W Stronę Ojca i no co ty Tato
Więcej PASa, mniej Gardnera.
16.03.2008.

Syndrom Gardnera wzbudza bardzo wiele kontrowersji. Właściwie dyskusja dawno zeszła z poziomu merytorycznego na emocjonalny. PAS stał się kością niezgody między rozwiedzionymi matkami i ojcami. Matki, atakują syndrom, bo jest argumentem przeciwko ich władzy nad dziećmi, ojcowie stoją za PAS-em, bo jest jakimś jasnym wytłumaczeniem wyrzuceniem ich poza nawias, wyeliminowaniem z rodzicielstwa.

Z początku, argumenty matek wydają się być przekonywające – brak porządnych badań nad zjawiskiem, kontrowersje wokół metod terapii i samej osoby Gardnera, wreszcie powoływanie się na ruch „dzieci skrzywdzonych PAS-em.”

Można by już prawie uwierzyć w zapewnienia, że PAS nie istnieje, gdyby nie fakt ilu ojców niezasłużenie cierpi w Polsce na brak kontaktu z własnymi dziećmi. Przeciwnicy PASa twierdzą, że był on nadużywany w USA, po to żeby ukryć przemoc, do jakiej dopuszczali się ojcowie.

Przeciwnicy PASa nie powiedzą tego może wprost. Ale można odnieść wrażenie, że w duchu myślą sobie, że ich oponenci potrzebują tego pojęcia, tylko po to, żeby móc bezkarnie znęcać się nad swoimi dziećmi. Szkoda, że nie powiedzą im tego wprost...

Trudno uwierzyć w to, że ci wszyscy ojcowie walczący o swoje prawa mają na sumieniu przemoc wobec własnych dzieci. Czy mamy uwierzyć, że wszystkie manipulowane przez matki dzieci są ofiarami swoich ojców?

Gardner w toku swoje pracy zaobserwował i nazwał pewien realny syndrom - PAS. Zaczął stosować go w swojej praktyce zawodowej. Szybko jednak odkrył, jak można go nadużywać do własnych korzyści. Ani się spostrzegł, a sprzeniewierzył się etyce zawodowej. Za pieniądze błędnie diagnozował syndrom, który miał uwalniać jego klientów od odpowiedzialności za przemoc, jakiej się dopuszczali w stosunku do swoich dzieci. Gardner mógł stworzyć pojęcie, które go przerosło... w końcu w Ameryce wszystko jest możliwe.

Natomiast sam fakt nadużywania jakiegoś pojęcia wcale nie oznacza, że to pojęcie nie istnieje.

Cały idiotyzm i niemerytoryczność dyskusji sprowadza się do mieszania wszystkiego w jednym garze. W całej dyskusji należałoby po prostu rozdzielić konkretne kwestie.

Nie ma sensu mieszać syndromu PAS z samą osobą Gardnera. Nie można obalać teorii powołując się tylko na inne kontrowersyjne poglądy twórcy.

Jeśli proponowane przez Gardnera terapie były nieskuteczne, czy nawet szkodliwe, to nie świadczy jeszcze o bezzasadności pojęcia PAS.

Fakt, że syndrom Gardnera nie został dobrze zbadany, znaczy tylko tyle, że trzeba go gruntownie zbadać, a nie chować głowę w piasek uznając, sprawę za niebyłą. Zwłaszcza, że to pojęcie funkcjonuje już w Polsce.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


22.11.2017.