W Stronę Ojca i no co ty Tato
Nie dzielni twardziele
12.08.2009.
Czy policja dyskryminuje mężczyzn? Pytanie z pozoru niedorzeczne, ale tylko pozornie. Wie o tym niemal każdy mężczyzna, który w związku ze swoimi problemami rodzinnymi zwracał się o pomoc do policji. Dlaczego policjanci, głównie mężczyźni, w rażący sposób naruszają prawa i godność innych mężczyzn?

 
Odbiór społeczny działań policji jest pozytywny. Celem tego artykułu nie jest negowanie i dyskredytowanie  niewątpliwie pozytywnych aspektów działalności policji lecz zasygnalizowanie obszarów jej działania, w których jest ona postrzegana jednoznacznie negatywnie.  To często policjant jako pierwszy styka się z problemem w rodzinie i od niego zależy dalszy jej los. Niestety należy stwierdzić, że w rozwiązywaniu tzw. problemów rodzinnych policja nie sprawdza się całkowicie i często swym postępowaniem doprowadza do eskalacji konfliktu. Do rodziny podchodzi nie jako do bardzo delikatnego organizmu, w którym panują złożone relacje, ale jak do grupy przestępczej, w której jeśli wstąpi konflikt, to winnym uznaje najczęściej mężczyznę.

Do Stowarzyszenia na Rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa zgłasza się wielu mężczyzn i prawie wszyscy mają złe lub bardzo złe doświadczenia w kontaktach z policją. Zwracają oni uwagę głównie na lekceważący stosunek funkcjonariuszy, brak empatii, arogancję, czy nawet odmowę wysłuchania. Mężczyźni ci zgłaszają głównie problemy rodzinne, związane z przemocą domową  czy kontaktami z dziećmi. Na tych płaszczyznach ujawnia się ogromna skala hipokryzji policji i dyskryminacji ze względu na płeć.

Problemy z jakimi idzie mężczyzna na policję można podzielić na dwie zasadnicze grupy.
Do pierwszej można zaliczyć problem kontaktów z dziećmi. Kiedy ojciec zjawia się na komisariacie z prawomocnym postanowieniem sądu regulującym jego kontakty z dzieckiem, z  prośbą o pomoc w umożliwieniu mu spotkania z nim, najczęściej słyszy od dyżurnego, że problemy rodzinne policji nie interesują, żeby poszedł do sądu itd. W najlepszym wypadku skazuje się go na wielogodzinne oczekiwanie na komisariacie na interwencję, tłumacząc to najczęściej tym, że „akurat nie ma wolnego patrolu”. Do rzadkości należą sytuacje kiedy interwencja odbywa się w przyzwoitym czasie, bez pokrętnych tłumaczeń i nakłaniania do odstąpienia od prośby o interwencję. Jeśli do niej dojdzie to najczęściej ogranicza się to do stwierdzenia, że drzwi nie zostały otworzone, że nikogo nie ma w domu lub, że dziecko nie chce iść do ojca. Tylko tyle można zrobić by zaspokoić „fanaberie” ojca, który chce zobaczyć dziecko.
Do częstych należą sytuacje kiedy matka z dzieckiem opuszcza dom rodzinny, nie informuje ojca o miejscu pobytu dziecka. Zupełnie zaskakujące, świadczące o niewiedzy, nieznajomości prawa i wręcz świadomej dyskryminacji są reakcje na zgłoszenie ojca, który informuje, bądź co bądź, o porwaniu lub zaginięciu dziecka. Trudno uwierzyć, ale często od policji można usłyszeć wtedy, że „matka ma prawo do takiego postępowania, bo prawa matki są większe niż ojca” [dosłowny cyt.]. 
Takie zgłoszenia ignorowane są nawet wtedy, gdy zgłaszający zeznaje, że matka nadużywa alkoholu lub jest niezrównoważona psychicznie.

Na drugim biegunie są sytuacje, kiedy opisanych powyżej czynów dopuści się mężczyzna. Przez policję jest on traktowany jako porywacz, a działania przeciwko niemu są ekspresowe i często zmierzają wprost do odebrania dziecka siła, bez oglądania się na traumę jaką ono przeżywa widząc ojca skutego kajdankami i powalonego na ziemię. Wtedy policja nie zawsze wykazuje się taką skrupulatnością i żąda od matki np. postanowienia sądu uprawniającego do takiego zachowania.

Druga grupa przejawów dyskryminacji mężczyzn to zjawisko przemocy domowej. Tu postępowanie policji można, z pełną odpowiedzialnością za te słowa, uznać wręcz za irracjonalne.
Nie wiadomo dlaczego policja wciąż hołduje mitowi, że sprawcami przemocy domowej są głównie mężczyźni. Niebieskie karty są zakładane często na podstawie widzimisię interweniujących policjantów. Jak wynika z relacji mężczyzn, którzy mają je założone nie są realizowane procedury wynikające z tego faktu, które mają na celu wyjaśnienie czy mamy do czynienia z przemocą czy z manipulacją. Policji wystarcza oświadczenie osoby podającej się za ofiarę, by osobę, którą wskazuje jako sprawcę wpisać tak w statystyki i odnotować wykrycie kolejnego „przestępcy”.
Nie wiadomo dlaczego policja potrafi założyć niebieską kartę mężczyźnie, który zgłasza, że jest ofiarą przemocy. Wciąż nie jest jasne jakich metod używa się w policji do sprawdzania czy nie ma ona do czynienia z manipulacją, czy nie są przy jej pomocy tworzone fałszywe dowody do spraw rodzinnych. Obowiązuje za to prosta zasada, że kiedy kobieta zgłasza przemoc domową to szybko realizuje się procedury, które mają finał w sądzie karnym. Mężczyzna, który pada  ofiarą oskarżenia, nie ma żadnych szans na wytłumaczenie swojej sytuacji. Dla policji jest on już przestępcą. Kiedy próbuje się tłumaczyć i przedstawić swoje stanowisko słyszy „pan nam nie będzie mówił co mamy robić”. Na nic zdają się tłumaczenia, że nie miała miejsca przemoc, nawet wtedy kiedy nie ma na to dowodów. Policja zwykle mówi wtedy: „to co? Pani tak sobie nas wezwała”. Otóż główny problem wezwań to są właśnie wezwania bezpodstawne, mające na celu uzyskanie korzystnej pozycji, na przykład w sprawach rodzinnych. Przed tą prawdą broni się policja jak może, nie dopuszczając do świadomości żadnych głosów, że tak w istocie może w wielu przypadkach być.
 
Kiedy mężczyzna zgłasza przemoc realizowane są procedury analogiczne jak w przypadku tych opisanych w kontaktach z dziećmi. Dodatkowo należy tu zwrócić uwagę  na często szyderczy wręcz stosunek policjantów do takiego mężczyzny, któremu daje się w sposób mniej lub bardziej wyszukany, że nim nie jest.

Zarówno sprawa kontaktów z dziećmi jak i przemocy domowej należy do tzw. spraw rodzinnych. W pierwszym przypadku policja unika jakiegokolwiek angażowania się, a w drugim wykazuje wielką gorliwość. Mało tego, w obu przypadkach inaczej traktuje mężczyznę, a inaczej kobietę , tak jakby przestępstwa popełniane przez kobiety były mniej szkodliwe. Na komisariatach w całym kraju ojciec zwracający się o pomoc w umożliwieniu mu  spotkania z dzieckiem słyszy: „to są sprawy rodzinne, a my się nimi nie zajmujemy”.

Postępowanie policji w sprawach związanych z tzw. przemocą domową nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Wciąż nie jest jasne, dlaczego w zasadzie nie są wykrywane przypadki przemocy psychicznej, albo są one świadomie ignorowane. Policja udaje, ze ich nie ma. Procedura postępowania w przypadkach zgłoszenia przemocy domowej przez kobietę jest często wręcz groteskowa. Policja jest wzywana do tzw. awantur domowych przez kobiety, które mają niemal pewność, że im się po prostu uwierzy, a ich relacje uznane będą za wiarygodne. Kobieta, której celem jest utrudnieni kontaktu ojca z dzieckiem, wzywa więc policję, która często zastaje zupełnie zaskoczonego taką wizytą mężczyznę, który jest poddawany rutynowej „obróbce”. Nie ma żadnych procedur, które weryfikowały by prawdziwość oskarżeń. Kobieta zgłaszająca przemoc może mieć wręcz stuprocentową przemoc, że jej słowa zostaną uznane za prawdziwe. Powstaje pytanie czy policja zdaje sobie sprawę ze skali manipulacji jakiej jest poddawana i co zamierza zrobić by przeciwdziałać temu zjawisku? Jakie obiektywne i naukowe metody oceny sytuacji rodziny podejrzanej o występowanie przemocy stosuje? Jak chroni osoby wskazywane jako sprawcy przed fałszywym oskarżeniem, które też jest przestępstwem?

Obecne postępowanie policjantów z rodzinami podejrzanymi o występowanie przemocy domowej polega na dodatkowym upokarzaniu mężczyznę, który został wskazany jako sprawca, ale wcale nie oznacza, że jest winny. Może warto zastanowić się nad takimi rozwiązaniami, które zmierzały by do łagodzenia konfliktów, pomocy rodzinie poprzez naprawę relacji w niej? Zakładanie rutynowo „niebieskich kart”, automatyczne traktowanie jako podejrzanego to krok ku rozpadowi rodziny, która może być tylko na „zakręcie”. Można na przykład zastąpić te czynności skierowaniem do poradni terapeutycznej, która zdecydowanie lepiej oceni sytuację rodziny niż funkcjonariusz w trakcie interwencji?

Zapewnienia funkcjonariuszy w mediach, którzy z troską na twarzach zapewniają o swym wielkim zaangażowaniu w walkę z przemocą w rodzinie, ma niewiele wspólnego z ich prawdziwym obrazem działalności. Sztampa, arogancja, stereotypy, brutalność i cynizm w stosunku do mężczyzn zbyt często towarzyszą policjantom w postępowaniach w tzw. sprawach rodzinnych, co uprawnia do stwierdzenia, że jest to instytucja, w której istnieje ogromna skala dyskryminacji mężczyzn.

Sławomir Mielnik

Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Co zmieniu nowelizacja KRiO?
 
Czy opieka wspólna po rozwodzie to dobre rozwiązanie dla dziecka?
 
Czy znasz nowy kodeks rodzinny?
 
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:

Odwiedza nas 1 gość
17.11.2017.