W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




O co ci chodzi do cholery?!
29.12.2007.
Najczęściej w kłótni chodzi o coś zupełnie innego, niż mogłoby się wydawać. Cała sztuka polega na odkryciu właściwych powodów.
W kłótni niekoniecznie zawsze musi triumfować ten, kto ma rację. Wasz związek jest dla was najważniejszy i dlatego czasem warto się poddać. Kłócą się wszystkie pary - te udane i te mniej udane. Cała sztuka polega na tym, żeby nie obrażać się bez sensu i nie upierać przy swoim. Nie chodzi też o to, żeby się od razu poddać. Naszym celem jest zrozumienie racji drugiej strony i zawarcie pokoju na korzystnych warunkach.

Walka o uwagę

Jej pierwszy strzał: - Ostatnio nigdzie razem nie wychodzimy. Przychodzisz zmęczony z pracy i zalegasz na kanapie cały wieczór.

O co chodzi: - On przestał we mnie widzieć atrakcyjną kobietę. Wydaje mu się, że już nie musi się o mnie starać. Nie chcę, żeby myślał, że nasz związek to oczywistość.
Kiedy ona zaczyna się wściekać, możesz mieć wrażenie, że masz do czynienia z rozpędzoną lokomotywą. Zobacz, czym ją możesz rozbroić albo przestawić na boczny tor. więcej »

Taktyka: - Za nudę w związku nie jest odpowiedzialna tylko jedna strona. Nie daj się wpędzić w poczucie winy tylko dlatego, że nie zabawiasz jej przez cały czas. Z drugiej strony nie licz na to, że fajna atmosfera tworzy się sama. Przyznaj, że faktycznie, trochę się zaniedbaliście, i umów się, że raz w tygodniu, na zmianę - raz ty, raz twoja partnerka - będziecie wymyślali i organizowali sobie jakieś wyjście.

Wynik: Dla kobiety wieczorne wyjście to pretekst, żeby się ubrać seksownie i pokazać ci, że podoba się również innym. Dla ciebie to okazja, żeby zobaczyć ją w trochę innym świetle, mniej "udomowioną", podniecająco "obcą" i poflirtować z nią, jak za dawnych czasów.

Walka o obowiązki

Jej pierwszy strzał: - Gdyby nie ja, to ten dom zarósłby brudem. Nie mógłbyś czasem zrobić czegoś z własnej inicjatywy?

 O co chodzi: Często się tak dzieje, że na początku związku kobieta przejmuje kontrolę nad wspólnym życiem - pilnuje rachunków, sprzątania, prania i wyprowadzania psa. Krótko mówiąc, wciela się w rolę mamuśki z ADHD. Robi to wszystko oczywiście z miłości, więc nie narzeka. Dopiero kiedy mija etap wczesnego zakochania i euforii, zaczyna się orientować, że coś tu jest nie tak. I zaczyna się wściekać, bo czuje się wykorzystywana.
Taktyka: Wiemy, wiemy, że do niczego się człowiek tak łatwo nie przyzwyczaja, jak do wygody. Rozpuściła cię, a teraz, kiedy zamierza nieco przystopować z tym niańczeniem ciebie, ty zaczynasz czuć się niekochany. Koniec. Czas dorosnąć. W dorosłym świecie nie wymyślono jak do tej pory nic lepszego od sprawiedliwego podziału obowiązków. A to polega na tym, że na spokojnie siadacie i ustalacie, jaki obszar do kogo należy.

Wynik: Nikt nie czuje się wykorzystywany, w domu jest porządek i o jeden temat do kłótni mniej. A w dodatku istnieje kolejna okazja do sprawiania sobie przyjemności. Wystarczy, że ty zrobisz coś z jej listy obowiązków, kiedy widzisz, że jest zmęczona.

Walka o pieniądze

Jej pierwszy strzał: - Czy naprawdę potrzebujesz kolejnego iPoda? Faceci są jak dzieci, nic tylko zabawki im w głowie.

O co chodzi: Ona uważa, że jesteś beznadziejnie nieodpowiedzialny. A to z kolei wzbudza w niej niepokój, bo jak tu się wiązać na dłużej z kimś, kto potrafi wszystkie wspólne pieniądze wydać na coś, według niej, kompletnie niepotrzebnego. A tu trzeba za gaz zapłacić.

Taktyka: Ustalanie budżetu i trzymanie się ustaleń to zajęcie trudne. Niejeden rząd na tym się wyłożył, więc nie twierdzimy, że wam się uda za pierwszym razem. Ale warto spróbować, bo kasa to jeden z najczęstszych powodów konfliktów w związku. Nie zaszkodzi wprowadzić dyscyplinę - to ważne, jeżeli mieszkacie razem. Najpierw trzeba policzyć, jakie macie miesięczne wpływy, i ustalić, ile musicie wydać na stałe opłaty, ile oszczędzacie i ile możecie przeznaczyć na przyjemności. Proste?

Wynik: No, może nie rozwiązuje to wszystkich problemów, bo i tak pojawi się pytanie, czy jej kolejna para butów ma sens. Ale przynajmniej wiadomo, że to wydatek z puli "przyjemności", a rachunki już opłacone.

Kiedy następnym razem kupisz sobie jakiś gadżet, dopilnuj, żeby ona też sobie coś kupiła. To sprowoduje, że straci "moralną przewagę" oraz argument w kolejnej kłótni.
Jej pierwszy strzał: - Dziwni są ci twoi koledzy. Nie mógłbyś zadawać się z kimś na poziomie?.
O co chodzi: Ona podważa twoją umiejętność oceny sytuacji i innych ludzi. Może niepokoi ją, że jest obszar w twoim życiu, nad którym ona nie ma kontroli. Jest zazdrosna o wspólne wspomnienia. Może czuje, że nie jest do końca akceptowana przez twoich znajomych.

Taktyka: Od czasu do czasu wyjdź gdzieś razem z nią i swoimi kumplami. Albo zaproście do siebie twoich przyjaciół wraz z partnerkami. Daj jej szansę rozeznać się w sytuacji.

Wynik: Gdy raz z tobą wyjdzie, odkryje, że twoi kumple są zupełnie niegroźni. Nie obawiaj się, że to początek końca waszych męskich wieczorów. Najprawdopodobniej męskie rozmowy przy piwie wydadzą się jej nieskończenie nudne. A może się zaprzyjaźni z partnerkami twoich kolegów?

Walka o intymność

Jej pierwszy strzał: - Czy tobie zawsze chodzi o jedno?.

O co chodzi: Ona tęskni za czułością i pieszczotami z początku waszego związku. Dla ciebie bliskość to dużo seksu, a dla niej dużo pieszczot. Tak już jesteśmy skonstruowani i nic na to nie poradzimy. Czasem ona po prostu chce się tylko do ciebie przytulić, a ty uważasz to za zaproszenie do seksu. A ją to denerwuje.

Taktyka: Mając świadomość różnic w waszym podejściu do seksu, łatwiej będzie ci się z nią dogadać. Nie ma co jej wmawiać, że wcale nie chodzi ci o seks, bo niby co w tym złego? Nie daj się wpędzić w rolę jakiegoś strasznego erotomana. Powiedz jej po prostu: "Kocham cię, jesteś piękna, seksowna, podniecasz mnie, co w tym złego, że chcę się z tobą kochać? Wyobraź sobie, jakbyś się czuła, gdybym nagle stracił ochotę".A oprócz tego pamiętaj, że czasami ona faktycznie chce się tylko poprzytulać i to nie jest żadna prowokacja. Nie musisz od razu reagować.

Wynik: Dla Ciebie więcej seksu, a dla niej więcej przytulania. A przy okazji - przytulanie powoduje uwalnianie oksytocyny - hormonu, który sprawia, że ludzie łagodnieją i są dla siebie lepsi.

Joanna Górecka Men's Health
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jedyne rozsądne wytłumaczenie jakie znalazłem w literaturz psychologicznej dotyczące sporów w małżeństwie opisuje niejaki Krotochwil, czeski psycholog lub psychiatra, może jedno i drugie (dostępny w języku polskim). Za literaturą amerykańską (kilkadziesiąt wydań w USA, w Polsce nieznane) zwraca on uwagę, że wszyscy ludzie porozumiewają się na trzech różnych płaszczyznach: dziecka, rodzica, racjonalnego partnera (takiego mądrali ze Smerfów). Aby komunikacja była przyjemna i konstruktywna to rodzaje relacji nie mogą się przeciąć, skrzyżować ani być rozbieżne. Muszą być niejako równoległe. Dla przykładu, jeżeli powiemy, kotku podrapać ci plecki ? (to relacja rodzica do dziecka), dobra będzie odpowiedź np. tak kochanie, tu tu wyżej (to relacja dziecka do rodzica) albo odpowiedź: wolę buzi ( relacja dziecka do rodzica lub dziecka do dziecka). Natomiast zła będzie odpowiedź: drapanie jak wskazują badania statystyczne nie przynosi ulgi (relacja partnera do partnera) podobnie jak odpowiedź: nie zawracaj mi głowy takimi głupstwami (relacja rodzica do rodzica). Polecam ten kierunek myślenia, poszukiwania zasad wzajemnego porozumiewania się oraz treningu w takich prawidłowych relacjach.

Napisał andrzej.miedzyn, dzień 12/24/2008 o 10:26

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.