W Stronę Ojca i no co ty Tato
Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców
03.11.2008.
Temat małoletnich dzieci z rozbitych rodzin budzi spore zainteresowanie zarówno badaczy, jak i opinii publicznej. Inaczej jest z problemem Dorosłych Dzieci z Rozbitych Rodzin. Okazało się, że rozpad pierwotnej rodziny powoduje wiele problemów już w życiu dorosłym. Zazwyczaj pisze się o Dorosłych Dzieciach Rozwiedzionych Rodziców. Celowo piszę, tu o „Rozbitych Rodzinach”, a nie „rozwiedzionych rodzicach.” Wydaje mi się, że w takich przypadkach kluczowym problemem jest nie tyle sam rozwód rodziców, ile rozpad rodziny.
„Oczywista oczywistość”
Wiele problemów DDRR bierze się z  rozbicia „podstawowej komórki” społecznej, czyli ich rodziny, a nie z samego faktu rozwodu rodziców. Można sobie wyobrazić sytuację w której rodzic – wcześniej rozwiedziony, potem zakłada nową, szczęśliwą rodzinę. Też moglibyśmy wtedy mówić o dziecku rozwiedzionego rodzica, a przecież nie o tę sytuację chodzi.
Rodzina jest dla dziecka pierwotnym środowiskiem. I przez to jest ona dla niego „oczywistą oczywistością.” - tak jak dla wszystkich jest „oczywistą oczywistością” fakt, że chodzimy po ziemi. Gdyby jednak pewnego dnia okazało się, że jednak nie chodzimy po ziemi, bylibyśmy bardzo zdziwieni. Nagle to co było do tej pory podłogą zaczyna być sufitem, a to co było sufitem okazuje się ścianą. Z początku nie potrafilibyśmy się nawet odnaleźć w takiej rzeczywistości. Poza tym, wyszło by na to, że wszystko to, co do tej pory myśleliśmy o świecie jest nieaktualne.
Podobnie może być z rozpadem rodziny. Nagle „wujek” próbuje być tatą i przyprowadza ze sobą „nowego braciszka”, a tata staje się „łikendowym wujkiem” z „nową ciocią.”
A dziecko może tylko przyjąć te fakty do wiadomości. Właściwie nie ma innego wyjścia.

Błahe Zmiany
Po rozwodzie dziecko czekać może wiele zmian: zmiana miejsca zamieszkania, zmiana szkoły, przybycie nowego członka rodziny itd. Każda z tych pojedynczych zmian nie musi być problemem, kłopot w tym, że zwykle po rozstaniu te wszystkie zmiany występują naraz – w uderzeniowej dawce:
-jestem nowy w szkole,
-nagle w domu na stałe pojawia się nowa osoba
-mieszkam w nowej okolicy itd.
Nagle wszystkie „oczywiste oczywistości” przestają być oczywiste i pojawia się pytanie?

Czy jest na tym świecie cokolwiek pewnego?

No i mamy problem, który potem w kółko powraca. Potrzebuję czegoś stałego, poszukuję tego, a jednocześnie, podskórnie nie wierzę, że cokolwiek stałego istnieje, może po prostu nie znam czegoś takiego.

Typowe syndromy
Jim Conway w swojej książce „Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców”opisuje wiele syndromów, które przez otoczenie często są traktowane jako „osobnicze przywary”, przejściowe i normalne problemy. Na przykład – nieuzasadnione problemy w nauce, kwitujemy obiegowym „zdolny, ale leniwy.” Stany depresyjne tłumaczymy okresem „burzy i naporu” itd.
Conway  daje jasno do zrozumienia, że te typowe problemy nie ograniczają się wyłącznie do dzieci rodziców prawnie rozwiedzionych. Pisze, że tak samo dotyczą one osób których rodzice żyli razem tylko „dla dobra dziecka.”
Nie tylko Conway, ale także polscy badacze, zauważają, że problemy w nauce są bardzo częstym objawem występującym u DDRR.
Conway pisze także o agresji. Tu warto się zatrzymać, bo często można paść ofiarą iluzji. Otóż, ciężko o kimś, kto jest spokojny, bo nie zaczepia ludzi, nie wdaje się w bójki powiedzieć, że ma problem z agresją. Taka osoba jednak może nie przejawiać jawnej agresji, bo nie wypada, bo to naganne, bo społecznie nieakceptowane. Ale emocje i tak w niej zostają i gdzieś trzeba je skierować – np. na siebie: samookaleczenie, poniżanie się, ryzykowne zachowania, popadanie w nałogi, myśli samobójcze słowem – autoagresja. Ona też jest agresją, tylko inaczej wyrażaną.
Innymi typowymi kłopotami DDRR-owców jest niska samoocena. Bardzo często idą z nią w parze  stany depresyjne, poczucie bezsensu życia itd.
DDRR ciężko jest stworzyć trwałe i harmonijne związki partnerskie w dorosłości. Wynika to z braku właściwych wzorców, nieumiejętności pełnego zaangażowania się. Słabe zaangażowanie bierze się z lęku przed zranieniem, a także z braku wiary w trwałość własnych związków.
Także, typowa dla DDRR, bezkonfliktowość staje (paradoksalnie) na drodze do udanego związku. Unikanie konfliktów za wszelką cenę, często prowadzi do rozpadu związków. Powoduje braki i przekłamania w komunikacji i niesatysfakcjonujące pożycie – jeśli cały czas zgadzam się na wszystko, tylko po to, żeby uniknąć konfliktu, to robię wiele rzeczy wbrew sobie, a to w końcu rodzi frustrację i agresję.
Jim Conway nie pozostawia także złudzeń, że problemy rozstania rodziców same przechodzą wraz z wiekiem. Pisze wręcz, że wiele z problemów pojawia się dopiero w życiu dorosłym – np. częste zmiany pracy.

Te niektóre z syndromów są typowe dla DDRR, co nie znaczy, że jesteśmy na nie skazani. Można sobie z nimi radzić – np. poprzez tworzenie i uczestniczenie w grupach wsparcia.
Niestety problematyka DDRR jest tematem mało zbadanym w Polsce. Dlatego zachęcamy do nadsyłania listów

Kacper Biały
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...


Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


12.12.2017.