W Stronę Ojca i no co ty Tato
Tata przy porodzie = rozwód?
13.03.2008.
Dziwne wieści z Włoch: obecność ojca przy porodzie zwiększa ryzyko separacji i rozwodu. Nie wiadomo, co o tym myśleć, ale taki jest wynik ogłoszonych w środę w Rzymie rezultatów badań, jakie przeprowadziło włoskie stowarzyszenie diagnoz prenatalnych i medycyny płodu Sidip.
Eksperci przeprowadzili sondaże wśród 310 par z całych Włoch, którym 10 lat temu urodziło się dziecko. Jak wyjaśnił prezes stowarzyszenia Claudio Giorlandino przebadano dwie grupy małżeństw: te, w których ojciec uczestniczył przy naturalnym porodzie i te, w których nie brał w nim udziału.
Okazało się, że wskaźnik rozwodów i separacji w tej pierwszej grupie związków jest wyższy.
Częstszy rozpad tych małżeństw specjaliści ze stowarzyszenia tłumaczą traumą, jakiej niekiedy doświadczają mężczyźni, uczestniczący w narodzinach dziecka. W analizie wyników podkreślono, że ojcowie bardzo często czują się zobligowani do udziału w porodzie wbrew własnej woli, co potem ma wpływ na przyszłość małżeństwa.

- W ostatnich latach mężczyzna jest coraz bardziej nakłaniany, zwłaszcza w niektórych środowiskach społeczno-kulturowych do uczestniczenia w wydarzeniu, które jeszcze do niedawna było zastrzeżone wyłącznie dla świata kobiet - powiedział Giorlandino.

- Czy to pragnienie jest na pewno spontaniczne? Wydaje się, że jest to owoc panującej mody, chęci bycia nowoczesnym - dodał prezes stowarzyszenia. Jego słowa są szeroko dyskutowane we włoskich mediach.

Dla INTERIA.PL komentuje Iwona Guć, dyplomowana położna z długoletnim doświadczeniem, która prowadzi Szkołę Rodzenia "Macierzyństwo" w Gdynii: - Wszystko zależy od pary. Jeśli partnerce to odpowiada, a z drugiej strony partner szczerze tego chce, to na pewno są same korzyści. Dla większości kobiet, obecność ukochanego mężczyzny w chwili, gdy cierpi, działa jak balsam na rany.

- Kobiety widzą w mężczyźnie swojego obrońcę. Gdy partnerzy roztaczają nad nimi swoją opiekę, głaszczą, podpowiadają, co mają robić czy szepczą czułe słowa, kobiety czuje się dopieszczone. Z mojego doświadczenia wynika, że rodzą wtedy z reguły szybciej i trochę mniej boleśnie.

- Ale jeśli kobieta nie jest pewna, że chce, by partner asystował, albo gdy mężczyzna jest ciągnięty na siłę, to najlepiej jest uszanować tę decyzję, bo z przymusu nie wynika nic dobrego... - mówi Guć.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Byłem przy porodzie mojego dziecka i stwierdzam, że po pierwsze nie mam zadnej traumy, a po drugie mój rozwód nie ma żadnego związku z faktem bycia przeze mnie przy porodzie, tym bardziej, że to nie ja inicjuję sprawę rozwodową.

Napisał scriptus, dzień 05/08/2009 o 08:53

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.