W Stronę Ojca i no co ty Tato
Kobieta i mężczyzna. Granice otwartości. Granice przemocy.
01.04.2007.

Temat, który we mnie wciąż odzywa się i wybrzmiewa refleksjami, którego różnych wymiarów doświadczam (w pracy mediatora rodzinnego, wspierając ludzi w rozwiązywaniu konfliktów małżeńskich, rozwodowych, o kontakty z dziećmi po rozwodzie itd.), jest walka kobiet i mężczyzn. Droga do coraz większego, coraz bardziej destrukcyjnego oddzielenia aspektu żeńskiego od męskiego. Im wyraźniej widzę antagonizmy, niechęć, nienawiść wkradającą się we wzajemne relacje kobiet i mężczyzn, tym bardziej myślę o tym, w jaki sposób pomóc związkom wracać do jedności, do odradzania wymiaru miłości, do podejmowania działań w tym kierunku. (...)


Z uroczystości rozpoczęcia kampanii „Kochać zbyt mocno” mam też takie refleksje, że (...) ani jedno słowo nie padło o tym, że mężczyźni też doświadczają w związkach przemocy psychicznej (a niejednokrotnie też fizycznej) ze strony kobiet oraz o tym, że tymi mężczyznami, którzy są sprawcami przemocy psychicznej, też warto byłoby się zająć i pomóc im.
Tymczasem...

Kobiety coraz częściej łączą się razem przeciwko mężczyznom, jednoczą swoje siły, aby niszczyć aspekt męski...

 

Mężczyźni coraz częściej łączą się razem przeciwko kobietom, jednoczą swoje siły, aby niszczyć aspekt żeński...

W dniu 8 marca 2007r. w Dzień Kobiet uczestniczyłam w Ambasadzie Kanadyjskiej w spotkaniu z Rosalind B. Penfold - autorką książki "Kochać zbyt mocno". Jest to książka autobiograficzna o przemocy psychicznej mężczyzny wobec kobiety w małżeństwie. Jej promocja w Dzień Kobiet rozpoczęła kampanię społeczną „Kochać zbyt mocno”, która będzie trwała do końca 2007 roku. Organizuje ją Wydawnictwo "Nowa Proza" i Stowarzyszenie na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Celem kampanii jest pokazanie, na czym polega przemoc psychiczna w rodzinach i ułatwienie nieświadomym kobietom zidentyfikowania tych sytuacji, w których są one poddawane tego typu przemocy



Cel akcji jest szczytny i ważny, gdyż wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ulega przemocy, że daje na nią przyzwolenie drugiej stronie. A osobom skłonnym do krzywdzenia innych pozwoli zyskać świadomość z konsekwencji swoich działań. Książka jest ciekawa - sugestywna i prosta w formie, co daje gwarancję, że dotrze i przemówi do wielu z nas, nie tylko kobiet i to tzw. „świadomych intelektualistek”.

 Rosalind B. Penfold stworzyła rodzaj komiksu - zbudowała swoją opowieść z rysunków pokazujących sytuacje, w których w jej życiu miały miejsce zachowania uzależniające, zniewalające, świadczące o przemocy ze strony męża i jej uległości wobec jego manipulacji. Ten związek trwał 10 lat. Przekaz jest sugestywny, jasny i przejrzysty - książka pokazuje kolejne etapy zniewolenia kobiety oraz zachowania całej rodziny, łącznie ze skutkami podjętych działań. Niewątpliwie będzie niosła pomoc wielu kobietom.

Ponieważ zjawisko to nie dotyczy wyłącznie kobiet, zachęcam też mężczyzn doświadczających przemocy ze strony kobiet, aby zgłaszali się po pomoc, aby mówili otwarcie o swoich przeżyciach, aby nie udawali przed całym światem i przed sobą samym, że są silni i że ten problem ich nie dotyczy.

Inauguracja kampanii „Kochać zbyt mocno” uświadamia mi po raz kolejny, jak ważne jest ustalanie granic i szanowanie ich, aby wzajemne relacje w związku kobiety i mężczyzny były udane. Kochać zbyt mocno, to według mnie kochać bez granic, bez szacunku dla własnych granic i granic partnera, dla inności. To ulegać, to zgadzać się na wszystko, to nie wyrażać swoich uczuć i potrzeb... Zdrowa relacja kobiety i mężczyzny potrzebuje w niektórych sytuacjach wyrażenia złości, niechęci, czy nawet dezaprobaty, jako sił pozwalających zachować dystans i żywotność związku. Jeśli ktoś w relacjach z drugą osobą chroni swoich granic, pozwala w ten sposób partnerowi poznać swoje potrzeby, zrozumieć je, zaakceptować, a często też zaspokoić. Jeśli tych granic nie ma jasno określonych, partner nie wie, czego może się spodziewać, jakie są oczekiwania drugiej strony i do jakiego stopnia może realizować wyłącznie własne potrzeby. Niezbędny jest szacunek wobec odmienności drugiego człowieka. Każdy bowiem inaczej ustala swoje granice i reaguje na zranienia. W dojrzałym związku kobiety i mężczyzny na pewno dzieje się tak, że często zacierają się indywidualne granice, gdy miłość jednoczy partnerów.

Myślę, że kampania „Kochać zbyt mocno” uświadomi wielu kobietom i mężczyznom, że warto pamiętać o granicach własnej godności, własnego świata, własnego prawa do indywidualności, którego bez naszej zgody nie może nikt naruszać. I ustanawiać takie prawo dla obydwu partnerów. Warto kobietom uświadamiać, iż mogą w związku z mężczyzną, ustalać własne terytorium, na które nikt nie powinien wchodzić „z butami”, nawet w imię miłości. W dzisiejszych czasach niewątpliwie kobietom potrzebne jest odrodzenie w nich samych, we własnej kobiecości oraz zrozumienie mężczyzn dla takiej postawy, w której kobieta stanowi odrębność, inność , a nie jest tylko „słabszym mężczyzną”.

Idea uwspólnienia, dążenia do jedności w małżeństwie jest piękna, ale ważne, aby kobieta i mężczyzna rozumieli ją tak samo i mieli takie samo prawo do ustalania oraz szanowania własnych granic. Nie jest to z pewnością przykład dążenia do jedności w miłości, gdy mężczyźni „uwspólniają” na zasadzie „moje potrzeby stają się twoimi - w konsekwencji naszymi”. Wtedy kobieta rezygnuje z siebie, ze swojego świata, ze swojej inności, odrębności, która powinna być przez nią wnoszona do związku jako dar dla mężczyzny. Mężczyzna ogranicza w ten sposób partnerkę, ale kobieta ogranicza też mężczyznę, bo pozbawia go aspektu kobiecego, który dla niego jest możliwością rozwoju. Współcześni mężczyźni, na ogół, nie są otwarci na budowanie partnerskich związków. Ale nie dlatego, że nie chcą ich tworzyć, tylko dlatego, że nie wiedzą, jak one powinny wyglądać i jak to zrobić w praktyce. Miłość, partnerstwo to wielka sztuka, a nikt nie uczy nas, jak kochać, szanując wolność drugiej osoby. Kobiety nie stawiają barier i nie są dla mężczyzn partnerami, ale mężczyźni też nie chcą partnerstwa, bo tak jest im łatwiej i wygodniej funkcjonować. Kobiety poddają się więc manipulacjom i same też manipulują, bo myślą że to jedyna droga porozumienia z mężczyzną i utrzymania trwałego związku. A mężczyźni nie zechcą się zmieniać do czasu, kiedy nie usłyszą od kobiet asertywnego „stop”, kiedy nie dotrze do nich wyraźny sygnał, że coś jest nie tak, że gdzieś zaburzona jest harmonia i bezpieczeństwo w związku.

Z uroczystości rozpoczęcia kampanii „Kochać zbyt mocno” mam też takie refleksje, że choć podczas promocji książki Rosalind B. Penfold w Ambasadzie Kanadyjskiej głównie mężczyźni wypowiadali się o losie kobiet (wystąpienia mieli: Luis Alarcon Arias - Prezes "Niebieskiej Linii" oraz Krzysztof Brzózka - dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych), to ani jedno słowo nie padło o tym, że mężczyźni też doświadczają w związkach przemocy psychicznej (a niejednokrotnie też fizycznej) ze strony kobiet oraz o tym, że tymi mężczyznami, którzy są sprawcami przemocy psychicznej, też warto byłoby się zająć i pomóc im. Ze względu na to, iż jako mediator w swojej pracy nie mogę przyjmować perspektywy ani jednej, ani drugiej strony, zwykle, gdy jakiś problem naświetlany jest tylko jednostronnie, zaraz zastanawiam się, jak to wygląda od drugiej strony... Podczas spotkania rozpoczynającego kampanię „Kochać zbyt mocno” zaczęłam więc w kuluarach rozmawiać z mężczyznami (z dziennikarzami, z wydawcami książek itp.) na temat przemocy psychicznej w związkach kobiet i mężczyzn. Moi rozmówcy koncentrowali się na tym, jakimi to potworami są niektórzy mężczyźni, jakby pocieszając się tym, że oni są wolni od tego problemu. Zaczęłam więc pytać się ich, czy sami mogą powiedzieć o sobie, że nigdy nie stosują przemocy, że w każdej sytuacji uwzględniają również potrzeby swoich żon i nie manipulują dla uzyskania doraźnych korzyści. Niektórzy mężczyźni trochę bardziej refleksyjnie potraktowali te pytania i stwierdzali, że czasem są takie sytuacje, iż musi być tak jak oni chcą, a zdanie żony się nie liczy... Były to już bardziej świadome stwierdzenia. Ale i tak mężczyźni, z którymi podjęłam ten temat, uważali się za lepszych od tych, o których opowiada Rosalind B. Penfold, czyli od tych „przemocowych potworów”, których właściwie należałoby eliminować ze społeczeństwa. Po raz kolejny pomyślałam sobie wtedy, jak łatwo jest nam osądzać, oskarżać oraz opowiadać się za ukaraniem winnego i wykluczeniem go ze społeczności.

Jako mediatorowi, który widzi obie strony w konflikcie, a uczucia i potrzeby każdej ze stron są dla niego jednakowo ważne, ciężko mi się słuchało tych "znawców" męskiej i kobiecej natury. Wiem przecież z różnych ludzkich życiowych historii, a także z własnego doświadczenia, że czasem zachowania przemocowe ujawniają się wcale nie dlatego, że człowiek jest z gruntu zły. Wdzierają się, gdy konkretna relacja z taką a nie inną osobą, prezentującą takie a nie inne zachowania (na ogół uległe, bez stawiania granic), wyzwala zachowania nacechowane przemocą, będące ścieżką na skróty do osiągnięcia celu. I nie zawsze to mężczyzna jest „przemocowcem”. Znam takie małżeństwa, gdzie mężczyzna w większości sytuacji jest uległy, a kobieta nieświadomie, czy świadomie to wykorzystuje, ujawniając syndrom sprawcy i dręcząc ofiarę. Zachowania przemocowe nie zawsze są jednoznacznie oczywiste w odniesieniu do konkretnej osoby. Często tak bywa, że ofiara łatwo może wejść w rolę sprawcy, a sprawca - w rolę ofiary, gdy trafią na „odpowiedni” rodzaj reakcji ze strony partnera. Zjawisko jest złożone i zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od tego, co się ujawnia w konkretnej relacji akurat tej kobiety z tym mężczyzną. Często jest tak, że nieświadomie wybiera się takich partnerów, w związkach z którymi „z uporem maniaka” odtwarza się te destrukcyjne schematy do momentu, kiedy ktoś nie powie „stop”, kiedy partnerzy sobie ich nie uświadomią i nie zaczną wspólnej pracy w kierunku, aby te nawyki zmieniać.

Okazało się, że dla niektórych mężczyzn w Dzień Kobiet szokujące były moje wypowiedzi, że choć jestem przedstawicielką kobiet (i kobietą, która przeżyła odejście męża i własny rozwód) nie ma we mnie potępienia dla tych „męskich potworów”, którzy intencjonalnie dręczą słabe „kobietki”, bo to lubią. Myślę, że gdyby obydwie strony takiego uwikłania uzyskały w odpowiednim momencie specjalistyczną pomoc, która pozwoliłaby im skupić się na problemie, uświadomieniu go i wspólnej pracy nad zmianami, może miłość w związkach kobiet i mężczyzn zaczęłaby się odradzać...

W przypadkach wieloletniej przemocy domowej, podobnych jak historia Rosalind B. Penfold, role ofiary i tyrana są tak silnie utrwalone i wzmocnione, że mediator nie może pomóc w pokonaniu tej nierównowagi. Mediacji w takich sprawach nie podejmuje się. Alternatywą jest rozstanie, wyjście z uwikłania, decyzja osoby dręczonej o odejściu, odbudowanie siebie na nowo przy wsparciu terapeutycznym, trosce i opiece ze strony osób bliskich, przyjaciół.



Alicja Krata

Mediator

Alicja Krata.

Mediator w Ośrodku Mediacji i Dialogu Kancelarii Prawniczej „Patrimonium” w Warszawie. Od 1998r. prowadzi mediacje w konfliktach rodzinnych, społecznych, gospodarczych, karnych, szkolnych. Jest członkiem Polskiego Centrum Mediacji i członkiem-założycielem Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych. Prowadzi zajęcia z mediacji dla studentów Wydziału Prawa i Administracji UW oraz studentów studiów podyplomowych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Jest autorką publikacji dotyczących mediacji („Edukacja Prawnicza”, „Temidium”, „Mediator”, „Biblioteka Analiz”). Prowadzi szkolenia z mediacji rodzinnych jako rekomendowany trener SMR oraz superwizje pracy mediatorów - stażystów. Jest członkiem Rady ds. Szkoleń i Rozwoju Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych (www.smr.org.pl). Prowadzi szkolenia z zakresu komunikacji, rozwiązywania konfliktów, mediacji oraz warsztaty dla par w konflikcie.


Ośrodek Mediacji i Dialogu Kancelarii Prawniczej „Patrimonium”

ul. Mazowiecka 2/4, 00-048 Warszawa

tel. 609 537 807

www.patrimonium.com.pl

e-mail: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


22.11.2017.