W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Czy ta szkoła dla dorosłych lublin jest droga?

Zamów nasz biuletyn




Wywiad z andrologiem prof. Krzysztofem Kulą
14.06.2007.

Image85- letni staruszek przyjechał z Warszawy, po tym jak umarły dwie kobiety, którymi się opiekował i z którymi współżył. Jedna była „pożyteczna”, bo sprzedawała bilety w kinie, druga prowadziła mu kuchnię. Okazało się, że w Łodzi ma narzeczoną – 65-latkę. Zapytał mnie, czy warto dziewczynie zawracać głowę, bo może mu nagle zdolność seksualna zaniknąć. Nie pytał, czy warto miec partnera i przyjaciela życiowego, tylko czy warto jej zawracać głowę, bo przecież dziewczyny chcą mieć seks. Odpowiedziałem mu, że oczywiście warto. Mając na myśli zarówno to, że mężczyźni bardzo często uprawiają seks długo i mają zdolności seksualne, a po drugie, że on wymaga wsparcia w życiu domowym.


Przeciętna kobieta powinna poddawać się okresowym badaniom u ginekologa, a co z mężczyznami?

Musimy rozumieć naturę męską i popularyzować wiedzę na temat zdrowia mężczyzny. Np. po 50 szansa zachorowania na rozrost gruczołu krokowego wzrasta, a po 60 jest to prawie pewne. W tym wieku mężczyzna powinien co roku udawać się do urologa.

Ale nasze badania łódzkie wykazały, że zmiany miażdżycowe, czyli zaburzenia, które prowadzą do miażdżycy zaczynają pojawiać się już po 20 roku życia, kiedy nie mam mowy, żeby mężczyzna uznał się za chorego, za kogoś wymagającego obsugi lekarskiej. Już u 20, 30-latków pojawiają się utajone zmiany w lipidach krwi i prowadzą do przedwczesnego rozwoju miażdżycy. Nie u wszytkich to występuje, ale bez względu na to, czy ktoś jest otyły, czy nie, taka kontrola jest potrzebna, ponieważ nawyki żywieniowe u nas nie są śródziemnomorskie.


Czyli jakie badania by pan zalecił?

Lipidogram, czyli badanie lipidów krwi w tym cholesterolu, i badanie ciśnienia tętniczego, któremu się nie chcemy poddać. Kto w wieku 30 lat bada sobie ciśnienie tętnicze krwi. Okazuje się, że część z nas ma genetyczne predyspozycje do nadciśnienia.

U mężczyzn mamy także wyższą predyspozycję do alteriosklerozy niż u kobiet. Zjawisko to nie jest do końca znane, ale profilaktyka jest możliwa już od 30. Dbajmy o swoje lipidy, nawet jeśli nie mamy żadnych zalążków miażdżycy. A będziemy je mieli, jeśli nie ograniczymy bardzo tłustych pokarmów!


Czy 30-latek ma się na coś badać?

Trzydziestolatek jest najbardziej podatny na raka jądra. Najczęstsza zachorowalność jest między 18 a 40 rokiem życia. Po 50 ryzyko maleje. Uważajmy na powiększające się nasze jądra, nawet jeśli nie bolą. Może być to oznaka raka jądra. U nas ta zachorowalność jest niewysoka, ale np. w Dani jest nieprzeciętnie wysoka. Jest to prawdopodobnie związane z industrializacją.


Jak to zbadadać?

Ultrasonograficznie u androloga, lub urologa. A przede wszystkim obserowować, czy się nie powiększają. Najczęściej asymetrycznie.


Czyli możemy to zrobić we własnym zakresie?

Tak, to jest to czego nie mogą zrobić kobiety z nadżerką szyjki macicy.


Czy są zawody, które szczególnie narażają na przypadłości andrologiczne?

Sportowcy, kierowcy. Ci pierwsi powinni unikać urazów jąder, co jest bardzo częste, zwłaszcza w sporcie wyczynowym, agresywnym. Na przykład w piłce nożnej. Również intensywne kolarstwo daje mikrourazy i tendencje do nieswoistych zapaleń prostaty.

Kierowcom zalecamy przerwy w długich trasach, aby nie nastąpiło przegrzanie jąder. Chodzi o to, żeby kierowca wiedział, że ma przerwać jazdę co jakiś czas. I nie jest to podyktowane tylko ryzykiem potencjalnego wypadku drogowego, ale także dbałością o zdrowie jego narządów płciowych.


Czym grozi przegrzanie jąder?

Zmniejszeniem potencjału płodności, zmniejszeniem liczby plemników, ich ruchliwości. Nie należy też zażywać gorących kąpieli, bo to też dodatkowo zwiększa temperaturę. A jądra na pewno nieprzypadkowo umieszczone są poza jamą ciała.


W prasie fachowej, często pojawiają się teksty na temat pogarszającej się jakości nasienia.

Pogroszenie się jakości nasienia nie powoduje kataklizmu europejskiego, ani światowego. Dominującą rolą medycyny jest kontrolowanie urodzeń tzn. świadome macierzyństwo i środki antykoncepcyjne. Istnieją opracowania – w szczególności w Danii, że stan nasienia się pogarsza. Jednak nie pogarsza się np. w Finlandii. Czyli jest to niejednorodne zjawisko. W świecie, prawdopodobnie bardzo duża urbanizacja sprzyja pogarszaniu się potencjału rozrodczego. Moim zdaniem twierdzenie, że mężczyźni będą wymierać, a zostaną same kobiety, że zostaniemi sprowadzani wyłącznie do funkcji prokreacyjnych nie grozi nam.


Czy w Polsce obserwuje się pogorszenie jakości nasienia?

Robiliśmy badania w środowisku łódzkim. Były pewne pogorszenia w zakresie ruchliwości plemników w ostatnim 10-leciu. Równocześnie obserwuje się spadek liczby ciąż i spadek prokreacji. Ale na to raczej nie wpływa wyłącznie spadek jakości nasienia. Jest to zjawisko bardziej rozległe, przede wszystkim wpływy cywilizacyjne, odkładanie rozrodu na później – u kobiety ważną rolę odgrywa wiek. U mężczyzn też, ale nie tak bardzo – mamy przecież przykłady bardzo późnego ojcostwa – nawet w okolicach 80.


Czyli wiek mężczyzn wpływa na jakość nasienia?

Wpływa, ale nie tak bardzo, jak u kobiet.


Jakie są perspektywy męskiej antykoncepcji – poza prezerwatywą?

W całym świecie są wielkie perspektywy. Od wielu lat jesteśmy „tuż, tuż” przed jej wprowadzeniem. Męska antykoncepcja najbardziej przyjęta, to sterylizacja przez podwiązanie nasieniowodów. To funkcjonuje w całym świecie oprócz Polski. U nas ubezpłodnienie jest prawnym wykroczeniem, jeżeli nie przestępstwem. Wielkie nadzieje wiązaliśmy z antykoncepcją doustną. Nadal jednak nie wiadomo, czy nie szkodzi wątrobie i układowi sercowo-naczyniowemu. Są to duże dawki testosteronu.


Dlaczego żeńska antykoncepcja funkcjonuje od dawna, a męska nie?

Żeńska antykoncpecja też była trudna do zrobienia, ale powstała, bo taka była wola społeczna. A poza tym kobiety są bardzo podatne na wpływ medycyny, bardzo chętnie współpracują. Bardziej skuteczne są metody stosowane u kobiet, ponieważ wywyłanie braku owulacji wymaga dużo mniejszych dawek hormonów, niż zablokowanie wytwarzania plemników. Tu mężczyzna musi być „zalany” testosteronem. Testosteron sam hamuje wydzielanie hormonów pobudzających jądro. Mimo, że w jądrze jest wytwarzany.


Skąd większa podatność na nałogi u mężczyzn?

Mężczyzna nie może zdobyć wsparcia u siebie samego, u przyjaciół, zwłaszcza mężczyzn. Wreszcie nie może dostać wsparcia od swojej kobiety, bo uważa, że jest odpowiedzialny za wszystko – ucieka do siebie, oddala się. W ucieczce do siebie satysfakcja płynie z różnych źródeł m.in. z nałogów, próby tonizowania swojego niesłabnącego napięcia – nerwowego, psychicznego


Zabawna sytuacja w pańskiej praktyce?

85 letni staruszek przyjechał z Warszawy, po tym jak umarły dwie kobiety, którymi się opiekował i z którymi współżył. Jedna była „pożyteczna”, bo sprzedawała bilety w kinie, druga prowadziła mu kuchnię. Okazało się, że w Łodzi ma narzeczoną – 65-latkę. Zapytał mnie, czy warto dziewczynie zawracać głowę, bo może mu nagle zdolność seksualna zaniknąć. Nie pytał, czy warto miec partnera i przyjaciela życiowego, tylko czy warto jej zawracać głowę, bo przecież dziewczyny chcą mieć seks. Odpowiedziałem mu, że oczywiście warto. Mając na myśli zarówno to, że mężczyźni bardzo często uprawiają seks długo i mają zdolności seksualne, a po drugie, że on wymaga wsparcia w życiu domowym.



Kto przychodzi do androloga?

-Do androloga przychodzą przede wszystkim mężczyżni z niepłodnych par małżeńskich. Opinia publiczna rozpoznała niedawno, że należy leczyć obie strony równocześnie: żeńską i męską. I rzeczywiście przyczyny zaburzeń rozrodu rozkładają się mniej więcej po równo z niewielkim naciskiem na stronę kobiecą. Poza tym, do androloga przychodzą mężczyźni z zaburzeniami czynności płciowych. Chorzy endokrynologicznie, którzy mają niedorozwój lub choroby jąder.


Z jakimi problemami przychodzi przeciętny Kowalski?

Nie przychodzi z ulicy, jest skierowany przez lekarza pierwszego kontaktu. Nie przyjmujemy pacjentów bez skierowań. Mamy pewną pulę pacjentów, których leczymy bez skierowania, ale nie jest to finansowane przez NFZ.


Wiele się pisze o zdrowiu kobiety, o wiele mniej o zdrowiu mężczyzny. Z czego to wynika?

Kobieta jest wdzięcznym podmiotem medycyny, a mężczyzna niewdzięcznym. Kobieta ma instynkt społeczny. W tym również instynkt konsultacji, rozmów. Kobiety mają wielką umiejętność rozmowy z drugą koleżanką, z lekarzem, mają wątpliwości co do swojego ciała. Są nim głęboko zainteresowane. Wynika to z instynktu biologicznego, odpowiedzialności za ciążę, za wychowanie dziecka – przynajmniej w pierwszych okresach. Nie można sobie wyobrazić karmiącego ojca. Chociaż, te tendencje ulegają zachwianiu. Nowoczesne małżeństwa zakładają, że na urlop macierzyński może pójść również ojciec i spełnia rolę „butelkową.”

Z kolei mężczyzna nie jest zainteresowany funkcjonowaniem swojego organizmu. Jest zainteresowany bardziej celem życiowym. Nie lubi konsultować się z lekarzem. Nie pamięta, co lekarz do niego mówi, dlatego rozmawiam zawsze z parą małżeńską. Kobieta musi być obecna – bo dawkuje mu leki, dba o regularne badania. Kochająca kobieta zmusza go do uczestniczenia w obsłudze lekarskiej. Kobieta warunkuje również dobrą atmosferę rozmowy w gabinecie. Lepiej rozumie, potrafi postępować systematycznie wg. zaleceń. Mężczyzna musi być przez nią wspomagany i kierowany.


I to kobiety przyprowadzają swoich mężczyzn?

Tak, bardzo często. Albo mężczyźni są pod presją – Masz tam pójść. Najgorzej kobieta zrobi, jeśli powie Ty się lecz! To oznacza, że jest do niczego. To jest synonim – jesteś chory... może na mózg. Takie powiedzenie jest rodzajem deprecjacji. Mężczyzna nie znosi mówienia - Ty się musisz leczyć. Lepiej po prostu przyprowadzić go, posadzić przed lekarzem. I lekarz też musi bardzo dobrze rozumieć, że ma do czynienia z niezwykle wrażliwą naturą. Bardziej wrażliwą jeżeli chodzi o sprawy zdrowia niż kobieta.


Czy mężczyźni są bardzo spięci w trakcie wizyty?

Niekoniecznie, chociaż trudno to rozpoznać, bo z reguły nic nie mówią. Żeby uzyskać kontakt z parą, najpierw muszę rozmawiać z żoną, potem zaczynam jego wciągać. Poza tym mężczyzna jeden do drugiego nie budzą zaufania – jesteśmy jednak walczącymi zwierzętami. Wprowadziłem kobiety do serwisu andrologicznego, żeby ułatwić kontakt. Pozornie powinno być gorzej – bo mężczyzna się kobiecie nie zwierzy. Ale w praktyce mężczyzni zaczynają lekarkę traktować jak siostrę, albo jak matkę, jeśli jest odpowiednia różnica wieku. Zastosowaliśmy strategię odwrotną niż wszyscy myśleli. Żeby rozmawiać z mężczyzną trzeba przełamać barierę między samcami.


Dlaczego ginekologia rozwinęła się bardziej niż andrologia?

Wynika to z charakteru męskiego...

Medycyna zapobiegawcza dla mężczyzn nie jest rozumiana przez środowisko lekarskie. Sam fakt, że udało się otworzyć katedrę andrologii i endokrynologii płodności na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi wymagał intensywnego pokazywania dorobku, jego oryginalności pokazywania, że to jest potrzebne.

My, przedstawiciele andrologii, przyjęlibyśmy się równie dobrze jak ginekologia, gdybyśmy przyjęli algorytmy ginekologiczne – np. będziemy szukać zaburzeń miesiączkowania. No, nie mamy zaburzeń miesiączkowania, nie będziemy szkuać zaburzeń płodności, mimo że mamy dzieci. Nie mamy takich zaburzeń płodności – nie zbadamy nasienia wszystkich panów w Łodzi. Takie badanie nie przejdzie. To ma ograniczenia etyczne. I nie każdy pan będzie prezentował swoją intymność, tak jak kobiety. Kobiety identyfikują się ze swoimi narządami płciowymi. Mężczyźni nie, uważają, że ich narządy płciowe są ich „partnerami” do pomocy przy seksie. Kobiety natomiast uważają, że ich narządy płciowe wewnętrzne są nimi.


Skąd to się bierze?

Z biologii, kobieta jest zintegrowaną jednostką. Mężczyzna jest zdezintegrowany. Mężczyzna walczy o cel życiowy, który jest celem odległym – zewnętrznym. Kobiety koncentrują się na sobie. Na znalezieniu siebie w środowisku. Dlatego, nie są tak podatne na działania polityczne. Ponieważ działania polityczne są zewnętrzne i siłowe. A do tego potrzebny jest temperament, testosteron, agresja i połączone z tym libido.


Czy w innych krajach andrologia jest bardziej rozwinięta?

Tak, np. w Niemczech USA, Francja


Dlaczego?

Ludzie nie rozumieją problemu. Mężczyzna i tak jest ważnym podmiotem medycyny, bo częściej choruje np. na zawały.

Poza tym, kiedy pojawiło się zapłodnienie w szkle – męski rozród przestał być ważny. Teraz potrzebny jest tylko jeden plemnik i jajeczko. Wszyscy upatrują rozwiązania problemów płodności w in vitro.


Czyli zapłodnienie w szkle stało się przeszkodą w rozwoju andrologii?

Tak. Ja jestem za refundacją. Ale uważam, że opinia publiczna musi się wreszcie dowiedzieć, że zapłodnienie in vitro nie jest ani pierwszą, ani drugą, ani nawet trzecią linią postępowania przy niepłodnej parze. Mając tysiące pacjentów rocznie na in vitro kierujemy 2-3 pary!



prof. zw. dr hab. n. med. Krzysztof Kula jest kierownikiem Katedry i kierownikiem zakładu Andrologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Jest specjalistą chorób wewnętrznych, specjalistą andrologiem (certyfikat Europejskiej Akademii Andrologii),

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.