W Stronę Ojca i no co ty Tato
Medialny obraz mężczyzn w relacjach małżeńskich i rodzinnych
03.02.2007.

ImagePoniższy tekst powstał w oparciu o moje kilkuletnie badania dotyczące przekazów medialnych polskich telenowel fabularnych o tematyce współczesnej oraz prasy ilustrowanej. Analizując seriale uwzględniłam te, które pojawiły się w polskiej telewizji jako pierwsze przykłady tego gatunku i szybko zyskały akceptację widzów („Klan”, „Złotopolscy” i „Plebania”) oraz te, które aktualnie cieszą się największą popularnością („M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Samo życie”). Ich wspólną cechą jest rodzime pochodzenie, to znaczy wszystkie wymienione telenowele nie są produkowane w oparciu o zagraniczne licencje, ale oryginalne  scenariuszach pisane przez polskich scenarzystów.

{mos_sb_discuss:14}


Medialny obraz mężczyzn w relacjach małżeńskich i rodzinnych

    


 

Poniższy tekst powstał w oparciu o moje kilkuletnie badania dotyczące przekazów medialnych polskich telenowel fabularnych o tematyce współczesnej oraz prasy ilustrowanej. Analizując seriale uwzględniłam te, które pojawiły się w polskiej telewizji jako pierwsze przykłady tego gatunku i szybko zyskały akceptację widzów („Klan”, „Złotopolscy” i „Plebania”) oraz te, które aktualnie cieszą się największą popularnością („M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Samo życie”). Ich wspólną cechą jest rodzime pochodzenie, to znaczy wszystkie wymienione telenowele nie są produkowane w oparciu o zagraniczne licencje, ale oryginalne  scenariuszach pisane przez polskich scenarzystów. Analizowane seriale są do tej pory emitowane w różnych stacjach telewizyjnych, pierwsze z nich („Klan”, „Złotopolscy’) od 1997 roku, pozostałe mają nieco krótszą historię („Na dobre i na złe” od 1999 roku., „Plebania” i „M jak miłość” od 2000 r., a „Samo życie” od 2002 r.).  W analizie wzięłam pod uwagę odcinki wyemitowane w do końca sezonu 2003/2004. Spośród prasy ilustrowanej wybrałam „Przyjaciółkę”, „Twój Styl” i „Życie na Gorąco”. „Przyjaciółka” jest periodykiem kobiecym najdłużej ukazującym się na polskim rynku, bo od 1947 roku. Przez wiele lat była tygodnikiem, aktualnie wychodzi jako dwutygodnik. Była czasopismem tradycyjnie kierowanym do środowisk wiejskich i małomiasteczkowych. „Twój Styl” jest periodykiem, który pojawił się na polskim rynku prasowym po 1989 roku, pierwszy numer ukazał się w połowie 1990 roku. Od początku  był miesięcznikiem, kierowanym do ludzi lepiej wykształconych i sytuowanych i miał ambicje kreowania nowego stylu życia. W pierwszym numerze, zwracając się do czytelników, ówczesna redakcja pisała:


„Miesięcznik „Twój Styl”, z którym wchodzimy na rynek, to właśnie styl Pani, to styl Pana, to Wasz styl. Styl życia, obyczaju, mody, stosunków wzajemnych nawiązujący do najlepszych tradycji przeszłości i wrażliwie otwarty na współczesność.”  


W swoich badaniach uwzględniłam „Twój Styl” oraz „Przyjaciółkę” z lat 1990, 1991, 2000 i 2001. W przypadku „Życia na Gorąco”, które zaczęło się ukazywać w połowie lat 90-tych, zdecydowałam się na lata 2002 i 2003. Jest to pismo o charakterze plotkarskim. W rankingu popularności zajmuje on najwyższą pozycję z tego typu periodyków, a wśród tygodników ma czołowe miejsce po „Przyjaciółce” i tygodnikach telewizyjnych oraz poradnikowych.  


W tekście tym chciałabym się skupić na sposobie prezentowania mężczyzn w relacjach rodzinnych, a więc przede wszystkim na wizerunku mężczyzny –męża i mężczyzny-ojca. Na podstawie analizy przekazów medialnych wyróżnić można kilka typów męskich w relacjach małżeńskich.



Mąż tradycjonalista


          Najczęściej prezentowany typ męża, to mąż tradycjonalista, który uważa, że to przede wszystkim mężczyzna jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. W większości serialowych  rodzin mąż zarabia zdecydowanie więcej niż żona, albo też tylko on pracuje. Często także w analizowanych serialach mężowie podkreślają swój znaczący wkład w rodzinny budżet czy też wręcz wypominają żonom, że to oni utrzymują rodzinę. Uważają również, że praca zawodowa zwalnia ich z domowych obowiązków, jest usprawiedliwieniem zmęczenia, niechęci do aktywnego angażowania się w życie rodzinne czy częstej nieobecności w domu. Mężowie tradycjonaliści wyznają zasadę, że rolą mężczyzny powinno być zapewnienie bytu rodzinie, wielokrotnie artykułują ją wprost. Dlatego też czują się sfrustrowani, jeśli są bezrobotni, albo też ich praca nie przynosi zbyt dużych dochodów i w rodzinie brakuje pieniędzy, a próby podejmowania przez żony pracy zarobkowej traktują jak dyshonor, przyznanie się do niespełnienia swojej roli. Ci zaś, którzy dobrze zarabiają zachęcają niekiedy swoje żony do rezygnacji z pracy, skoro oni mogą utrzymać rodzinę.  Sytuacje, w których mężczyźni zarabiają mniej niż ich żony postrzegana są przez nich jako problem, z którym  nie potrafią sobie poradzić, mają poczucie niższej wartości, czują się nieszczęśliwi w takim związku. Widzimy więc np. że sukcesy zawodowe żony i jej poświęcanie czasu pracy, stają się bezpośrednią przyczyną separacji małżonków („M jak miłość”). Inne małżeństwo kończy się rozstaniem, bo przedsiębiorcza, dobrze zarabiająca żona, ma ciągłe pretensje do pracującego w drukarni męża i traktuje go z lekceważeniem, jako życiowego nieudacznika, żeby go wreszcie porzucić i wyjechać za granice ze swoim wspólnikiem („Samo życie”). Także analiza prasy pokazuje dość jednoznacznie, że model małżeństwa, w którym to kobieta odnosi zawodowe sukcesy, a mężczyźnie gorzej wiedzie się w sprawach zawodowych jest bardzo konfliktogenny. W artykułach prasowych czytamy np.:


„Różnica w poziomie wykształcenia jest problemem częściej, gdy mąż jest mniej wykształcony od żony. Mężowie bywają nawet o to zazdrośni, zwłaszcza gdy godzi to w ich męską ambicję i czują się niedowartościowani”



„Ona robi karierę, on jest sfrustrowany. Im mocniej świeci jej gwiazda, tym bardziej rośnie jego zagubienie”



 „Czasami kobiecie łatwiej znaleźć dobrą, dochodową prace i w rezultacie to ona utrzymuje całą rodzinę. Dla mężczyzny przeważnie jest to cios. Wychowany w przeświadczeniu, że tylko nieudacznik nie umie finansowo zadbać o dom, cierpi i popada w kompleksy”



„Im żona więcej zarabia, tym mąż głośniej podkreśla swoją ważność”.



Różnice na niekorzyść mężczyzny, czy to w wykształceniu czy w dochodach prezentowane są więc jako poważny problem, na skutek którego czuje się on niedowartościowany i sfrustrowany, co zwykle źle odbija się relacjach małżeńskich. W artykułach prasowych znaleźć można sugestię, że takie sytuacje współcześnie zdarzają się coraz częściej i w związku z tym radzi się żonom, jak sobie z nimi radzić, zalecając im przede wszystkim takt i delikatność wobec mężów mniej zarabiających czy nie odnoszących spektakularnych sukcesów zawodowych.


          Mąż tradycjonalista najchętniej widzi swoją żonę jako kobietę zajmującą się domem i dziećmi, nie akceptuje jej ambicji zawodowych czy wręcz wymusza rezygnacje z pracy zawodowej. W analizowanych serialach widzimy takie sytuacje bardzo często. Mężowie nie zgadzają się na pracę zawodową swoich żon, obrażają się, gdy one podejmują ją wbrew ich woli. Mężczyźni tłumaczą to najczęściej dobrem dzieci, które ich zdaniem powinny mieć dom z troskliwą mamą gotującą obiady, mającą dla nich czas. Młody rolnik, krytycznie odnosi się do pasji fotograficznych swojej żony i jej chęci robienia kariery w Warszawie, uważając, że powinna mieszkać z nim i dziećmi na wsi, gdzie on mając gospodarstwo i prowadząc handel ze Wschodem jest w stanie utrzymać rodzinę, a drugiej żonie radzi, by po ślubie zrezygnowała z pracy w kawiarni i zajęła się domem („Złotopolscy”). Inny bohater – chirurg - nie rozumie i nie akceptuje potrzeby zawodowej aktywności żony, chociaż mają już nastoletnie dzieci, nie wymagające stałej troski („Na dobre i na złe”), inny lekarz pyta swoją żonę czy musi pracować zawodowo, skoro jako adiunkt na uniwersytecie zarabia niewiele, a on mógłby utrzymać rodzinę, zaś jego brat taksówkarz nie tylko wielokrotnie sprzeciwia się pracy zawodowej żony, ale niechętnie odnosi się nawet do jej pracy zarobkowej w domu (pakowanie pachnących ziół do torebek, szycie kostiumów karnawałowych dla dzieci, robienie poprawek krawieckich), mimo tego, że jego rodzinie nie powodzi się najlepiej („Klan”). Gdy jego żona podejmuje kolejne próby powrotu do pracy mówi jej: „Chcieliśmy zapewnić dzieciom normalny dom. Taki, gdzie jest zawsze normalny obiad, gdzie matka ma czas dla swoich dzieci, a nie pędzi z pracy do pracy”   albo też: „Tyle lat nie pracowałaś i jakoś sobie radziliśmy. Kiedyś się umówiliśmy, że jak będą dzieci, ty zajmiesz się domem, a ja utrzymaniem. Zrozum, wracam z pracy i chciałbym mieć normalny dom z żoną, z dziećmi, a nie, że się mijamy”  Dla większości prezentowanych w serialach mężczyzn ich praca zawodowa jest zawsze ważniejsza od aktywności zawodowej żony. Widzimy więc bohaterów, którzy mają pretensje do swoich partnerek, że zajmując się własną pracą nie śledzą ich karier („Na dobre i na złe”, „Samo życie”), albo też innych, którzy dostając awans czy nową propozycję zawodową uważają za rzecz naturalną, iż ich żona czy partnerka zrezygnuje z własnych planów i zmieni razem z nimi miejsce zamieszkania („Plebania”, „Klan”).


          Mąż tradycjonalista to mężczyzna akceptujący tradycyjny podział obowiązków w małżeństwie, uważający, że niezależnie od tego czy kobieta pracuje zawodowo czy też nie, to przede wszystkim na niej spoczywa obowiązek zajmowania się domem. Bohaterki seriali bardzo często prezentowane są przy wykonywaniu różnych prac domowych. widzimy bohaterki gotujące, zmywające naczynia, przygotowujące rzeczy do prania, rozwieszające lub zbierające wyschnięte pranie. Kobiety ukazywane są także w czasie prasowania, wycierania kurzu, ścielenia łóżka, mycia okien, odkurzania i mycia podłogi. Mężczyźni zasadniczo nie są ukazywani przy robieniu codziennych porządków. Mężczyzna wycierający kurze czy zmywający podłogę pojawia się niezwykle rzadko i prawie wyłącznie wówczas, gdy jest to jego zajęcie właściwie zawodowe (np. w „Klanie” pracownik firmy remontowej sprząta po wykonanej pracy czy też opiekun  do dzieci sprząta kuchnię po ich zabawie; w „Plebani” właściciel sprząta w restauracji, którą prowadzi). Częściej widzimy mężczyzn przy robieniu porządków przedświątecznych, po remoncie mieszkania lub po przeprowadzce. Zajęciami przy których niemal wyłącznie przedstawia się mężczyzn są różnego rodzaju naprawy np. urządzeń domowych, cieknącego kranu, zepsutej szafki itp. Także wszelkie prace naprawcze przy samochodzie czy też wymiana oleju czy koła jest zdecydowanie męską domeną. Bohaterowie seriali wykonują te prace przy samochodach zarówno własnych jak i należących do kobiet. Na podstawie filmów czy seriali można sądzić, że spośród obowiązków domowych mężczyznie zdarza się robić zakupy, bowiem czasami widzimy mężczyzn wracających z zakupami, czy pakujących zakupy do samochodu. Równocześnie kilkakrotnie pojawiają się sytuacje, kiedy to mężczyźni nie mają czasu na zrobienie zakupów, odwołują wspólne zakupy, a jeden z bohaterów, gdy jego żona ma nogę w gipsie i on zmuszony jest sam robić zakupy spożywcze ze zdziwieniem wypytuje ją jak często ona to robi, a dowiedziawszy się, że trzy razy w tygodniu stwierdza: „jesteś bohaterką” . Obok zakupów, czynnościami domowymi, przy których możemy czasami zobaczyć mężczyzn, jest przygotowywanie posiłków, ale zwykle prezentowane jest to jako odstępstwo od reguły. To znaczy mężczyźni gotują na niecodzienne okazje, specjalizują się w określonych daniach  świątecznych czy okolicznościowych (np. w „Klanie” jeden z bohaterów przygotowuje sos chrzanowy na Święta Wielkanocne, inny zajmuje się mięsem smażonym na grilu w czasie spotkania na działce czy przygotowuje uroczyste śniadanie z okazji imienin żony. W „Na dobre i na złe” czy „M jak miłość” – mężczyźni przygotowują uroczyste kolacje, gdy zapraszają do siebie kobiety, na których im zależy. Ponadto mężczyźni samodzielnie przygotowują posiłki jeśli są do tego zmuszeni, bo prowadzą sami gospodarstwo domowe, albo żona wyjechała, ale i w takich przypadkach asortyment ich możliwości kulinarnych jest wyraźnie ograniczony. I tak np. w „Plebani” samotnie mieszkający lekarz przygotowuje sobie obiady z gotowych dań. Z kolei w „Klanie” jeden z bohaterów w początkowych odcinkach pod nieobecność żony ma problemy nawet z odgrzaniem tego, co żona wcześniej przygotowała (np. próbował odgrzewać gołąbki wrzucając je na wrzątek). W „Na dobre i na złe” gdy żona wyjeżdża do sanatorium, mąż dla siebie i syna stale odgrzewa zamawianą pizzę lub kurczaka z rożna a w „M jak miłość” samotny prawnik uczy się gotować, z niemałymi problemami, gdy jego chora siostra zostawia mu pod opieką kilkuletniego synka. Przygotowanie posiłku przez mężczyznę jest prawie zawsze odnotowywane w serialach jako zdarzenie wyjątkowe, odświętne, dostrzeżone przez innych, zaś w przypadku kobiet jest to traktowane jak powszechna praktyka. Kobiety tłumaczą się jeśli nie zdążyły z ugotowaniem obiadu, przepraszają, gdy nie przygotowały śniadania, bo np. źle się czuły, pracowały do późna czy mąż wstał wcześniej. Interesujące jest także, iż w sytuacji konfliktu mężczyźni demonstracyjnie rezygnują z jedzenia przygotowywanych przez kobiety posiłków. Takich scen można zobaczyć w serialu bardzo dużo np. mężczyzna po kłótniach z żoną nie chce jeść przygotowanego przez nią obiadu, tylko gotuje sobie własny z półproduktów z opłakanym zresztą skutkiem („Klan”), inny po kłótni z żoną odmawia zjedzenia obiadu, a demonstracyjnie robi sobie kanapkę („M jak miłość”); dorosły syn mając pretensje do matki odsuwa od siebie zrobione przez nią śniadanie i zjada kanapki z własną konserwą („Plebania”), a policjant obrażony na matkę i żonę, nie próbuje nawet przyniesionych przez nie do pracy smakołyków, tylko rozdaje je kolegom („Złotopolscy”). Takie demonstracyjne rezygnowanie mężczyzn z usług kobiet pojawia się w serialach także w odniesieniu do innych czynności domowych np. jedyne sytuacje, w których mężczyźni prasują własne ubrania mają miejsce wówczas, gdy są oni w konflikcie z matkami lub żonami. Okazuje się więc, że codzienne obowiązki zwykle spadają na kobiety, nawet jeśli nie widzimy tego na ekranie, to często się o tym mówi. Filmowi bohaterowie dziwią się jak ich żony radzą sobie ze wszystkimi pracami, przy czym zwykle takie refleksje pojawiają się u nich, gdy żony wyjeżdżają lub są chore i mężowie muszą przejąć ich obowiązki, niezależnie od tego, że zwykle w takich przypadkach korzystają dodatkowo z pomocy rodziny, przyjaciół czy opłacanej pomocy domowej.


          Mąż tradycjonalista często nie konsultuje  z żoną czy rodziną swoich decyzji, podejmuje je sam. W analizowanych serialach widzimy mężczyzn, którzy nie licząc się ze  współmałżonką decydują o miejscu zamieszkania (np. w „Klanie” jeden z bohaterów przeprowadza swoją rodzinę nie pytając partnerki o opinie na ten temat), sposobie spędzenia wakacji (np. w „Klanie” jeden z bohaterów wykupuje wczasy dla całej rodziny nie ustalając z żoną, jakie są jej plany i oczekiwania), zmianie pracy (np. w „Plebani” policjant przyjmuje awans związany ze zmiana miejsca zamieszkania, informując o tym żonę dopiero po podjęciu decyzji a z kolei w „Złotopolskich” były senator decyduje się na pracę za granicą nie ustalając tego z żoną), samodzielnym dysponowaniu wspólnymi oszczędnościami (np. w „M jak miłość” właściciel hurtowni spłaca długi swojego wspólnika z rodzinnych oszczędności nie informując o tym żony), lub chcą mieć decydujący głos w kwestii poważniejszych wydatków (np. w „Klanie” lekarz nie ma czasu i ochoty na wspólne z żoną zakupy nowych mebli czy prezentu ślubnego dla przyjaciół, a gdy ona sama dokonuje zakupu, robi jej wymówki, że są zbyt kosztowne, w „M jak miłość” mąż ma pretensje do lepiej zarabiającej żony o to, że postanowiła kupić lodówkę rodzinie syna). Wielokrotnie widzimy mężów, którzy mają w decydujący głos we wszystkich ważnych dla małżeństwa czy rodziny sprawach, a zarówno żona jak i dzieci wiedzą, że bez zgodny ojca rodziny, bez jego akceptacji nic nie mogą zrobić, toteż często uciekają się do różnych sposobów przekonania go do swoich racji. Zastanawiający jest fakt, że w analizowanych serialach mężowie tradycjonaliści to nie tylko przedstawiciele starszego czy średniego pokolenia, ale również ludzie młodzi, dobrze wykształceni. Młody finansista robiący karierę, spędzający w pracy wiele godzin, nie potrafi zaakceptować ambicji zawodowych żony, która chce założyć własną  firmę kosmetyczną, ma do niej stale pretensje, że angażuje się w pracę kosztem troski o dom i dzieci („Klan”), młody właściciel pubu krytycznie odnosi się do społeczno-zawodowego zaangażowania w działalność fundacji swojej żony, oczekując, że będzie ona zajmowała się domem i dziećmi, a w razie potrzeby pomagała mu w pubie, a inny młody małżonek zaraz po ślubie wymusza na swojej żonie rezygnację z pracy zawodowej(„M jak miłość”).


          Także prasowe reportaże czy wywiady wskazują na dominację wzoru męża tradycjonalisty, który czuje się głową rodziny, ma większy od żony wpływ na kluczowe decyzje, pracuje i dostarcza środków na utrzymanie domu, a nawet jeśli oboje małżonkowie pracują, to praca zawodowa czy kariera męża jest ważniejsza. Mężczyzna robi karierę, kobieta zaś wspiera go, tworzy mu ciepły i bezpieczny dom, zapewnia spokój i warunki do pracy. O takich mężczyznach czytamy w analizowanej prasie np. że „on żył od wyjazdu do wyjazdu. Dlatego wdzięczny jest żonie, że potrafiła zrozumieć jego pasję (...) Odkąd zaczął jeździć na rajdy odpowiedzialność za dom i wychowanie córek spoczęła na niej” ; „Żona wspomaga go najlepiej jak potrafi. Stara się dotrzymać mu kroku, dobrze wyglądać i dobrze go reprezentować. Już w Stanach zdecydowali postawić na jego karierę.”  „namówił żonę, by po latach wstawania o szóstej i dojeżdżania na uczelnię na jakiś czas przestała myśleć o obowiązkach. Gdy on wraca z koncertów poświęca jej każdą chwilę. A ona gotuje mu domowe obiady” ; „Nie kryje tego, że mało czasu poświęcał rodzinie. Jednak zawsze dbał o to, by dzieciom niczego nie brakowało” . Osiągający sukcesy, realizujący się w różnych dziedzinach mężowie podkreślają w wywiadach zalety swoich partnerek mówiąc np.: „żona to świetna gospodyni i prawdziwa opiekunka domowego ogniska”;  „żona nie jest wyemancypowana, nie zepsuta nowoczesnością. Jest tradycjonalistką, która na pierwszym miejscu stawia  rodzinę”. Podobnie żony mężczyzn osiągających sukcesy zawodowe z aprobata mówią o tradycyjnym modelu małżeństwa stwierdzając np.: „W domu role były zawsze wyraźnie określone. Mąż dużo pracował, a ja starałam się, aby spotkania przy wspólnym śniadaniu i obiedzie odbywały się regularnie” lub „O niczym innym nie marzę, przyzwyczaiłam się do takiego życia. Ja prowadzę dom, wychowuję dzieci, mąż zarabia na to wszystko pieniądze”  



Mąż partner


          W analizowanej prasie bardzo wyraźnie promowanym modelem małżeńskim są małżeństwa partnerskie, w których oboje małżonkowie pracują zawodowo i mąż sprawiedliwie dzieli z żoną domowe obowiązki. Takie relacje prezentuje się z aprobatą lub w poradach zachęca do ich budowania. W poradach skierowanych do kobiet możemy przeczytać następujące apele: „Czyż wszyscy wkoło nie powtarzają i to coraz głośniej, że dom to kobieta? (...) Czego cię w końcu uczyła matka? Czy nie sprawnego służenia rodzinie, tak sprawnego, jak to robiła ona sama? Czy może widziałaś jak ojciec sam, bez niczyjego poganiania, wynosi kubeł ze śmieciami? Myślę, że nie widziałaś.(...)A może zdarzyło ci się spostrzec, jak ojciec bierze szczotkę do mycia miski klozetowej i sięga po odpowiedni do tego preparat? Chyba ci się nie zdarzyło.(...)Kobiety są zajęte czyszczeniem, pucowaniem i praniem.(...)Rejterujesz. Bezradnie potakujesz. A właściwie dlaczego? Twoja głowa też kręci się w innych kierunkach. Spróbuj” , albo też „Obydwoje pracujecie zawodowo i zarabiacie pieniądze. Sprawiedliwość wymaga, abyście razem dbali o dom.(...)Wystarczy, jeśli obliczysz, ile godzin on spędza w pracy, a ile tobie zajmuje praca plus obowiązki domowe. Tobie wyszło więcej? Tak przypuszczałam. Od większej liczby odejmij mniejszą i podziel na dwa. Otrzymany wynik to liczba godzin, które on codziennie powinien poświęcić domowi. To największy kompromis, na jaki możesz się zgodzić.”  W analizowanej prasie często małżeństwa znanych postaci, zwłaszcza z młodszego lub średniego pokolenia, prezentowane są jako właśnie takie związki, w których małżonkowie dzielą się domowymi obowiązkami. W tekstach tych pojawiają się np. takie stwierdzenia: „Oboje z żoną cenią ciepło rodzinnego domu i potrafili taki dom stworzyć (...) Dzielą obowiązki – on robi zakupy, ona gotuje” , „On preferuje układ partnerski i nie stroni od wszelkiej pomocy” ; „W rodzinie panują partnerskie stosunki, oboje potrafią ugotować obiad czy posprzątać mieszkanie.” ; „zakupy starają się robić wspólnie. Porządkami dzielą się demokratycznie” ; „Jak na partnerskie małżeństwo przystało, równo dzielą między siebie obowiązki” ; „jest dobrym mężem. Zmywa naczynia, sprząta i wynosi śmieci. Nie rozgranicza obowiązków domowych na męskie i kobiece” ; „Muszą dzielić obowiązki między sobą tak, żeby wszystko pogodzić. Przez lata udało im się wypracować kompromis, umieją sobie pomagać.”  Także młodzi mężczyźni mówiąc o oczekiwaniach wobec swoich życiowych partnerek deklarują chęć tworzenia związku, w którym obydwoje będą mogli realizować swoje zawodowe ambicje i pasje, a żony będą także ich partnerkami intelektualnymi czy zawodowymi. Jeden z mężów opowiadając o udanej współpracy zawodowej z żoną stwierdza „Zawsze chciałem mieć w żonie partnerkę, a nie ozdobę” , a samotny trzydziestolatek tłumaczy: „Szukam partnerki, a nie kury domowej. Do gotowania, sprzątania czy pielenia w ogrodzie zawsze można kogoś wynająć(...)Chcę się związać z kobietą, która zaakceptuje mnie i mój  sposób życia, ale zamiast się dla mnie poświęcać będzie też miała swój świat i swoje zainteresowania.”


          Zdecydowanie rzadziej w analizowanej prasie prezentowane są takie relacje małżeńskie, w których mąż wspiera żonę w jej pracy, ułatwia robienie kariery, ale i o takich przypadkach można przeczytać. W artykule opisującym sukces kobiety, która zaczynając od kredytu dla bezrobotnych, stworzyła firmę zatrudniającą kilkanaście osób, można znaleźć stwierdzenie: „Mąż sprząta, gotuje, pierze, szyje, remontuje (...) Dziś wie, że bez niego nigdy by się jej nie udało” ; zaś bohaterka jednego z reportaży mówi: „Gdyby mąż we mnie nie wierzył i nie wspierał mnie, nie zrobiłabym kariery”.  


          Mąż partner, sprawiedliwie dzielący z żoną obowiązki, wspierający ją w jej planach i ambicjach, w analizowanych serialach pojawia się bardzo rzadko. Takich mężczyzn widzimy częściej w związkach nieformalnych niż w małżeństwie, zwykle są to ludzie młodzi jeszcze nie mający dzieci. Wszelkie domowe czynności – gotowanie, zakupy, porządki wykonują razem ze swoimi partnerkami lub wspólnie ustalają kto powinien się czym zająć bez rygorystycznego uwzględniania do ról i obowiązków tradycyjnie przypisanych danej płci. Mężczyzna-partner jest wrażliwy, empatyczny, stanowi oparcie dla swojej partnerki, interesuje się jej problemami, zachęca ją do aktywności, wspiera w jej karierze. W relacjach ze swoimi partnerkami taką rolę pełni np. młody lekarz i jego przyjaciel architekt w serialu „Samo życie” czy student psychologii w serialu „Klan”.



Mąż niewierny


          W analizowanych serialach stosunkowo często widzimy mężów zdradzających żony. Zdrady zdarzają się również kobietom, ale zdecydowanie rzadziej niż mężczyznom, a ponadto mają one nieco inny charakter Kobiety jeśli zdradzają mężów, to zwykle dlatego, że czują się zaniedbywane, mąż je zdradza, pije, używa wobec nich przemocy i wówczas go porzucają, szukając pocieszenia w romansie z innym mężczyzną. Mężczyźni zdradzają ulegając chwilowemu zauroczeniu inną kobietą w pracy, na wakacjach, na delegacji (np. młody finansista nawiązuje romans z koleżanką w czasie wyjazdu służbowego w serialu „Klan; dziennikarz spędza noc z koleżanką w czasie strajku gazety przeciwko nowemu redaktorowi naczelnemu w serialu „Samo życie”, docent nawiązuje romans z przyszłą studentką w czasie wakacyjnego wyjazdu żony i dzieci w serialu „M jak miłość”) albo też męskie zdrady prezentowane są często jako sposób bycia. Widzimy więc bohaterów, którzy stale wdają się w kolejne dłuższe lub krótsze romanse, traktowane przez nich jako przelotna rozrywka nie zagrażająca małżeństwu, albo też trwalsze związki prowadzące do podwójnego życia. W ciągu dziewięciu lat poznajemy kilka kochanek jednego z bohaterów, męża z prawie 30-letnim stażem małżeńskim i ojca dorosłych dzieci, dowiadujemy się o licznych romansach wykładowcy psychologii z jego studentkami („Klan”), słyszymy o nieustannych romansach żonatego dyrektora szpitala z wszystkimi lekarkami, pielęgniarkami i pacjentkami(„Samo życie”). Także w prasie wielokrotne możemy przeczytać o mężach niezdolnych do wierności. Zdrady niekiedy tłumaczone są męską skłonnościami do poligamii, kryzysem wieku średniego czy potrzebą nieustannego sprawdzania się. O takich związkach pisze się zwykle podkreślając wyrozumiałość żony, która „Wybaczała, wybaczała, wybaczała (...)Bo gdy małżonek przepraszał i przekonywał, że kocha tylko ją i to było naprawdę ostatni raz- pragnęła w to wierzyć i wierzyła” , potrafiła sobie to zracjonalizować, że przelotne romanse męża nie zagrażają ich małżeństwu, albo też godziła się na taki stan rzeczy ze względu na dobro dzieci. Niewierni mężowie są więc w przekazach medialnych prezentowani jako osoby słabe, łatwo ulegające pokusom, poszukujące ciągle nowych wrażeń, nieuczciwe wobec swoich życiowych partnerek, a często nieuczciwe również wobec swoich kochanek, którym zwykle obiecują  w przyszłości trwały i zalegalizowany związek, chociaż zwykle wybierają najwygodniejsze rozwiązanie - posiadanie żony i kochanki.


 


Mąż macho


          Innym typem mężczyzny prezentowanym w mediach jest mąż-macho. W analizowanych serialach widzimy kilkakrotnie mężczyzn, którzy traktują swoje żony czy partnerki instrumentalnie, kontrolują ich życie, podkreślają swoją dominację. Zwykle mężczyźni tacy ukazywani są jako osoby słabe, tchórzliwe, uwikłane w różne nieuczciwe interesy czy wręcz mające kontakty ze światem przestępczym („Samo życie”, „Plebania”). Najbardziej spektakularnym przykładem serialowego macho jest lokalny biznesmen w serialu „Plebania”, który swoją pierwszą żonę traktuje jak ozdobę, na każdym kroku przypomina jej, że jest jego własnością, może w wyznaczonych przez niego granicach korzystać z pieniędzy, może zarządzać domem nie męcząc się jego samodzielnym prowadzeniem, ale ponadto nie ma prawa o niczym decydować, do niczego wtrącać, zwłaszcza do jego interesów. Mężczyzna znęca się psychicznie nad żoną i jej niedołężnym ojcem, a gdy on ujawnia nielegalne działania biznesmena oboje wyrzuca z domu pozbawiając środków do życia. Nie lepiej traktuje swoją następną partnerkę ciągle informując ją o swoim braku emocjonalnego zaangażowania w związek z nią, podkreślając, że ich relacje to tylko obustronna umowa, obsypując ją drogimi prezentami, żeby potem stwierdzić, że dzięki temu ich związek nie różni się od relacji prostytutka-klient. Przedstawiony tu mąż macho jest typem przerysowanym, ukazanym równocześnie jako postać wyjątkowo antypatyczna, bezwzględny oszust, niemal pozbawiony ludzkich uczuć, dla którego najważniejszy jest własny zysk, niszczenie innych sprawia mu przyjemność.



Mąż sadysta


          Z analizy przekazów medialnych wyłania się wizerunek męża czy partnera sadysty, znęcającego się nad swoja partnerka, a często nad nią i dziećmi. W reportażach prasowych najczęściej prezentowana jest przemoc jako zjawisko związane z nadużywaniem alkoholu, dotyczące środowisk patologicznych, ukazywany jest więc mąż alkoholik znęcający się fizycznie nad rodziną. Pojawiają się także pojedyncze artykuły pokazujące, że problem ten nie omija żadnych środowisk, a formy przemocy fizycznej i psychicznej mogą być bardzo różnorodne. W analizowanych serialach przedstawionych zostało 23 mężczyzn używających przemocy, siedmiu z nich było w związkach kohabitacyjnych lub narzeczeńskich, pozostali byli mężami. Mężczyźni używający przemocy są w różnym wieku, mają zróżnicowaną pozycję społeczno-zawodową. Obok bezrobotnych nadużywających alkoholu widzimy robotników budowlanych, rolników, biznesmenów, a nawet dwóch pracowników naukowych. Męska przemoc fizyczna ukazana jest zarówno jako forma ukarania partnerki za nielojalności, wynik jednorazowego napadu agresji, czy też powtarzający się typ relacji w związku. Oprócz przemocy fizycznej, albo zamiast niej mężczyźni stosują różne formy przemocy psychicznej – szantaż emocjonalny, wyzwiska, poniżanie, obarczanie winą za śmierć dziecka, czy wmawianie choroby psychicznej. Mężczyźni – sprawcy przemocy domowej  zwykle traktują partnerki jak swoją własność, nie potrafią zaakceptować ich prób uwolnienia się z takiego związku, dlatego też te próby często kończą się niepowodzeniem. W analizowanych serialach wyróżnić można kilka sposobów prezentowania mężczyzn stosujących przemoc. Po pierwsze widzimy ich jako zimnych, wyrachowanych sadystów, którzy zamieniają życie swoich partnerek w koszmar uzależniając je od siebie materialnie i psychicznie, w pełni kontrolując ich życie („Plebania”, „Samo życie”). Drugim sposobem  prezentowania sprawców przemocy domowej jest ukazywanie ich jako ludzi słabych, nie potrafiących panować nad atakami agresji, ale potem żałujących swoich czynów. Zastanawiające jest, iż równie częstym motywem w analizowanych serialach jest nagła metamorfoza mężczyzn, którzy z obawy przed utratą żony, albo też na skutek jej odejścia radykalnie się zmieniają, przestają pić, zaczynają panować nad niekontrolowanymi do tej pory wybuchami agresji („Klan”, „Na dobre i na złe”, „M jak miłość”, „Plebania”). Badania pokazują, że nawet terapia małżeńska, która w przypadku sprawców domowej przemocy budzi wiele kontrowersji, przynosi połowiczne efekty, bowiem większość sprawców po zakończeniu terapii wraca do zachowań agresywnych.  


 Incydentalnie prezentowani są w serialach mężczyźni, którzy uważają przemoc wobec kobiet za naturalną formę „upomnienia” kłótliwej, niezgodnej czy zbyt samodzielnej żony. Są to zwykle mieszkańcy wsi, przedstawiciele starszego pokolenia  („Złotopolscy”).  


          Nie mniej zróżnicowany jak typ męża jest model ojcostwa prezentowany w analizowanych przekazach medialnych.



Ojciec tradycyjny


          W analizowanych serialach bardzo wyraźnie dostrzec można wzór ojca tradycyjnego, a więc takiego, który mniej od matki zaangażowany jest w codzienną opiekę nad dziećmi i ich wychowanie, ale stawia dzieciom wymagania i egzekwuje ich realizację. Ojcowie surowiej niż matki oceniają swoje dzieci, a przede wszystkim częściej wprost formułują swoje negatywne oceny. Z trudem także godzą się z faktem, że ich dzieci wybierają własną drogę życiową., nie zawsze akceptowaną przez ojców. Niezależnie od wieku dzieci tradycyjni ojcowie demonstrują swoje niezadowolenie z tego faktu. Wobec młodszych dzieci stosują różne formy przymusu i nacisku by uzyskać pożądany efekt czy też przypominają o ich pozycji zależności wobec rodziców. Widzimy więc ojców, którzy rygorystycznie egzekwują od swoich dzieci podporządkowanie się ich nakazom i zakazom dotyczącym nauki, wyboru szkoły, stroju lub fryzury czy ograniczenia kontaktów z rówieśnikami, których ojcowie nie znają lub nie akceptują. Jeden z bohaterów obawiając się, że jego córka może nie zdać matury zabrania jej jakichkolwiek kontaktów towarzyskich i wychodzenia z domu, by mogła nadrobić zaległości w nauce, („Plebania”), inny nie mogąc sobie poradzić z nastoletnią córką  nie stroniącą od rozrywek i kontaktów ze starszymi od niej chłopakami, wysyła ją wbrew jej woli za granice do szkoły z internatem („Klan”). Ojciec nastolatki kontroluje jej strój i fryzurę przed wyjściem do szkoły, a gdy uzna je za niestosowne bezdyskusyjnie żąda zmiany. Przekonuje także córkę, że to nie ona a rodzice winni dokonywać wyboru szkoły średniej, bo jest to zbyt poważna sprawa, by mogła o niej decydować nastolatka. A gdy  córką zbyt gwałtownie reaguje w sporach z nim, stwierdza: „Tym tonem w ogóle nie będziemy rozmawiać. Różnica między nami polega na tym, że to ja ciebie wychowuję, a nie ty mnie.”  Serialowi ojcowie, zwolennicy tradycyjnych relacji z dziećmi nie stosują jednak kar fizycznych, tłumaczą, upominają, nakazują, a w ramach karania stosują zakazów wychodzenia z domu, rozrywek czy innych przyjemności. Właściwie tylko w jednym serialu („Złotopolscy”) poznajemy mieszkającą na wsi bohaterkę, którą nadużywający alkoholu ojciec bije lub grozi jej biciem za różne przewinienia. Lanie od ojca jest traktowane w tym serialu jako rzecz naturalna, gdy dziecko na nie zasłuży, nie budząca szczególnych emocji, ani w wiejskim środowisku, w którym żyje rodzina, ani u samej zainteresowanej, która w związku karą nie ma poczucia niesprawiedliwości.


          W analizowanych serialach surowością wykazują się także ojcowie pełnoletnich i samodzielnych dzieci, wielokrotnie odnoszący się krytycznie do ich życiowych wyborów. Ojcowie często mają własna wizję edukacji, kariery zawodowej, stylu życia czy życiowego partnera swoich dzieci. Widzimy więc ojca, który w ostrych słowach krytykuje swoją najmłodszą córkę, oskarża ją o egoizm i nie liczenie się z uczuciami innych, nie może się bowiem pogodzić z tym, że ona nie stara się ratować swojego drugiego małżeństwa, zostawia męża i odrzuca wszelkie podejmowane przez niego próby porozumienia się („M jak miłość”). Inny bohater potępia swojego syna za to, że wyjechał za granicę i nawiązał romans ze starszą od siebie kobietą, zostawiwszy w kraju żonę w zaawansowanej ciąży. Jedzie więc za nim i próbuje go zmusić do powrotu („Złotopolscy”). Ojciec dwudziestolatki nie akceptując jej kolejnych życiowych decyzji dotyczących nagłego ślubu, porzucenia studiów, by pracować w agencji reklamowej a potem związku z dużo starszym, żonatym mężczyzną wykrzykuje jej w złości: „Odbiło ci. Myślisz, że jak dostałaś się bez studiów do jakiejś agencji, to możesz robić co chcesz, rozwodzić się po pół roku małżeństwa, chodzić do łóżka z kim popadnie. Oświadczam, że jak nie zmienisz stylu życia, niewiele mnie będzie obchodzić co robisz, z kim i gdzie.”  Próby narzucenia dzieciom własnego zdania, własnej wizji ich przyszłości często stają się przyczyną konfliktów. To niekiedy prowadzi do rozluźnienia czy wręcz zerwania kontaktów ojców ze swoimi dorosłymi dziećmi. („Klan”, „M jak miłość”, „Plebania”).


          W prasie obraz tradycyjnego ojca wyłania się z wypowiedzi dorosłych już dotyczących ich ojców. Ojcowie we wspomnieniach jawią się przede wszystkim jako osoby, z którymi dzieci nie mają tak bliskich więzi emocjonalnych, jak z matką, często nieobecni, nie troszczący się o codzienność dziecka, a raczej o jego intelektualny rozwój, odświętne rozrywki, przekazanie wartości czy swoich życiowych pasji. Wspominając swoje dzieciństwo na łamach prasy ludzie mówią np.: „Tata był daleko. W pierwszym okresie nie brakowało mi go, bo przysyłał mi kolorowe karteczki i sukienki.(...) W wakacje zabrał mnie do Szwajcarii. Zaprowadził do fryzjera, pokazał świat. Dzięki niemu zobaczyłam całkiem inną kulturę, poznałam myślących i żyjących inaczej ludzi” ; „Z ojcem łączy nas mocna więź, choć tata nie okazuje uczuć(...)Wychowywała mnie głównie mama”   „Mama to wzór cierpliwości. (...) Tata miał w stosunku do mnie bardzo wysokie wymagania(...)To on chodził ze mną do teatru i kupował mi książki.” ; „Ojciec był zamknięty w sobie. Nie potrafił okazywać uczuć.(...)Bała się jego surowych ocen. Przekazywał jej wartości, o które opiera się przez całe życie, jak o granitową skałę” ; ”Ojciec prawie nigdy się nie śmiał, bardzo lubił politykować i był oszczędny, wręcz skąpy (...) Mama była inna.(...)Była wesoła, lubiła taniec, muzykę i miała bardzo dobre serce” ; „Tata wymyślił specjalny system punktacji. Punktowane było dosłownie wszystko: liczba godzin gry na wiolonczeli, oceny w szkole, pomaganie w domu, wynoszenie śmieci, a nawet dokładność mycia się. Punktowane miałem całe dzieciństwo.(...)Co wieczór pisałem sprawozdanie, na ile według własnej oceny, wywiązałem się z moich zadań. Jeśli czegoś nie zrobiłem dostawałem gigantyczne minusy. Pod koniec miesiąca tata sumował wszystko i przeliczał punkty na pieniądze.”  Często w tych wspomnieniach ojcowie jawią się jako osoby stawiające wysokie wymagania, surowe, karzące, również fizycznie. Czytamy bowiem: „Mama to była taka prawdziwa mama. Chodziłam do niej po to, żeby się przytulić. Przebywanie z nią łagodziło każdy ból.(...)ojca się bałam. Był surowy. Miał dyscyplinkę, taki rzemień z rzemykami na końcu. I wiedzieliśmy, że może jej użyć” ; „Ojciec traktował nas twardo, po męsku. Żadnego przytulania, głaskania po głowie czy siadania na kolanach. Baliśmy się go, i dobrze, bo gdyby nie jego stanowczość i sprawność w wymierzaniu kar, mama, która zajmowała się domem, bardzo młodo by osiwiała” ; „Ojciec miał w nocnej szafce coś, co się nazywało rapnik albo harap, kijek opleciony skórką, zakończony cieniutkimi rzemykami. Kiedy nie chciałam zjeść wszystkiego, co było na talerzu, wstawał i szedł do szufladki. Na guziku od kamizelki wieszał za uszko ten rapnik i bez słowa siadał z powrotem. Najgorsze było to, że gdy już wymierzył karę, niekoniecznie cielesną, to potem musiałam jeszcze go przeprosić” ; „Ojciec był surowy, trzymał mnie krótko.(...)Pamiętam, jak cierpiałem z powodu despotyzmu ojca, dlatego wobec moich dzieci nie stosowałem nakazów.”



Nowy model ojcostwa


          Analiza materiałów prasowych dość jednoznacznie pokazuje, jak w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmienia się w polskich rodzinach rola ojca. Coraz bardziej popularne staje się uczestniczenie ojca w porodzie, a na podstawie materiałów prasowych można wręcz sądzić, że jest to zjawisko powszechne, bowiem bardzo często w doniesieniach prasowych pojawiają się takie informacje: „Uczestniczył w narodzinach swojej córeczki, pierwszy też powitał na świecie synka (...) przyznał, że kiedy się urodził syn, było to dla niego takim przeżyciem, że nie ukrywał łez.”  Znani i nieznani bohaterowie artykułów, wywiadów czy reportaży opowiadają o przeżyciach związanych z rodzinnym porodem. Kobiety podkreślają znaczenie tych wspólnych przeżyć mówiąc np.: „Domyślałam się, że narodziny są cudem, ale że aż takim. Ten moment, gdy kładą ci noworodka na brzuchu, gdy po raz pierwszy patrzysz na swoje dziecko, gdy twój partner trzyma cię w tym czasie za rękę i jak zahipnotyzowany wpatruje się w swojego syna”  W ostatnich latach także bardzo często mężczyźni dzielą się swoimi wspomnieniami mówiąc np.: „Byłem obecny przy porodzie synów. Zaproponowali mi to lekarze i cieszę się, że tak się stało. To naprawdę buduje wspólnotę” ; „Nie odstępowałem jej na krok. Byłem strasznie przejęty. Zapomniałem o całym świecie, położna w ostatniej chwili zawołała, żebym robił zdjęcia. Stałem przy głowie żony, nie widziałem samego cięcia, potem usłyszałem płacz dziecka. Nasze oczy się spotkały, gdy syn leżał na stole. Bardzo mnie to wzruszyło. Chciałem być dzielny, ale łzy mi poleciały”.   Także w analizowanych serialach kilkakrotnie widzimy wzruszonych ojców uczestniczących w narodzinach swoich dzieci („Klan”, „Na dobre i na złe”).


          W prasowych poradach zachęca się kobiety do sprawiedliwego dzielenia z mężami nie tylko prac domowych, ale również do większego zaangażowania ich w wychowywanie wspólnych dzieci. Analiza prasy pokazuje też, że dla młodego pokolenia mężczyzn, opieka nad dziećmi, spędzanie z nimi czasu, bliski związek emocjonalny staje się czymś naturalnym i oczywistym, a doświadczenie ojcostwa jest nie tylko powodem do dumy, ale również codziennym przeżyciem, o którym chętnie opowiadają. Bohaterowie prasowych reportaży i wywiadów mówią o swoim zaangażowaniu w wychowanie dzieci, o radości, jaką im to sprawia. Możemy przeczytać np.: „Gdy po narodzinach zjawiłem się w szpitalu i wziąłem w ramiona synka, przeżyłem niezwykłe wzruszenie. Spojrzałem mu w oczy i ... zobaczyłem cały kosmos. To była miłość nieporównywalna do żadnej innej” ; „Zakochałem się w córce od pierwszego wejrzenia. Asystowałem przy porodzie. Teraz z ochota wstaję w nocy, by pielęgnować maleństwo. Cztery pobudki to norma.” ; „Zawsze marzyłem o synu. Na wieść, że zostanę ojcem, poczułem się bardzo dumny. Od początku regularnie towarzyszę żonie podczas wszystkich badań. Pragnę być z żoną przy porodzie” ; „Swojemu synowi staram się dać wszystko to, czego nie miałem w nadmiarze: miłość, czułość, akceptację. Syn pojawił się, kiedy nie byłem gotowy do ojcostwa. Ale dzięki niemu poznałem smak bezinteresownej miłości do dziecka” ; „Staram się spędzać z synkiem każdą wolną chwilę. Bawię się z nim, czasem nawet gotuję jego ulubione zupki.”  Bardzo często także kobiety opisują swoich partnerów jako kochających, troskliwych, zajmujących się dziećmi ojców mówiąc np.: „Pamiętam ten dzień, gdy powiedziałam mężowi, że jestem w ciąży. Oszalał wprost z radości. Aż do rozwiązania nie pozwalał mi nic w domu robić, obchodził się ze mną ja z jajkiem. Mąż jest cudownym ojcem. Karmi i przewija małą, wstaje w nocy, zabiera ją na spacery” ; „Podczas narodzin syna mąż był ze mną, bardzo mi pomógł (...) choć dużo w tym czasie pracował, stał się prawdziwym specjalistą od pielęgnacji niemowląt” ; „Mąż w soboty i niedziele zabiera rano małą do innego pokoju, żebym się wyspała. Zresztą kiedy dzieci były niemowlętami, to w nocy on do nich wstawał” ; „Mąż jest wspaniałym tatą, który kąpie syna, przewija go i śpiewa mu.”  W filmach i serialach coraz częściej zobaczyć można ojców nie tylko zapewniających dzieciom rozrywki czy odwożących do szkoły, ale również wykonujących czynności pielęgnacyjne, przygotowujących posiłki, spędzających z dziećmi czas na zabawach i spacerach, pomagających w odrabianiu lekcji („Klan”, „Plebania”, „M jak miłość”, „Samo życie”). Widzimy też ojców czułych, troskliwych, niezależnie nawet od tego czy dzieci są ich dziećmi biologicznymi, Jeden z bohaterów równie troskliwie opiekuje się swoim nowonarodzonym synem, jak i kilkuletnim nieślubnym synem swojej żony („Plebania”), inny jest dobrym, opiekuńczym ojcem zarówno dla swojej córki, jak i dla dwojga adoptowanych dzieci („Klan”). Dzieci stają się dla ojców najważniejszym obiektem uczuć. Młody mężczyzna po odkryciu, że jest ojcem kilkunastomiesięcznej córki zaczyna ją regularnie odwiedzać, szybko nawiązuje z nią bliski kontakt stając się jej kochającym, czułym opiekunem, a ostatecznie decyduje się na ślub z jej matką („M jak miłość”). Inny, gdy po latach dowiaduje się, że ma kilkuletnią córkę, czuje się w obowiązku nie tylko łożyć na jej utrzymanie, ale również często się z nią kontaktować, co szybko przeradza się w głębokie uczucie do córki i pragnienie stałej nad nią opieki, mimo tego, że ta decyzja burzy jego całe dotychczasowe życie („Plebania”). Młody, ekscentryczny pracownik agencji reklamowej deklaruje, iż tak kocha swojego syna, że nie mógłby bez niego żyć, więc gdy jego była żona dostaje stypendium i wyjeżdża za granicę, on rzuca satysfakcjonującą go pracę i jedzie razem z nimi („Klan”).    


          Autorzy „Historii ojców i ojcostwa” zastanawiając się czy w drugiej połowie XX wieku narodził się w Europie Zachodniej nowy model ojca, sugerują, że są oni w dużej mierze wytworem medialnym, że „Fikcja wyprzedziła ewolucję zachowań i po części je ukształtowała”.  Zarówno oni, jak również inni badacze są zgodni co do tego, że pod koniec XX wieku rozpoczęła się „rewolucja ojców”. I jak pisze E. Badinter „Ta rewolucja, dziś wciąż ledwie dostrzegalna, powinna wywołać wielki przewrót w przyszłych pokoleniach.”  Bardzo podobne tendencje dostrzec można w Polsce. „Wzór ojca jako opiekuna dziecka jest coraz bardziej widoczny reklamie telewizyjnej, pojawia się również w reklamach w prasie i na billboardach”.  W analizowanej prasie ojcowie otwarcie mówią o swoich uczuciach do dzieci, widzimy ich w serialach jak troskliwie zajmują się swoim potomstwem, nie dziwi więc, że zdarza się w prasie przeczytać takie np. stwierdzenie: „chciałby mieć dzieci, już jakiś czas temu dał o sobie znać jego ojcowski instynkt”.  


          Zmieniającą się w ostatnich latach model ojcostwa potwierdzają także drukowane w prasie wypowiedzi bohaterów wywiadów czy reportaży, jak i listy czytelników. W jednym z nich możemy przeczytać np.: „Nasi ojcowie mało opiekowali się nami, gdy byliśmy niemowlętami. Od tego mieli żony, nasze matki. Dzisiaj, dosłownie na naszych oczach, zmienia się ojcostwo. Mężowie niemal wszystkich moich znajomych (mój również) asystowali przy porodzie swych dzieci i robili pierwsze zdjęcia. Umieją przewijać, wykąpać, zabawić. Nie potrafią tylko karmić piersią, ale może i to się kiedyś zmieni... Maluchy są z nimi zżyte tak samo jak z mamami. Mój brat zmienił pracę na gorzej płatną, by więcej czasu spędzać ze swymi synkami. Bo bycie z nimi jest dla niego najważniejsze, po prostu go cieszy”



Ojciec po rozwodzie


          Nieco inaczej wygląda ojcostwo gdy dziecko mieszka tylko z matką i przez nią jest wychowywane. Równie często ojcowie utrzymują kontakty ze swoimi dziećmi, jak i zupełnie zapominają o ich istnieniu zostawiając żonę czy narzeczoną, niekiedy kwestionując swoje ojcostwo czy też wręcz wypierając się dziecka. Niekiedy brak kontaktów z własnym dzieckiem wynika z faktu, iż mężczyzna nie wie, że jest ojcem, częściej jednak nie chce wziąć na siebie ojcowskich obowiązków. W trzech spośród przedstawionych przypadków samotnego macierzyństwa ojcowie odeszli, gdy okazało się, że dziecko jest poważnie chore: jest  z zespołem Downa, ma postępujące zwiotczenie mięśni ( „Klanie”), jest opóźnione w rozwoju („Plebania”). W sytuacji gdy dziecko jest nieślubne lub zostało przez ojca porzucone, matki zwykle ukrywają przed dzieckiem tę prawdę, tłumacząc, że ich ojciec nie żyje. Ojcowie, przedstawiani są niejednokrotnie w negatywnym świetle, bowiem nie wywiązują się z obowiązku alimentacyjnego, nie podejmują się opieki nad dzieckiem, nawet wtedy, gdy matka jest poważnie chora (np. w „Klanie” ojciec chłopca z zespołem Downa nie podejmuje się opieki nad synem, mimo tego, że jego matka jest chora na białaczkę, w „M jak miłość” były mąż nie zapewnia opieki się swoim synem nawet na czas przebywania ich matki w szpitalu z rozpoznaniem choroby nowotworowej). Kilkakrotnie w analizowanych filmach ukazane zostały matki wiodące heroiczne boje o dzieci ze swoimi byłymi mężami, którzy uciekali się do przemocy i porwania dzieci. We wszystkich tych przypadkach ojcowie zostali przedstawieni jako osoby impulsywne, a nawet psychopatyczne, które walczyły o dzieci nie tyle z miłości do nich, co z chęci zemsty na ich matce („Klan”, „Plebania”). W analizowanych serialach również obok ojców, którzy nie interesują się losem swoich dzieci po rozwodzie lub porzucają ich matkę, gdy okazuje się, że spodziewa się dziecka, widzimy także ojców, którzy mniej lub bardziej regularnie kontaktują się ze swoimi dziećmi. Nie zawsze te relacje są bezproblemowe, widzimy bowiem ojców, którzy wprawdzie partycypują w kosztach wychowania dzieci, ale manipulują uczuciami dzieci, rozpieszczają je w czasie okazjonalnych kontaktów, wchodzą w konflikty z byłymi partnerkami, traktując dzieci jak kartę przetargową w tych sporach („Klan”, „Na dobre i na złe”, „M jak miłość”). Rzadziej prezentowani są ojcowie, którzy opiekują się dziećmi, organizują im atrakcyjnie czas, zabierają na wakacje, starając się tworzyć z matkami wspólny system wychowawczy i chroniąc dzieci przed nieporozumieniami rodziców („Klan”, „M jak miłość”, „Plebania”, „Samo życie”).


          W artykułach i poradach prasowych wyraźnie zachęca się matki do inicjowania i podtrzymywania kontaktów ojca z dziećmi, nawet jeśli ojcowie nie wykazują na to szczególnej ochoty. W rubrykach porad czytamy np.: „Jeżeli twój syn wychowuje się bez ojca, domagaj się od ekspartnera zainteresowania dzieckiem. Zachęcaj go do spotkań i kontaktów, nawet jeśli masz żal i jest to trudne”  albo też „Oczywiście pozwólmy na regularne spotkania z ojcem. Przekonajmy byłego męża, że dzieci potrzebują jego obecności. Wspólna zabawa, rozmowa to przecież element wychowania, a taka jest rola rodziców.”  Na podstawie analizowanej prasy można sądzić, że taki model relacji dziecka z obydwojgiem rodziców niezależnie od tego, jakie są ich aktualne związki, staje się coraz bardziej popularny, a na pewno promowany. W wypowiedziach bohaterów prasowych bardzo często pojawiają się zapewnienia, że rozwód lub brak związku małżeńskiego między rodzicami nie oznacza gorszych stosunków dzieci z obydwojgiem rodziców. Często możemy przeczytać następujące stwierdzenia: „Wspólnie z byłym mężem podejmujemy ważne dla córki decyzje. Ojciec często spotyka się z córką, zabiera ją na wakacje.” ; „Z pierwszego małżeństwa ma dziesięcioletnią córkę. Spędza z nią dużo czasu, zabiera na konie, do kina, pilnuje odrabiania lekcji.” ; „Syn nigdy nie był okłamywany, że ma rodzinę, ale wie o tym, że matka i ojciec to osoby kochające go najbardziej na świecie.” ; „Nie mieszkają razem z ojcem jej syna, ale to nie znaczy, że syn jest nieszczęśliwy. Jest roześmianym, nad wiek rozwiniętym dzieckiem. Syn wie, że ma mamę, dla której jest najważniejszy na świecie, i kochającego ojca, z którym spędza każdy weekend.” ; „Dobre układy mam również z ojcem, mimo że rodzice rozwiedli się, gdy miałem trzy lata” ; „Mimo rozstania rodziców z tatą nigdy nie straciłam kontaktu. Bardzo się przyjaźnimy”.  Prasowy obraz ojca po rozwodzie jest więc nieco bardziej pozytywny niż obraz wyłaniający się z seriali.



Samotne ojcostwo


          W filmach i serialach samotni ojcowie rzadko sprawują nad dziećmi opiekę, gdy żyje matka. Tylko sporadycznie samotni ojcowie wychowują dzieci, gdyż zostali porzuceni przez żony, pozostali ojcowie są wdowcami. Samotni ojcowie wspierani są przez rodzinę i przyjaciół, którzy starają się im pomóc w prowadzeniu domu i zajmowaniu się dziećmi. Bohaterowi, którego żona umiera tuż po porodzie, w opiece nad niemowlęciem pomaga teść i jego żona, ale także przyjaciele z pracy („Na dobre i na złe”). Ojcu wielodzietnej rodziny, którego żona zmarła na raka pomaga w opiece nad dziećmi i prowadzeniu domu siostra jego żony, która z tego powodu sprowadziła się do niego („Plebani”). Pracujący samotny ojciec kilkuletnich bliźniaków, którego żona zaginęła w USA, korzysta z pomocy babci i opiekunki, która ostatecznie zostaje jego drugą żoną („Złotopolscy”). Bezrobotny ojciec kilkunastoletniego chłopca porzucony przez żonę, korzysta z pomocy matki, która pracuje, prowadzi dom i troszczy się o wychowanie wnuka („Samo życie”). Wdowiec z czwórką dzieci otrzymuje pomoc od zatrudniającej go przetwórni, dzieci mogą korzystać z zakładowej stołówki i otrzymują wyprawki szkolne („M jak miłość”). W tym samym serialu prezes przetwórni wybacza nawet oszustwa finansowe kierownikowi produkcji, gdy okazuje się, że jest on samotnym ojcem, a pieniądze były mu potrzebne na opłacanie ośrodka dla niepełnosprawnej córki. Nie tylko nie zwalnia go z pracy, ale jeszcze obiecuje pomoc. W analizowanych filmach samotni ojcowie ukazywani są jako dobrzy i troskliwi, dla których dzieci są często jedynym pocieszeniem po stracie żony. Serialowi wdowcy mówiąc o swojej sytuacji zwykle podkreślają, że mają dla kogo żyć i dlatego nie załamują się po śmierci żony. Nawet jeden z bohaterów, który po stracie ukochanej żony pogrąża się w rozpaczy nic nie robiąc, planując samobójstwo, ostatecznie zmienia swoją postawę, gdy jego córka ma poważny wypadek i jest jej potrzebny („Plebania”). Samotni ojcowie mówią o trudnościach w wypełnianiu różnych domowych obowiązków i choć niekiedy widzimy na ekranie jak dobrze sobie radzą z opieką nad dziećmi, to zdarza się też, że mimo starań z ich strony, ich dzieci czują się nieco samotne i zaniedbane („Samo życie”, „Plebania”, „Złotopolscy”). Czasami samotni ojcowie nie radzą sobie ze swoimi nastoletnimi dziećmi Widzimy ojca, sprawcę ciężkiego pobicia swojej córki maturzystki, który zareagował tak na jej późny powrót do domu. W jego przekonaniu starał się ją uchronić przed zejściem na złą drogę, czyli dokonaniem takiego wyboru, jak jej matka, która wielokrotnie zdradzała męża z przygodnymi mężczyznami, a ostatecznie porzuciła rodzinę. To pobicie kończy się hospitalizacją dziewczyny, która ukrywa przed lekarzami prawdę, nie chce oskarżać swojego ojca, rozumie go i wybacza mu po wyjściu ze szpitala („Plebania”). Inny samotny ojciec, marynarz, stale będący poza domem nie zauważa, kiedy jego nastoletnia córka angażuje się w działalność sekty, a potem walczy o jej uwolnienie i stara się spędzać z nią więcej czasu („Złotopolscy”).


          W analizowanej prasie pojawiły się tylko pojedyncze artykuły poświęcone ojcom, którzy samotnie opiekują się swoimi dziećmi z powodu śmierci żony albo tego, że ona zupełnie nie spełniała roli matki. W związku z tym brak jest jakichkolwiek informacji o kontaktach dzieci z matkami, zaś o ojcach pisze się zwykle podkreślając ich umiejętność radzenia sobie z codziennymi obowiązkami, prezentując ich jako wspaniałych, bardzo związanych z dziećmi. Czytamy np. „Przekonał sąd, że może sprawować opiekę nad swoimi dziećmi. Teraz jest najwspanialszym tatą na świecie.(...)Remontuje i urządza nowe mieszkanie, pierze, gotuje, sprząta.(...)Dzieci długo nie mogły zapomnieć o tym, co przeżywały w domu własnej matki. Do dziś nie chcą o niej mówić, a ona nie interesuje się nimi” ; „Stara się być dla córki ojcem i matką. Jest na urlopie wychowawczym i niemal każdą chwilę spędza ze swoją córeczką. Gdy trzeba ją wykąpać albo uprasować jej ciuszki, pomaga mu mama. Ale sam ją karmi i zmienia pieluszki. I promienieje, gdy mała gaworzy i uśmiecha się do niego” ; „Nastąpił okres, o którym nie lubi mówić – trwająca dwa lata walka w sądzie o przyznanie mu prawa do synów.(...)On odwozi i przywozi dzieci ze szkoły. On również chodzi na wywiadówki. Zawsze ma dla dzieci czas. To on przyrządza im najsmaczniejsze obiady”.  Podobnie jak w serialach, w artykułach prasowych pojawiają się informacje o pomocy ze strony rodziny czy następnej partnerki, która przejmuje macierzyńskie obowiązki wobec dzieci.


          Dane statystyczne dotyczące decyzji sądu o wykonywaniu władzy rodzicielskiej po rozwodzie pokazują wyraźnie, że w Polsce opieka nad dzieckiem zwykle powierzana jest matkom. W 64,7% spraw rozwodowych władza rodzicielska została przyznana tylko matkom, a samym ojcom tylko w 3,5% spraw (pozostałe przypadki to przyznanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, placówkom wychowawczym czy rodzinom zastępczym) . Potwierdzają tę prawidłowość także badania spraw rozwodowych, w wyniku których opieka nad dziećmi zwykle przyznawana jest kobietom. Małgorzata Fuszara analizując sprawy rozwodowe z końca lat 80-tych i początku 90-tych w jednym z warszawskich sądów pisze: „jeśli weźmiemy pod uwagę tylko te sprawy rozwodowe, w których do rozwodu doszło i w których małżonkowie mieli nieletnie dzieci, okaże się, że w 95% opiekę nad dzieckiem po rozwodzie sprawuje matka”.  Samotni ojcowi stanowią tylko 2,2% wszystkich rodzin,  więc sam fakt, że w analizowanych przekazach medialnych pojawiło się kilkanaście takich przykładów, może świadczyć o zmieniającym się podejściu do ojcostwa. Prezentowanie samotnych ojców dobrze radzących sobie z obowiązkami rodzicielskimi wpisuje się w nowy model ojcostwa, w którym mężczyzna staje się ojcem-matką, a sposób ich ukazywania  świadczy również o tym, że samotne ojcostwo chociaż rzadkie, niezwykłe, budzi uznanie, a nawet podziw.   


          Przedstawiona typologia mężów i ojców nie wyczerpuje oczywiście wszystkich sposobów prezentowania mężczyzn w przekazach medialnych. Skupiłam się tylko na pełnionych przez mężczyzn rolach małżeńskich i rodzinnych, starając się pokazać to, co jest najbardziej typowe, najbardziej charakterystyczne w medialnym obrazie mężów i ojców.  Na podstawie analizy przekazów medialnych można wnioskować, że tradycyjne wzory męskie związane ze stereotypami płciowymi częściej prezentowane są w relacjach małżeńskich. Najbardziej trwałe okazują się stereotypy dotyczące podziału obowiązków domowych i roli mężczyzny w zapewnieniu rodzinie bytu materialnego. W młodszym pokoleniu wzrasta akceptacja mężczyzn dla pracy i kariery zawodowej kobiet, ale rzadko idzie to w parze ze skłonnością mężczyzn do przejęcia części domowych obowiązków, jeszcze bardziej problematyczne jest dla mężczyzn odnalezienie się w sytuacji, gdy ich partnerka zarabia więcej, a tym bardziej gdy to ona utrzymuje rodzinę.


          Mniej stereotypowo jawi się model ojcostwa. Tradycyjny ojciec mało angażujący się w wychowanie dzieci, surowym sędzią, dbający o swój autorytet to głównie przedstawiciel średniego lub starszego pokolenia. W młodszym zaś wyraźnie zmienia się model ojca, który jest przede wszystkim troskliwym opiekunem, towarzyszem zabaw i przyjacielem swojego dziecka niemal od pierwszych momentów jego życia.


 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.