W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Która szkoła nauki jazdy lubin ma najwyższą zdawalność?

Ojciec jest tylko jeden
17.06.2007.
Często zarzucamy dzisiejszym mężczyznom, że nie odnajdują się w roli ojców, że nie chcą brać na siebie odpowiedzialności – i to jest fakt. Ale skoro już mamy ten niski procent, który zabiega, a nawet latami walczy, aby tylko móc się zajmować swoim własnym dzieckiem, to dajmy im szansę!

Jak powszechnie wiadomo, aby ojcu (po rozwodzie) zostało przyznane w naszym kraju prawo do wychowywania swojego dziecka, musi się o nie ubiegać latami, a i tak bardzo często sąd takiego prawa mu odmawia... Zastanawiam się jednak, co jest tego powodem?

Czy naprawdę zawsze konkretne i racjonalne argumenty decydują o postanowieniu sądu?

Czy też może decydują, pokutujące stareoptypy społeczne, które stają się implikacją dla prowadzącego sprawę do wyszukiwania argumentów do powiedzenie ojcu „nie”...?

Nie mam zamiaru udowadniać tutaj, że mężczyzna wychowuje dziecko w ten sam sposób jak kobieta, ale też dlatego, że z natury jest on inny i nie tylko w tej kwestii różni się od kobiety. Nie można z góry założyć, że robi to gorzej, po prostu może to robić inaczej!

Jakie są najbardziej standardowe zarzuty: że jest mniej delikatny... że nie jest tak samo wrażliwy, wyrozumiały..., że zbyt konsekwentny i wymagający itd… Tego typu argumenty, bez wcześniejszego sprawdzenia każdego, indywidualnego przypadku, nie są racjonalne, bo cechy te zależą od wielu innych kwestii i płeć nie jest tu absolutnie decydujaca! Tak jak zdarzają się przypadki wrażliwych, czułych i wyrozumiałych ojców, tak samo można podać przykłady niewrażliwych, egoistycznych i nie kochających własnych dzieci kobiet – no, ale zawsze zostaje pseudoargument „to jednak matka...”

W rodzinie, gdzie ojciec zaniedbuje swoje obowiązki, demoralizuje dziecko, awanturuje się lub w jakikolwiek inny sposób zaburza rozwój dziecka, sprawa jest jasna. Każdy powie, że dziecko należy od niego odseparować jak najszybciej - oczywiście zgadzam się z tym!

Taka sama reakcja powinna mieć miejsce, gdy swojej władzy rodzicielskiej nadużywa matka, gdy dziecko jest przez nią bardziej hodowane niż wychowywane, gdy znęca się nad nim psychicznie lub zaniedbuje… ale nie, to według większości społeczeństwa i sądu zupełnie inna sprawa, ponieważ matka z natury ma instynkt i to najwyraźniej wystarczy, aby mogła popełniać nawet te same błędy wychowawcze czy zaniedbania, które zarzuca się mężczyznom.

Jedno z moich ulubionych, znanych wszystkim powiedzeń to „matkę ma się tylko jedną” – oczywiście, ja się jak najbardziej zgadzam, ale chętnie bym się dowiedziała od autora i osób notorycznie je powtarzających, ilu w takim razie się ma ojców?! Jakoś też mi się dotąd wydawało, że ojca też ma się tylko jednego. Najwyraźniej nie jest to już tak istotne. Dlaczego? Bo jest łatwiejszy do zastąpienia? Jest mniej potrzebny dziecku? Łatwiej go odseparować i o nim zapomnieć? - bardzo ciekawa teoria tylko ja osobiście się z nią nie zgodzę. Dziecko ma jedną matkę, ale też tylko jednego ojca i powinno ich mieć bez względu na ich wzajemne relacje. W przypadku, gdy jedno z nich nie może lub nie chce pelnić roli rodzica, automatycznie niejako winno ją przejmować drugie i to bez względu na płeć!

Oczywiście: nadzór, pomoc i opieka nad ojcem, dla którego może być to nowa rola w wymiarze 24h na dobę, jest wskazana, a nie uznanie go za winnego już na rozprawie tylko dlatego, że jest mężczyzną i założenia sobie nie da rady!

Kryterium powinno być jasne - miłość do dziecka! Nawet jeśli ojciec czegoś nie umie, to można go tego uczyć, bo ze szczerej miłości do dziecka mężczyzna nauczy się wszystkiego… tylko dajmy mu szansę!!!

Wbrew pozorom nie każda kobieta, która kiedyś została biologiczną matką, zasługuje na to by ja tak nazywać. Niejedna „matka” traktuje dziecko jak mebel, dla innej był to środek, by zatrzymać przy sobie partnera, a jeszcze inna odreagowuje na dziecku swoje życiowe frustracje. A kolejna zapomni o nim i „nie zauważy kiedy zniknęło”… a przecież to matka…!!!

Jestem ostatnią osobą, która ma zamiar piać peany pochwalne na temat współczesnych mężczyzn, ale chciałabym, aby jasnym było, iż fakt, że kobieta rodzi dziecko jeszcze nie znaczy, że będzie dobrą matką, tak samo jak to, że mężczyzna będzie z definicji złym ojcem! Przecież rodzicielstwo nie jest tylko kwestią biologii, ani technik wychowawczych!

Często zarzucamy dzisiejszym mężczyznom, że nie odnajdują się w roli ojców, że nie chcą brać na siebie odpowiedzialności – i to jest fakt, ale skoro już mamy ten niski procent który zabiega, a nawet latami walczy aby tylko móc się zajmować swoim własnym dzieckiem to dajmy im szansę! Czy już sama determinacja niejednego mężczyzny w dążeniu do bycia z dzieckiem nie powinna sądu zastanowić, że może to jest naprawdę miłość…?

A jeśli ojciec kocha, zapewni też poczucie bezpieczeństwa i będzie dbał o dziecko, a co jest dziecku bardziej potrzebne do prawidłowego rozwoju…?!

Po prostu kierujmy się naprawdę uczciwie dobrem dziecka a nie schematami, które doprowadziły już do niejednej tragedii, gdy dziecko było umieszczane w różnych placówkach, jakby było sierotą podczas gdy ojciec latami walczył o prawo do opieki. Czy więc naprawdę zawsze w sądzie priorytetem jest dobro dziecka…? Tych lat nikt mu nie zwróci, a nie dość, że w części przypadków nie ma już matki, dodatkowo
odbiera mu się ojca.

Osobiście dodam na koniec, iż nie wyobrażam sobie hipotetycznej sytuacji, w której w razie mojego wypadku, choroby czy jakiejkolwiek innej niezdolności do opieki nad dzieckiem miało by ono włóczyć się po ośrodkach czy innych rodzinach, bo tak zadecydował sąd watpiąc w to czy mężczyzna, który jest ojcem mojego dziecka jest w stanie się nim „odpowiednio” zająć. Powiem wprost, gdyby nie był albo z innych przyczyn by się nie nadawał, to sama nie uznałabym go wcześniej za ojca. Wiedząc, że mógłby w jakikolwiek sposób skrzywdzić nasze dziecko, nie pozwoliłabym na przyznanie mu praw rodzicielskich, a jeśli nic takiego nie zaistniało, to znaczy, że jest tak samo ojcem, jak ja matką i dla mnie sprawa jest jasna...

Część spraw, które trafiają do sądu, są dość proste, często wręcz zdawałoby się oczywiste – niestety tylko teoretycznie…

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.