W Stronę Ojca i no co ty Tato

Polecamy

Zamów nasz biuletyn




Wielce skupiony nad arcytrudnym zadaniem odgrzania obiadu...
25.02.2007.

Wielce skupiony nad arcytrudnym zadaniem odgrzania obiadu, nie zauważyłem, że Mały poszedł za potrzebą i... nie zdążył. Temat bieżącego obiadu został zawieszony na czas usunięcia poprzedniego.

Drodzy Czytelnicy, zapraszam Was do przesyłania swoich, lub zasłyszanych, dramatycznych lub komicznych doświadczeń z dziećmi. Najciekawsze opublikujemy!

Pewnego razu musiałem wziąć podopiecznego do swojego domu. Z pozoru nic nadzwyczajnego. Ot, zająć się niezwyczajnym 4-latkiem. Kiedy tylko weszliśmy do mieszkania, okazało się, że mieszkam w lokalu „nieprzyjaznym dziecku.” Nie oznacza to, że się nie spodobał, wręcz przeciwnie. Mały był zachwycony, wkoło mnóstwo rzeczy, które można popsuć, a na dodatek wszystko w zasięgu ręki. Cóż może być przyjemniejszego niż pstrykanie w membranę głośnika? Ledwie się zorientowałem, a mały dorwał bezbarwny lakier w sprayu - wspaniała grzechotka, nieprawdaż? Ciekawe, ile czasu potrzebowałby, żeby odkryć, że można tym psikać? Myślę, że szybko opanowałby również sztukę miotania ognia. W ostatniej chwili, zwinąłem mu sprzed nosa pudełko od zapałek. Widać było, że mam do czynienia z fachowcem. Dokładnie wiedział do czego służą i jak zapalać ogień. Z kuchenką gazową nie było problemów, bo zawór gazu mam pod ręką i nawet udało mi się go zakręcić, tak, że mały go nie zauważył. Więc nie wzruszyłem się zbytnio odkręcaniem kurków. Pomijam, tak trywialne zabawy, jak zapalanie i gaszenie światła, włączanie i wyłączanie radia, lampki nocnej itd. W trakcie spaceru przezornie trzymałem Małego za rękę. Tym razem nie było okazji do ćwiczenia refleksu, połączonego ze sprintem.

Wielce skupiony nad arcytrudnym zadaniem – odgrzania obiadu, nie zauważyłem, że (mało komunikatywny skądinąd) Mały poszedł za potrzebą i... nie zdążył. Temat bieżącego obiadu został zawieszony na czas usunięcia poprzedniego. Poszło to nadzwyczaj sprawnie i już po chwili odświeżony i przebrany zasiadł do obiadu. Dalej poszło z górki, jeśli nie liczyć, że samo jedzenie zajęło mu godzinę lekcyjną. Najtrudniejsze w tym wszystkim było to, że musiałem jednocześnie gotować, pilnować małego i w międzyczasie zjeść.

Na sam koniec, Mały znalazł sobie nowe mieszkanie – w krainie wieszaków. Nie wiem nic, o tym, żeby kryło się tam jakieś przejście do innej krainy. Ale to wcale nie wykluczone – bo wcale nie miał ochoty stamtąd wracać.

Teraz patrzę z podziwem na ludzi, pewnie w większości kobiety, które potrafią robić to wszystko na raz, codziennie i może z całą gromadką dzieci.

Drodzy Czytelnicy, zapraszam Was do przesyłania swoich, lub zasłyszanych, dramatycznych lub komicznych doświadczeń z dziećmi. Najciekawsze opublikujemy!

A wiecie, ile różnych zastosowań ma silikon? Ja na szczęście nie dowiedziałem się tego...

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy potrzebna jest partia mężczyzn?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.