W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




Przyszłość rodziny.
01.07.2007.

ImageTomasz Szlendak pisze: Konserwatywni politycy nie mają racji mówiąc, że warto podtrzymywać tradycyjny model rodziny. Nie ma powrotu do świata, w którym kobieta nie pracowała. Nieodłącznym prawem człowieka w naszej kulturze jest samorealizacja. (...) Nawet w naszym katolickim kraju 44% gospodarstw domowych stanowią alternatywne układy rodzinne: ludzie samotnie wychowujący dzieci, grupy przyjaciół, których nie spajają żadne więzi krewniacze czy prawne, konkubinaty...



Jak wszyscy wiemy, rodzina przeżywa kryzys. Niektórzy mają już jasno zdiagnozowaną sytuację. Wynajdują coraz to nowych wrogów rodziny: konkubinaty, rozwody, a także kilka słów zaczynających się na: ped- przykładowo: pedał, pederasta, pedofil itd. Do tego twierdzą, że wystarczy przywrócić tradycyjny model rodziny: „tata w pracy, mama w domu” i wszystko będzie dobrze. Zazdroszczę ludziom, którzy mają tak klarowny ogląd sytuacji.

Ja niestety nie mam.

Nie dajmy się zwieść retoryce pro-rodzinnej. W większości przypadków, jest to czysty populizm. A politycy, którzy to firmują, na każdym kroku udowadniają, jak bardzo się na tym nie znają. Już sam dobór słów określających wrogów rodziny, jasno sugeruje ich przypadkowość i kompletne nierozumienie ich. Ile razy politykom, zdarza się mylić homoseksualistów z pedofilami?


Nikt nie ma wątpliwości, że instytucja tradycyjnej rodziny rozpada się. Sęk w tym, że nie ma sensu jej na siłę przywracać. To się nie uda. Równie dobrze politycy w ramach polityki pro-ekologicznej mogliby apelować do powrotu na drzewo.

Tomasz Szlendak pisze: Konserwatywni politycy nie mają racji mówiąc, że warto podtrzymywać tradycyjny model rodziny. Nie ma powrotu do świata, w którym kobieta nie pracowała. Nieodłącznym prawem człowieka w naszej kulturze jest samorealizacja. (...) Nawet w naszym katolickim kraju 44% gospodarstw domowych stanowią alternatywne układy rodzinne: ludzie samotnie wychowujący dzieci, grupy przyjaciół, których nie spajają żadne więzi krewniacze czy prawne, konkubinaty...

Jak dowodzi, dzieci wychowywane w alternatywnych układach, wcale nie mają gorzej:


W niedalekiej przyszłości w rodzinie wychowywane będzie jedno dziecko i będzie je otaczać wielu dorosłych – niekoniecznie dwoje rodziców. Częściej będzie to jeden rodzic, dziadkowie, przyjaciele, znajomi. Dzieci w takiej sytuacji będą miały więcej bodźców. Im środowisko bogatsze, tym dzieci lepiej ukształtowane. Przesiadująca w domu matka i wiecznie pracujący ojciec to środowisko bardziej jałowe. Aż dziw, że taki model uwielbiają niektórzy politycy.


Na usprawiedliwienie tradycyjnych ciągot polityków, można powiedzieć, że dziecko potrzebuje względnej stałości. To daje mu poczucie bezpieczeństwa.


Ale nie można powiedzieć, że każda tradycyjna rodzina jest dobry środowiskiem wychowawczym, tylko dlatego, że jest tradycyjna!

Tak samo, nie można powiedzieć, że każdy alternatywny układ rodzinny nie daje dziecku poczucia bezpieczeństwa, tylko dlatego, że nie jest konserwatywny.


Nie ważne, czy jesteśmy tradycyjni, czy nie. Ważne, żebyśmy byli dobrymi rodzicami.



Pisząc artykuł posiłkowałem się artykułem dr Tomasza Szlendaka, Focus, czerwiec 2007


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:

Odwiedza nas 1 gość
17.11.2017.