W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




Brak ojców - rozmowa z Dawidem Blankenhornem
09.05.2007.
ImageGdybyśmy jako społeczeństwo nie akceptowali braku ojców, inny byłby nasz stosunek do rozwodów lub decydowania się na dzieci przez samotne matki. W naszej polityce społecznej, w programach telewizyjnych i mediach wyrażamy akceptację dla tego trendu lub zachowujemy się biernie. Ostatnio trochę zaczyna się to zmieniać, ponieważ wraz z dorastaniem nowej generacji ludzie coraz wyraźniej dostrzegają zgubne konsekwencje braku ojców - zarówno dla społeczeństwa, jak i dla jednostek. Myślę jednak, że nadal podążamy w złym kierunku.

Bez ojców

Z Dawidem Blankenhornem, założycielem i prezesem Institute for American Values, autorem głośniej książki Fatherless America (Ameryka bez ojców), rozmawia Irena Koźmińska


   Irena Koźmińska: Uczynił pan brak ojców głównym tematem książki. Czy to niepokojące zjawisko?


   Dawid Blankenhorn: W USA 40% dzieci dorasta w domach bez ojców. Wiele, jeśli nie większość, dzisiejszych problemów społecznych - od przemocy domowej, zaniedbywania dzieci, ich seksualnego wykorzystywania, po ciążę u nastolatek i przestępczość młodocianych - wiąże się w sposób nierozerwalny z nieobecnością ojców w życiu dzieci. Dawniej głównym powodem braku ojców była śmierć. Dzisiaj, dzięki postępom medycyny, większość dzieci w momencie ukończenia 18 roku życia posiada oboje żyjących rodziców, natomiast coraz więcej ojców opuszcza swe rodziny. Z psychologicznego punktu widzenia dla dziecka jest to znacznie gorsza sytuacja niż wtedy, gdy ojciec umiera.


   Dlaczego?


   Kiedy rodzic umiera, dziecko doświadcza głębokiego smutku i uczucia straty, kiedy natomiast ojciec opuszcza rodzinę, doznaje ono niepokoju i popada w samooskarżanie się - Pewnie zrobiłem coś złego, skoro mój tatuś mnie nie kocha i nie mieszka już ze mną. Zaczyna czuć, że jest gorsze, że jest z nim coś nie w porządku, skoro nie było warte miłości swego ojca. To staje się dla niego niszczące.


   Co traci dziecko, które wyrasta bez ojca?


   Poczucie bezpieczeństwa, szansę na łatwiejszy życiowy start, możliwość lepszej edukacji... Szczególnie poważne są konsekwencje psychologiczne. Takie dziecko jest pozbawione fundamentu swojej tożsamości - czegoś bardzo podstawowego. Kim jestem? Skąd się wziąłem? Kto się mną będzie opiekował? Małe dzieci przychodzą do matek - Gdzie jest mój tatuś? To jest głęboka pierwotna potrzeba - chcą wiedzieć, kim jest ich drugi rodzic. Jeśli więc pozbawia się dziecko ojca, uszczupla się o połowę nie tylko podstawowe źródło jego ludzkiej tożsamości, ale i źródło miłości. Dla dziewcząt ojciec jest pierwszym mężczyzną ich życia. Czy w przyszłości dziewczyna będzie czuła się dobrze i pewnie jako kobieta, w dużej mierze zależy od tego, czy ojciec obdarzył ją miłością. Córki bez ojców często podejmują wczesne kontakty seksualne, posiadają nieślubne dzieci i rozwodzą się, o ile w ogóle wyjdą za mąż.


   Dziewczyna taka szuka zbyt wcześnie męskiej aprobaty....


   Szuka tego, czego nie dostała od ojca.


   A jak brak ojca wpływa na chłopców? Czy zjawisko homoseksualizmu może być z tym związane?


   Tak dość powszechnie uważało środowisko naukowe. Ale obecnie to temat tabu. Nikt nie może tego powiedzieć bez narażenia się na gwałtowny atak. Dla chłopca czymś najbardziej podstawowym jest pytanie - co to znaczy, że jestem rodzaju męskiego? Ojciec jest najważniejszą osobą, która pomaga synowi to zrozumieć. Jeśli go brakuje, chłopiec poszukuje odpowiedzi na to pytanie gdzie indziej - w grupie rówieśników i we wszystkich innych miejscach, nierzadko złych. Może wtedy wchłonąć to, co dziś jest postrzegane jako stereotyp męskości. Natomiast ojciec - poprzez własny przykład - może przekazać mu ideę, że bycie silnym mężczyzną oznacza opiekę nad słabszymi i ich obronę, branie pod uwagę potrzeb innych ludzi i traktowanie ich z szacunkiem.


   W swojej książce powołuje się Pan na badania polskiego antropologa, Bronisława Malinowskiego, nad ojcostwem jako czynnikiem tworzącym ludzką cywilizację.


   Malinowski dokonał świetnego odkrycia, które nazwał zasadą legitymizacji. Otóż wspólną cechą kultur jest wysiłek społeczeństwa, by rodzic uznawał własne potomstwo. Społeczeństwo przekazuje zasadę, że każde dziecko ma moralnie i legalnie odpowiedzialnego ojca. Że ojciec uznaje swoje dziecko i jest zobowiązany do pomocy matce w opiece nad nim i w jego wychowaniu. Nie tylko gwarantuje biologiczne przetrwanie potomstwa, ale zapewnia, że dziecko staje się osobą z określonym charakterem - przygotowuje je do życia.


   Czy matki nie uczą dzieci, jak żyć?


   Oczywiście też. Matki i ojcowie uzupełniają się. Kiedy pracują razem jak zgrany zespół, dziecko otrzymuje wszystko, czego potrzebuje. Jeśli jednak brakuje jednego z rodziców, dziecko na tym traci. Mniej wkładu ze strony ojca oznacza mniej matczynej opieki, bowiem samotna matka jest przepracowana, zestresowana i w dodatku może być zajęta szukaniem partnera. Tak więc kiedy odchodzi ojciec, dziecko zaczyna odczuwać stratę matki.


   Jednym z powodów braku ojców w życiu dzieci są rozwody. Coraz częściej słyszy się głosy, że rozwody mają mnóstwo dobrych stron.


   To oczywiste bzdury, które mają poprawić samopoczucie dorosłych, ale absolutnie nie odzwierciedlają rzeczywistości. W wypadku większości rozwodów jest wiele konfliktów, goryczy i poczucia zdrady, obopólne oskarżanie się, nieumiejętność współpracy, powtórne małżeństwa albo wyjazd jednego z rodziców do innego miasta. To wszystko niszczy psychikę dziecka. Czuje się ono opuszczone i zdradzone. Wali się cały jego świat. Chłopcy odreagowują to bardzo często agresją, dziewczęta popadają w depresję i uważają, że nie są warte miłości. Dzieci często mają kłopoty w szkole, narkotyzują się, piją, trafiają do gangów lub sekt albo mają jeszcze inne problemy.


   Często ojcowie żyją pod jednym dachem z dziećmi, ale nie angażują się w ich życie...


   Jeżeli ojciec mieszka w domu, ale nie nawiązuje bliskich więzi ze swym dzieckiem, nie poświęca mu uwagi i nie okazuje miłości, konsekwencje psychologiczne dla dziecka są równie złe jak wtedy, gdy ojciec opuszcza dom.


   Czy ojców tworzy biologia czy kultura?


   Jedną rzeczą, którą możemy przewidzieć, kiedy rodzą się chłopcy, jest to, że będą płodzić dzieci. Jednak to, jak zachowają się po poczęciu dziecka, jest bardziej efektem kultury i zależy przede wszystkim od sposobu, w jaki społeczeństwo informuje ich, co znaczy być mężczyzną i ojcem. Kiedy społeczeństwo daje sygnał: nic nas to nie obchodzi, jak postępujecie wobec swoich dzieci, większość matek zostaje, natomiast wielu ojców odchodzi. To wielka strata dla mężczyzn.


   W jaki sposób społeczeństwo sygnalizuje swój brak zainteresowania ojcostwem?


   Gdybyśmy jako społeczeństwo nie akceptowali braku ojców, inny byłby nasz stosunek do rozwodów lub decydowania się na dzieci przez samotne matki. W naszej polityce społecznej, w programach telewizyjnych i mediach wyrażamy akceptację dla tego trendu lub zachowujemy się biernie. Ostatnio trochę zaczyna się to zmieniać, ponieważ wraz z dorastaniem nowej generacji ludzie coraz wyraźniej dostrzegają zgubne konsekwencje braku ojców - zarówno dla społeczeństwa, jak i dla jednostek. Myślę jednak, że nadal podążamy w złym kierunku.


   Ten kierunek wyznacza m.in. masowa kultura. Trudno doszukać się w niej wzorów odpowiedzialnego ojcostwa.


   Co gorsza, mężczyźni zachęcani są do postępowania zgodnie ze stereotypem: jestem silnym facetem, ponieważ mogę cię sponiewierać, mogę zarobić więcej pieniędzy, mogę mieć więcej kobiet niż ty. To bardzo prymitywny, niemal biologiczny sposób rozumowania. Widzimy to choćby w filmach, gdzie w centrum uwagi znajduje się bohater, który traktuje kobiety jako obiekty seksualne i walczy z innymi mężczyznami. I taki właśnie tworzy się kod zachowania młodych mężczyzn na ulicach naszych miast. Cała idea bazuje na przemocy, drapieżności i rywalizacji. Młodzi chłopcy nie są nauczani przez dom, otoczenie, religię, że ta koncepcja męskości jest fałszywa.


   Co sprawiło, że tak właśnie ukształtował się dzisiejszy wizerunek "prawdziwego mężczyzny"?


   To jest część tego, co nazywamy filozofią Playboya i co zaczęło się w latach 50. - swoboda seksualna dla mężczyzn. W USA, i większości krajów rozwiniętych, ludzie stali się tak zamożni, że odeszli od religii. Bogaci zamieniają wiarę w Boga i wartości moralne na wiarę w pieniądz. Kiedy społeczeństwo staje się bogatsze, jedną z konsekwencji może być to, że rodzina staje się słabsza. Mamy coraz więcej wolności osobistej, powstają filozofie, które nie przywiązują wagi do zobowiązań rodzinnych, stajemy się społeczeństwem coraz bardziej nastawionym na indywidualizm. Obowiązującą zasadą jest: jestem najważniejszy.


   Nikt nie chce się poświęcić dla innych?


   Ani dla żadnej moralnej idei, ważniejszej niż własne "ja". Ale to jest złudne, ponieważ ludzie hołdujący tej ideologii wcale nie znajdują szczęścia. Pozostają samotni, bez rodziny, bez przyjaciół. Zapytałem kiedyś znanego psychologa, co dzieje się w późniejszym wieku z ojcami, którzy nigdy nie poznali swoich dzieci. Co czują na starość? Powiedział: "No cóż, właściwie nie bardzo wiemy, ponieważ większość z nich dość młodo umiera. Nie dbają o siebie, nie odżywiają się prawidłowo, nie mają bliskich i ciepłych kontaktów. Wielu trafia do więzienia". Nie jest to zatem mądra strategia mężczyzn, nawet jeśli chełpią się wieloma zdobyczami seksualnymi w młodości. Niestety dla wielu z nich jest to jedyny dostępny sposób udowodnienia, że są mężczyznami, ponieważ nie nauczono ich niczego innego.


   Dlaczego mężczyźni tak bardzo potrzebują udowadniać swą męskość? I czemu czynią to poprzez przemoc, seks i dominację?


   Myślę, iż bardzo wielu z nich niewłaściwie pojmuje męskość. Dla mężczyzn jest ona czymś bardzo kłopotliwym i towarzyszy temu sporo niepokoju odnośnie własnej tożsamości płciowej. Ta niepewność wywołuje potrzebę ciągłego "sprawdzania się". Niestety, wielu chłopców otrzymuje od społeczeństwa, a nierzadko od własnych ojców, przekaz, że bicie żony dowodzi ich siły. Przemoc jest dla mężczyzn pociągająca, ponieważ mają oni naturalną skłonność do agresji. Jeżeli więc społeczeństwo nie wspiera pożądanego wizerunku mężczyzny i ojca, to rozwija się tylko ta prymitywna strona męskiej tożsamości. Zawsze potrzebny jest społeczny przekaz, że egoizm, brak odpowiedzialności i przemoc to nie jest właściwy sposób ekspresji męskości. W istocie mężczyznom bliska jest postawa, która obejmuje opiekuńczość, dbanie o rodzinę, obronę słabszych, poświęcanie się dla innych. Chodzi więc o to, abyśmy uczyli ich takiego pojmowania siebie samych i aby ta część męskiej natury przebiła się na powierzchnię.


Czytaj całość w niebieskiej linii


   Wywiad został przeprowadzony na potrzeby konferencji "Jak kochać dziecko- nowe odkrycia psychologii", którą w 1999 r. zorganizowała Fundacja ABC XXI-Program Zdrowia Emocjonalnego.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.