylko raz, za to nagrywając wszystko. To umożliwia ponowne odtworzenie przesłuchania bez konieczności wzywania dziecka.


Portret pedofila.

Pomimo wielu starań, nie udało się sprecyzować profilu przeciętnego sprawcy. Sprawcy przemocy seksualnej nie są jakąś szczególną grupą społeczną. Są to tak samo osoby uważane za społecznie nieprzystosowanych, jak i normalni, szanowani obywatele. Jedyną istotniejszą charakterystyką jest płeć. Z badań retrospektywnych wynika, że tylko 17 % sprawców to kobiety. Większość sprawców nadużyć seksualnych wobec dzieci nie charakteryzuje się żadnymi objawami zaburzeń psychicznych! Co prawda wielu z nich ma cechy psychopatyczne i przejawia dewiacje seksualne, ale nie jest to na tyle istotne statystycznie, żeby mogło być jakąkolwiek wskazówką. Mimo usilnych badań i prób nie udało się nakreślić psychologicznego portretu przeciętnego pedofila.


Cały problem z pedofilią polega na tym, że nie wystarczy sprawcy zamknąć do więzienia, bo prędzej czy później wyjdzie z niego i będzie nadal krzywdził dzieci.

Zamykanie pedofilów w więzieniu nie załatwia problemu. Po pierwsze zamknięcie wszystkich na dożywocie jest nieekonomiczne, po drugie i tak większości pedofilów nie daje się złapać. W USA z większym lub gorszym skutkiem sprawców leczy się: farmakologicznie i przez terapię. Ponadto funkcjonuje tam upubliczniony rejestr sprawców. Podaje się do publicznej wiadomości dane osobowe sprawców i stosuje przymusowe leczenie.


Inne bardzo kontrowersyjne propozycje ze Stanów Zjednoczonych zakładają pojawienie się telefonów zaufania dla sprawców i potencjalnych sprawców przestępstw. To polityka podobna, do tej stosowanej wobec osób zażywających narkotyki – zastępowanie karalności „podejściem zdrowotnym.” Takie postulaty wywołują jednak gorące kontrowersje w społeczeństwie.

Jednak trzeba podkreślić, że przyjęcie „modelu zdrowotnego” wcale nie legalizuje praktyk pedofilskich. Bardziej chodzi tu o łączenie wielu form: zachęcania dzieci do ujawniania przypadków nadużyć seksualnych, programów terapeutycznych, i różnych poza-więziennych form kontroli nad skazanymi.


Warto do tego dodać problem niesłusznych oskarżeń o pedofilię, o których pisaliśmy już wielokrotnie. Okazuje się że około 30 % oskarżeń o wykorzystywanie seksualne dzieci okazuje się nieprawdziwe. Można zaryzykować stwierdzenie, że ostatnimi czasy oskarżanie o pedofilię stało się „modnym orężem” w walce rozwodowej, w szczególności w walce o opiekę nad dzieckiem. Na porządku dziennym pojawiają się manipulacje dziećmi w celu uzyskania właściwych zeznań i fałszywe oskarżenia. Na szczęście fachowcy nie mają najmniejszego problemu z ustaleniem stanu faktycznego. Problem w tym, że jest ich bardzo niewielu. Najbardziej kompetentnymi biegłymi są członkowie Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, których grono liczy tylko 240 członków w całej Polsce.

Ponadto dużym problemem okazuje się niedostateczna edukacja wśród pedagogów i psychologów

w zakresie diagnozowania, czy dziecko jest ofiarą nadużyć seksualnych.



Źródła

prof. Mark Chaffin

University of Oklahoma Medical Center

prof. Elizabeth Letourneau

Medical University of South Carolina

prof. Jane F. Silovsky

University of Oklahoma Medical Center

Dorośli sprawcy wykorzystywania seksualnego dzieci – przegląd zagadnień


Monika Czyżewska

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie

„Niebieska Linia”

Udział dzieci w postępowaniu karnym

– wyniki badań akt sądowych

w ujawnionych przypadkach

znęcania się nad rodziną

http://www.dzieckokrzywdzone.pl/

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:

Odwiedza nas 2 gości
17.11.2017.