W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




Ojciec na etacie
11.07.2007.

Image Coraz więcej mężczyzn decyduje się na opiekę nad dziećmi zamiast pracy. W Wielkiej Brytanii liczba ta w ciągu 14 lat podwoiła się. Jak sobie radzą tatusiowie i dlaczego to robią? (...)

Sytuacja komplikuje się, gdy mężczyzna aktywnie pełniący rolę opiekuna zostaje odcięty od dzieci w wyniku rozwodu. Davies jest dyrektorem Families Need Fathers, grupy nacisku pomagającej 3 tys. mężczyzn: - Prawo jest bardzo niesprawiedliwe. Dzwonią do nas tysiące zmartwionych ojców. Na szczęście większość ojców, z którymi rozmawiałem, mieszka nadal ze swoimi partnerkami, z jednym wyjątkiem, ale Jawad Al-Nawab pozytywnie pochodzi do dzielenia się opieką nad córką Rahimą, z która spędza połowę tygodnia. Głównym problemem dla samotnego rodzica jest według niego izolacja. - Nie ma żadnego poradnika. Uczysz się w trakcie, jak sobie radzić. W samotności. Niedawno odkryłem sesje "Dads Only" i chętnie z nich korzystam. Nie jestem za segregacją, ale historycznie to kobiety kojarzono z opieką nad dziećmi i dziś ludzie myślą w kategoriach "One Wiedzą Lepiej", a facet może czuć się ignorowany, szczególnie w czasie rozmów o karmieniu piersią.


{mos_sb_discuss:14}


Pełnoetatowy ojciec

Zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi nie jest zjawiskiem nowym. Dwieście lat temu William Cobbett przeniósł się na wieś, aby jego dzieci mogły korzystać ze świeżego powietrza i zdobywać wykształcenie pod kierunkiem ojca w domu. Cobbett jednak kontynuował karierę, podczas gdy mężczyźni, z którymi rozmawiałem w ostatnich tygodniach - w krótkich chwilach spokoju, gdy ich podopieczni byli w przedszkolu lub spali - porzucili pracę zawodową, czasami na dobre. To nie są mężczyźni, którzy dzielą się z partnerką opieką po połowie albo "wykonują swoją część obowiązków". To pełnoetatowi ojcowie, pracujący 24 godziny na dobę, dla których "spędzanie czasu z rodziną" nie jest, jak dla polityków, wynikiem porażki, ale świadomym wyborem.

Podają oni bardzo różne powody pozostania w domu. Niektórzy wymieniają lepsze zarobki partnerki, ale dla większości z nich liczy się raczej satysfakcja z wykonywanej pracy niż wysokość dochodu. W odpowiedzi na pytanie o motywy słyszę: "Ona ma pracę, która ją pasjonuje - sam widzę, że jej kariera jest więcej warta niż moja"; "Ona robi karierę, a moje życie zawodowe składało się z szeregu przypadkowych zajęć". Edmund Farrow, który pracował wcześniej jako programista komputerowy, mówi, że dla niego decydującym czynnikiem był temperament: - Oboje z żoną zdecydowaliśmy, że to ja zajmę się dziećmi jeszcze zanim zaszła w ciążę. Nasze dochody były niemal identyczne, więc nie byliśmy pod finansową presją. Taki podział odpowiada naszym charakterom. Na przykład, w ubiegłym tygodniu, nasze najmłodsze (z trojga) dzieci zachorowało i siedziałem z nią w domu przez wiele dni. Elanie zwariowałaby po jednym dniu.

Ideologia - lub idealizm - również może mieć znaczenie. - Nie jestem facetem w stylu New Age - powiedział mi jeden z ojców - uważam jednak, że obserwowanie rozwoju dziecka ma wymiar duchowy. Dwóch tatusiów, z którymi rozmawiałem postrzega swoją pracę w kategoriach moralnych, jako wybór, który, w przeciwieństwie do szaleńczego pędu za karierą, zapewni im spokojne sumienie w późniejszym życiu. "Gdy spojrzę wstecz będę czuł się wyróżniony, że byłem z moją córką w tym ważnym dla niej okresie"; "Nie chcę kłamać na łożu śmierci i żałować, że za mało czasu spędziłem z synem". Chęć pójścia pod prąd także może być motywem, ale słowo "pionierzy" wywołało sceptyczne reakcje u aktora Ricka Leafa, od 2 lat pełnoetatowego ojca, który przez poprzednie 6 lat był "bardziej tatą niż aktorem" (ma dzieci w wieku 8, 6 i 2 lata). - Nie jestem pierwszy. Nie jestem pionierem odkrywającym nowe lądy. Cieszę się, że zjechałem z tej drogi szybkiego ruchu i wybrałem spokojniejsze życie.

Swoją decyzję określa jako pragmatyczną ("żona jest trochę młodsza i jej kariera zaczynała się rozwijać") i mającą związek z jego własnym dzieciństwem: - Wysłano mnie na 10 lat do szkoły z internatem i nie chciałem, aby moje dzieci czekał ten sam los - chciałem je poznać i pokazać, że jedno z rodziców, a nie niania, jest z nimi. Kilku ojców podziela uczucia Leafa, opowiadając o wątpliwościach, jakie mieli rozważając przekazanie opieki nad małymi dziećmi opiekunkom lub żłobkom. - Nie ważne jak dobrze wyszkolona i profesjonalna jest kadra w przedszkolu - mówi Jay Roach z Cheltenham - twoje dziecko jest tylko częścią ich obowiązków. Dla Jona Absaloma kluczowym czynnikiem były narodziny syna: - Był wcześniakiem i musiał spędzić 3 miesiące w szpitalu. Po tym wszystkim myśl o oddaniu go do żłobka w wieku 6 miesięcy była dla nas przerażająca. Wyprowadziliśmy się z Londynu i perspektywa powrotu i pracy tam była gorsza niż perspektywa opieki na Jackiem. Trzy dni w tygodniu Emily pracuje jako dziennikarka w Londynie, a w pozostałe dni jest w Dorset i wspólnie zajmujemy się dzieckiem. Taki układ się sprawdza.

Taki podział wydaje się niektórym podejrzany - Wyluzowany Tatuś może przecież tak zapuścić dom w dni swoich dyżurów, że Zapracowana Mamusia będzie musiała wszystko sama posprzątać w dni wolne od pracy. Absalom przyznaje, że prace domowe nie są jego mocną stroną. - To określenie oznacza dla mnie cały zestaw umiejętności, których nie posiadam. Rzeczywiście, w domu jest lekki bałagan. Od czasu do czasu robię jednak sprzątanie pod hasłem "już nie mogę na to patrzeć". Poza tym, dobrze zajmuję się Jackiem, a to jest najważniejsze.

Emily zgadza się, że Jon jest świetnym ojcem - jak większość kobiet w jej sytuacji cieszy ją, że może zostawiać dziecko z ojcem zamiast z osobą z zewnątrz - dodaje przy tym, że swobodniej podchodzi do prac domowych niż on. Próbuję wyciągnąć od nich więcej szczegółów na temat podziału obowiązków. Czy on zmywa? "Tak". Odkurza? "Tak". (Emily: "To prawda. Jack nazywa to Tatusiowym Odkurzaniem). Prasuje? "Rzadko". (Emily: "Prasujemy tylko przed weselami i pogrzebami".) Gotuje? "Dzielimy się po połowie". Czyści łazienkę i toaletę? "Hmm " " (Emily: "Tylko ja to robię"). Kupuje ubrania dla Jacka? "Rzeczy do noszenia na co dzień tak, ale Emily kupuje te bardziej eleganckie. Nie zarabiam przecież żadnych pieniędzy. Żyjemy z jednej pensji, która w całości trafia na konto Emily. Gdy wyjeżdża do Londynu, daje mi pieniądze na domowe sprawunki, ale ponieważ nie wiem, ile zostaje na koncie, staram się nie wydawać wszystkiego - kupuję rzeczy najpotrzebniejsze i w tanich sklepach.

Całość czytaj w gazeta.pl
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.