W Stronę Ojca i no co ty Tato
Mężczyzna w mediacji rodzinnej
07.11.2008.
Artykuł przedstawia katalog obaw mężczyzn wobec mediacji rodzinnej oraz  powody zadowolenia z udziału w mediacji. Jest to subiektywny wybór pytań i korzyści, z jakimi autorka spotykała się w trakcie swojej 10-letniej praktyki mediacyjnej. Pytania były kierowane anonimowo w formie mailowej lub formułowane w osobistej rozmowie z osobami zainteresowanymi mediacją. Korzyści zostały zebrane na podstawie prowadzonych po mediacji ankiet i rozmów z klientami. 
 

Obawy mężczyzn oraz ich zadowolenie z udziału w mediacji – odpowiedzi i refleksje mediatorki rodzinnej.


Od prawie trzech lat  na podstawie Kodeksu Postępowania Cywilnego sąd rodzinny może skierować parę, która chce się rozwieźć, uzyskać separację lub rozwiązać inny problem rodzinny do mediatora w celu ugodowego rozwiązania sporu. O skierowaniu strona konfliktu może dowiedzieć się podczas rozprawy sądowej osobiście albo pisemnie po posiedzeniu niejawnym.

W sytuacji zaskoczenia i niewiedzy rodzą się obawy - jest to sytuacja naturalna i nie należy panikować, ale spokojnie zebrać informacje o tym co to jest mediacja, jak przebiega, ile kosztuje oraz czy warto z niej skorzystać. Informacje o tym można znaleźć m.in. na stronach Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych .

Niniejszy artykuł ma na celu przedstawienie wybranych obaw mężczyzn wobec mediacji oraz odpowiedzi na nie. Ponadto wskazane zostaną powody zadowolenia mężczyzn (oraz kobiet) z udziału w mediacji. Jest to subiektywny wybór pytań i korzyści, z jakimi autorka spotykała się w trakcie swojej 10-letniej praktyki mediacyjnej. Pytania były kierowane anonimowo w formie mailowej lub formułowane w osobistej rozmowie z osobami zainteresowanymi mediacją. Korzyści zostały zebrane na podstawie prowadzonych po mediacji ankiet i rozmów z klientami.


OBAWY I PYTANIA PRZED MEDIACJĄ

„Sąd skierował nas do mediatora, ale ja już podjąłem decyzję o rozwodzie. I tak już od kilku lat nie mieszkamy razem. A dzieci będę przecież odwiedzał tak jak do tej pory, co drugi weekend. Po co dodatkowo przedłużać podjęcie decyzji?! Czy to prawda, że mediator nie podejmuje decyzji w sprawie ani nie doradza?! Co nam więc może dać taka mediacja?!”

Konflikt jest sprawą między dwojgiem ludzi i najlepiej jest jeśli są one w stanie ze sobą rozmawiać i rozwiązać go samodzielnie, bez ingerencji sądów, policji, innych członków rodziny czy mediatora. Niestety, nie zawsze posiadamy możliwości lub umiejętności poprawnej komunikacji i analizy sytuacji. Dlatego „wynaleziono” mediatora, który pośredniczy w rozmowie, usprawnia i „oczyszcza” ją, tak, aby można było w gąszczu zarzutów i nieporozumień zobaczyć o co tak naprawdę chodzi, a następnie znaleźć dla tej sytuacji nowe rozwiązanie. To właśnie strony konfliktu będą musiały żyć z tym rozwiązaniem, a tylko one wiedzą co jest dla nich najlepsze. Dzięki temu rozwiązania wypracowane samodzielnie są trwalsze i bardziej akceptowane przez obie strony.

Mediator, chociaż nie podejmuje decyzji w sprawie, wykonuje ciężką pracę, która polega na analizie konfliktu, zbliżaniu stanowisk, usprawnianiu komunikacji, pilnowaniu porządku rozmowy, zapewnianiu atmosfery dialogu i wzajemnego poszanowania. W mediacji rodzinnej mediator ponadto jest pewnego rodzaju „adwokatem dziecka”. Podejmuje decyzje, ale tylko proceduralne, np. udziela głosu, pilnuje kolejności wypowiedzi, stoi na straży zasad rozmowy.

Sam rozwód nie rozwiązuje problemu, bo po rozwodzie pojawiają się nowe, np. kto i za co ma kupić buty na zimę, u kogo dziecko będzie na święta, Sylwestra, kto ma przyjść na jego urodziny, jaką szkołę wybrać. Rodzice muszą się nauczyć rozmawiać ze sobą jak partnerzy w biznesie, którzy mają coś wspólnego, wartościowego, o co chcą oboje dbać. Mediator nie będzie nikogo nakłaniał do zmiany podjętej już decyzji, ale pomoże ją podjąć ją wspólnie, tak aby zakończyć kłótnię małżeńską i rozpocząć dojrzałe rozmowy rodziców o swoich dzieciach. 

„Obawiam się, bo podczas mediacji muszę ujawnić swoje zarzuty wobec mojej żony, a ona może je potem wykorzystać przeciwko mnie jeśli mediacja nie powiedzie się. Nie chcę dawać jej argumentów do dalszej walki w sądzie.”

Ważnym zadaniem mediacji jest znalezienie rozwiązań na przyszłość, a więc skupienie się na tym co jutro, a nie co wczoraj. Mediator nie będzie wypytywał o dowody na to, że druga strona była nielojalna, nieodpowiedzialna czy zawiodła zaufanie drugiej. Przeszłość podczas mediacji ma znaczenie tylko o tyle, o ile pomaga w zdefiniowaniu tematów do rozmowy lub ustalenie historii związku (kiedy zawarto związek małżeński, kiedy nastąpiło rozstanie, z czyjej inicjatywy, ile para ma dzieci, w jakim wieku itp).

Celem mediacji nie jest zatem zbieranie dowodów czy szukanie winnych. Podczas mediacji skupiamy się na przyszłości, a mediator pilnuje tej zasady przerywając rozmowy, które oddalają ludzi od siebie, bo bazują na różnej ocenie przeszłości.
 
Podczas mediacji każda ze stron może starać się nie wracać do przeszłości w stylu „Dziecko nie może u niej nocować, bo gdy było u niej ostatnio, spadło z łóżeczka i poważnie się poturbowało.” Lepiej sformułować swoją obawę: „Dla mnie ważne jest, aby dziecko było przez cały czas bezpieczne i zaopiekowane, aby nie zdarzyło mu się nic złego. Zgodzę się tylko na takie rozwiązania, które mi to gwarantują.”

„Podobno z mediacji będzie przeprowadzony protokół. Co ma się w nim znaleźć? Obawiam się, że jeśli skorzystam z mojego prawa do przerwania mediacji, zostanie to ujawnione w protokole, co sąd może zinterpretować na moją niekorzyść.”

Tak, zasadą mediacji jest jej poufność. Wynika to z potrzeby stworzenia otwartej, spokojnej atmosfery do rozmowy i odbudowywania wzajemnego zaufania. Mediator słysząc różne przykre i krępujące dla pary informacje zobowiązany jest zachować je dla siebie. Nie można go potem wykorzystywać jednostronnie jako świadka w postępowaniu sądowym (porównaj art. 183 ze zn. 4 § 1 i 2 KPC).

Poufność obowiązuje też Was jako strony. Stąd też zapis w ustawie, że nie można się powoływać w toku postępowania przed sądem na propozycje ugodowe, propozycje wzajemnych ustępstw lub inne oświadczenia składane podczas mediacji (por. art. 183 ze zn. 4 § 3 KPC).

Z drugiej strony mediacja, którą zlecił sąd, wymaga spełnienia przez mediatora pewnych obowiązków wobec sądu. Sąd zawiesza postępowanie sądowe i ma prawo wiedzieć do kogo wysyła „swoją” sprawę. Ma prawo wiedzieć czy mediator podjął się swojego zadania, czy strony stawiły się na mediacje, a także czy została zawarta ugoda.

Protokół z mediacji nie może jednak stać w sprzeczności z zasadą poufności. Tak więc może zawierać tylko takie dane: miejsce i czas przeprowadzenia mediacji, imię i nazwisko oraz adresy stron, adres mediatora oraz jednym zdaniem wynik mediacji (np. „Mediacja zakończyła się ugodą” albo „Mediacja nie zakończyła się zawarciem ugody, por. art. 183 ze zn. 12 § 1 i 2 KPC). W przypadku zawarcia ugody do protokołu załącza się jej treść. Każda ze stron otrzymuje odpis protokołu od mediatora. Jeśli stwierdzi sprzeczności, może żądać zmiany treści przez mediatora.

„Nie wiem czy nasza sprawa nadaje się do mediacji, bo moja żona cały czas nie pogodziła się z moim odejściem i nie potrafi ze mną spokojnie rozmawiać. Każda rozmowa kończy się awanturą. Nie wiem czy ta sprawa nadaje się do mediacji czy raczej do terapii?”

Podczas pierwszej sesji informacyjno-konsultacyjnej mediator rodzinny analizuje oczekiwania stron oraz ich gotowość do mediacji. Może się zdarzyć tak, że ze względu na słaby stan psychiczny jednej ze stron pojawi się potrzeba podjęcia przez nią indywidualnej terapii, aby uzyskać wsparcie w tej trudnej sytuacji życiowej.

W zależności od stanu psychicznego strony możliwe jest wstrzymanie się z mediacją do czasu jej wzmocnienia albo rozpoczęcie mediacji w kwestiach pilnych, które czekać nie mogą. Konieczna jest analiza konkretnego przypadku.

„Mediatorem w naszej sprawie ma być osoba, którą znam z widzenia. Nie chcę się otwierać przed kimś, z kim mam dalekich, bo dalekich, ale wspólnych znajomych. Co mogę w tej sytuacji zrobić?”

Zasada dobrowolności udziału w mediacji oznacza m.in., że strona ma możliwość zmiany mediatora. Wprost stanowi o tym art. 183 ze zn. 9 KPC.

Najważniejszym kryterium jest to, czy obie strony mają zaufanie do osoby mediatora. Chodzi tu zarówno o postawę bezstronności i neutralności, gwarancję poufności, a także kwalifikacje w zakresie prowadzenia mediacji rodzinnych. Jeśli mediator ten zajmuje się mediacją profesjonalnie, to także jemu zależeć będzie na dochowaniu tajemnicy i działaniu zgodnie ze standardami pracy mediatora rodzinnego (porównaj standardy prowadzenia mediacji Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych na http://www.smr.org.pl/stan_pr.php).  

MĘŻCZYŹNI A KOBIETY W MEDIACJI

Zapytano mnie ostatnio czy mężczyźni mają inne obawy wobec mediacji niż kobiety? Z moich obserwacji wynika, że obawy nie zależą tyle od płci, co od pozycji w konflikcie i gotowości do poszukiwania alternatywnych sposobów rozwiązania sporu. O poczuciu siły w konflikcie może decydować np. to kto ma dziecko, zasoby materialne, wsparcie rodziny, dostęp do porady prawnej. W praktyce mniej zainteresowane mediacją jako alternatywą do drogi sądowej są osoby, które mają wrażenie, że w sądzie mogą „więcej ugrać”. Pytania i obawy zawarte w tym artykule pochodzą akurat od mężczyzn, ale takie same zapytania i obawy mogą mieć także kobiety.

Kolejne pytanie to czy trudno się w mediacji rozmawia z mężczyznami i jakie są bariery komunikacyjne ze strony mężczyzn (o ile w ogóle istnieją)? Jest wiele publikacji i badań n.t. różnic w komunikowaniu się mężczyzn i kobiet. To co jest dla mnie zauważalne podczas mediacji, to pewna trudność u mężczyzn w mówieniu o uczuciach i nazywaniu ich. Prowadzi to czasem do nierównowagi w rozmowie z kobietami, które łatwiej wyrażają swoje uczucia i oczekują rozmowy na ten temat. Z drugiej strony mężczyźni, potrafiąc kontrolować swoje uczucia, są cierpliwi w rozmowie, rzadziej niż kobiety przerywają drugiej stronie i łatwiej trzymają się zasad rozmowy.

Mężczyźni cenią sobie wszelkiego rodzaju formy wsparcia w wyrażaniu uczuć, choćby listę uczuć, która zawiera kilkadziesiąt przykładów. Mimo udogodnień, mężczyźni w mediacji niechętnie zatrzymują się na rozmowach o emocjach - mam wrażenie, że odbierają je jako zbędne i manipulacyjne. Łatwiej odnajdują się natomiast w mediacji w momentach, w których trzeba szukać rozwiązań, oszczędności, konkretnych propozycji.


ZADOWOLENIE Z MEDIACJI

Rozmowy o sprawach spornych, także podczas mediacji, nigdy nie są łatwe. Zawsze jest w nich wiele emocji i trudnych decyzji. Ale gdy spoglądam z klientami wstecz i pytam po mediacji czy są z niej zadowoleni, zawsze widzą jakieś korzyści. Warto w tym momencie przytoczyć kilka przykładów z czego konkretnie są zadowoleni mężczyźni po udziale w mediacji ze swoją partnerką / byłą partnerką?

Mężczyźni jako powody zadowolenia z udziału w mediacji podają np.: złagodzenie konfliktu, uniknięcie walki w sądzie („bo sala sądowa to nie jest miejsce na rozwiązywanie problemów”), złagodzenie napięć między partnerami, nauka dialogu i rozumienia potrzeb drugiej strony, pomoc w znajdowaniu rozwiązań, uniknięcie niepotrzebnych utarczek w sądzie i zaoszczędzenie tego samego dziecku, możliwość prowadzenia długiej i dobrej rozmowy, bezstronność mediatora, spokój rozmowy.

Dla porównania przykładowe odpowiedzi kobiet to: dbałość o komfort psychiczny każdej ze stron, pokazywanie celu dobrego dla stron w trakcie mediacji, zrozumienie emocji i reakcji drugiej strony, koncentracja na temacie mediacji, uświadomienie sobie wzajemnych relacji i korzyści z rozwiązań, możliwość rozwiązania problemów szybciej i mniej boleśnie dla dzieci.

Dla obu stron ważne jest zatem to, że w mediacji jest przestrzeń na spokojną rozmowę o rzeczach trudnych, odciążenie, uniknięcie walki i znalezienie lepszych rozwiązań na przyszłość dla siebie i dzieci.

Dla mnie jako mediatorki najbardziej zauważalna jest korzyść z bycia po prostu „wysłuchanym” przez mediatora oraz drugą stronę sporu. Kobiety dodatkowo podkreślają, że chodzi o „samo wysłuchanie, bez dawania gotowych rozwiązań”. Jeden z uczestników mediacji w ankiecie ewaluacyjnej napisał wręcz, że doświadczeniem z mediacji jest m.in. to, że „żona po raz pierwszy w życiu zaczęła mnie słuchać”.

PODSUMOWANIE

Podsumowując, obaw i pytań przed mediacją jest zawsze wiele. Jest to zrozumiałe, bo mediacja nie jest jeszcze powszechnie znaną w Polsce metodą rozwiązywania problemów rodzinnych. Ale jak pokazują nasze polskie doświadczenia, tak dużo jak jest obaw, tak samo wiele jest korzyści z udziału w mediacji. 

To, co jest warte podkreślenia, to fakt, że mediacja rodzinna pomaga rozwiązać problem, a nie tylko zakończyć sprawę. Pomaga zauważyć i wesprzeć dziecko w całym konflikcie rodzinnym. Dziecko ponownie zyskuje współpracujących rodziców, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Jak mówi doświadczona mediatorka rodzinna, Pani Elżbieta Standowicz, „na mediację przychodzą strony, a wychodzi z niej Ojciec i Matka dziecka”.




Informacja o autorce:

mgr Manuela Pliżga-Jonarska LLB jest mediatorką, zajmuje się mediacją rodzinną (stały mediator przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu), mediacją międzykulturową oraz mediacją szkolną. Pomaga w rozwijaniu projektów mediacyjnych oraz umiejętności mediacyjnych - szkoli mediatorów rodzinnych, prawników, nauczycieli, młodzież w Polsce oraz za granicą (Niemcy, Rosja, Francja, Irlandia Płn). Jest członkiem Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych, członkiem założycielem Europejskiej Sieci Mediacji z siedzibą w Wiedniu (EMNI), mediatorem z listy niemieckiego stowarzyszenia mediatorów rodzinnych BAFM w sprawach rodzicielskiego uprowadzenia dziecka za granicę. Pracowała lub współpracowała jako mediator/trener mediacji z ośrodkami mediacji: Mediationsstelle Frankfurt/Oder, PCPR OIK Lędziny, MOPS Katowice, Centrum Mediacji Rodzinnych i Psychoterapii w Katowicach i in. Mieszka we Wrocławiu i prowadzi tam własną praktykę (www.komfortdialogu.com).

Wszelkie prawa zatrzerzone, przedruk całości lub skrótów wyłącznie za zgodą redakcji www.wstroneojca.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

komentarze

Wydaje się, że mediacja to jeden z niewielu dobrych pomysłów naszego prawa rodzinnego i opiekuńczego. Szkoda, że nie można ustaleniami z mediacji wiązać sądu, który w końcu i tak postanowi jak uważa, podobnie jak matka (żona). Taka mediacja może odnieść skutek jedynie o tyle o ile spontanicznie wryje się w psychikę i odciśnie skuteczne piętno na dalszym postępowaniu matki i ojca.
Gratuluję autorce trafnego i nacechowanego dobrem dziecka i rodziców nastawienia.

Napisał andrzej.miedzyn, dzień 12/23/2008 o 07:19

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 komentarze )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować.





Logowanie

Login

Hasło

Remember me?
Zapomniane hasło?
Załóż konto

Tatusiowe menu

Nasze Forum
Weekendowy Tata
Czy nasze państwo realnie wspiera równouprawnienie w życiu rodzinnym?
 


Dotacja
  Kwota [PLN]



Ostatnio nadesłane:


24.11.2017.